Lektura duchowa
 
Dobra lektura

Znaczenia dobrej lektury dla naszego
życia duchowego nie da się przecenić. Jednak o tym, co i w jaki sposób powinniśmy czytać tak, aby stało się to z pożytkiem dla naszej duszy, zazwyczaj niewiele się mówi. Poniżej prezentujemy fragment tekstu o. Antonia Wallensteina OFM z Katechizmu chrześcijańskiej doskonałości.

Przez lekturę duchową rozumie się lekturę pobożnych książek w celu pogłębienia wiedzy i umiłowania dobra, jak również znienawidzenia zła. Celem takiej lektury nie jest zatem ani zdobycie nowej wiedzy, ani jeszcze bardziej zaspokojenie naszej ciekawości.

Na korzyści płynące z lektury duchowej składają się:

1. Wyjaśnienie naszej duszy spraw dotyczących wiecznego zbawienia.
2. Pobudzanie silnie naszej woli ku dobru.
3. Ułatwianie praktyki medytacji.

Pisze św. Izydor: Kiedy się modlimy, rozmawiamy z Bogiem, jednak kiedy czytamy książkę z zakresu duchowości, to Bóg rozmawia z nami.

Czytanie żywotów świętych daje nam okazję do doświadczenia wspaniałej skuteczności lektury duchowej. Wystarczy zajrzeć do przykładów życia św. Augustyna, św. Franciszka z Asyżu, św. Ignacego Loyoli czy św. Teresy.

Jak należy prowadzić lekturę duchową?

1. Zanim zaczniemy, prośmy gorliwie o łaskę i światło.

2. Czytać powoli i w skupieniu odnosząc do naszego życia to, co się czyta, tak jak podczas medytacji, wzbudzając święte uczucia i dobre postanowienia.

3. W końcu utrwalać w pamięci punkty najważniejsze, dziękując Bogu i starając się zrealizować podjęte dobre postanowienia.

Codzienna lektura duchowa


To co najważniejsze, to nie czytać dużo, ale dobrze. Zaleca się bardzo robienie – w notesie lub zeszycie – notatek z najważniejszych myśli, które rozważaliśmy.

Pierwszeństwo mają dzieła napisane przez świętych lub te, które mówią o świętych. Św. Jan Vianney z Ars codziennie czytał żywoty świętych, nawet kiedy był bardzo zmęczony albo zajęty.

Kiedy ufamy Bogu?

Nasze zaufanie do Boga jest dobre wtedy, gdy wierzymy niezachwianie, że On hojnie obdarzy nas wszystkimi potrzebnymi łaskami, dzięki którym możemy osiągnąć doskonałość oraz wieczne szczęście.

Nie ufa wystarczająco Bogu ten, który myśli, że:

1. Bóg nie obdarzy go hojnie potrzebnymi łaskami.

2. Bóg robi wszystko sam, a człowiek nie potrzebuje współpracy z łaską.

Prawdziwe zaufanie do Boga sprawia, że:

1. Mamy wielki wpływ na Jego Serce.

2. Cieszymy się wielkim zapałem i wielką pewnością.

Niemożliwe, żeby Bóg opuścił osobę, która w nim pokłada całą swoją synowską nadzieję. Bardzo ważne jest, aby odnawiać wielokrotnie to zaufanie do Boga, szczególnie po upadkach, w czasie nadejścia pokusy lęku i zniechęcenia.

Równolegle z całkowitym zaufaniem Bogu naszemu Panu, musimy mieć pokorną nieufność wobec samych siebie. Mamy taką nieufność, kiedy jesteśmy przekonani, że:

1. Nasza natura jest słaba i niestała w dobrym, skłonna do złego na skutek grzechu pierworodnego i grzechów osobistych.
2. O własnych siłach nie jesteśmy w stanie zrealizować najmniejszego dobrego czynu ani żadnego dzieła, które by zasługiwało na niebo.

Pokorna nieufność względem siebie sprawia, że:

1. Jednoczymy się jeszcze bardziej ściśle z Bogiem.
2. Staramy się pracować nad sobą, stale zachowując gorliwość w używaniu środków niezbędnych do osiągnięcia doskonałości.
3. Przypisujemy wyłącznie Bogu chwałę naszych sukcesów i postępów.Nie możemy mylić pokornej nieufności względem siebie z lękiem i zniechęceniem. Przeciwnie, ta pokorna nieufność jest najlepszym lekarstwem na nasz brak zapału i odwagi, ponieważ najczęściej ów upadek ducha ma swe źródło w fałszywym zaufaniu do samego siebie.*

* A boa leitura [w:]„Catolicismo”, nr 670, październik 2006, [cyt. za:] o. Antonio Wallenstein OFM, Catecismo da Perfeição Cristã, Editora Vozes, Petropolis 1956.

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Święty Józefie - módl się za nami
W dobie powszechnego kryzysu ojcostwa, Kościół stawia nam za wzór św. Józefa, ziemskiego opiekuna Pana Jezusa. Przykład jest szczególnie cenny dla współczesnych, często zakompleksionych mężczyzn.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Maryja czeka na Ciebie!

Jak myślisz, czym może zaowocować w Twoim życiu:
• codzienna modlitwa;
• niewielki, miesięczny datek, np. 20 złotych?

Zyskasz więcej niż Ci się wydaje! Siostry zakonne będą modlić się za Ciebie każdego dnia, kapłan co miesiąc odprawi w intencjach Twoich i innych Apostołów Mszę Świętą, a po roku będziesz brać udział w losowaniach pielgrzymek do Fatimy. A najważniejsze jest to, że staniesz się częścią duchowej rodziny, będziesz razem z nami budzić sumienia Polaków i jeszcze bardziej zbliżysz się do Maryi!

Niemożliwe? Możliwe, jeśli tylko zadzwonisz pod numer 12 423 44 23 i zostaniesz Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymanych łaskach za pośrednictwem Nowenny Pompejańskiej, którą zaczęłam odmawiać 13 maja 2020 roku i odmawiam w dalszym ciągu. Poleciła mi ją koleżanka, która również ją odmawiała. Muszę przyznać, że kiedyś ciężko mi było odmówić jedną część Różańca – brak cierpliwości. Od teraz pokochałam tę modlitwę i dzięki temu w moim życiu zaczęły dziać się rzeczy, które po ludzku są trudne do wytłumaczenia.
Jechaliśmy z mężem i synem do Sanktuarium Maryjnego, ja podczas podróży odmawiałam Różaniec. W pewnej chwili samochód wpadł w poślizg (padał deszcz), mąż stracił panowanie nad kierownicą, a my na szczęście „bezpiecznie” wylądowaliśmy w rowie. Nikomu nic się nie stało, tylko samochód lekko uszkodzony. Ponadto mąż zerwał z nałogiem palenia po ponad 50 latach.
Wszystkie łaski zawdzięczam mojej ukochanej Mateczce, której powierzam wszystkie swoje troski.
Zachęcam wszystkich do kontynuowania tej pięknej modlitwy, bo los żadnego człowieka nie jest obojętny Matce Bożej. Dziękuję Ci, Maryjo, za wszelkie łaski, które otrzymałam i nadal otrzymuję.
Szanowna Redakcjo, dziękuję Wam za propagowanie Nowenny Pompejańskiej.

Pozdrawiam Was serdecznie. Z ­Panem Bogiem,
Danuta z Łomży


Szczęść Boże!
Szanowna Redakcjo, pragnę gorąco podziękować Wam za wszystkie przesyłki, które od Was otrzymałam. Pragnę złożyć moje świadectwo o otrzymaniu łaski zdrowia. Kiedy w czerwcu moja córka zachorowała na poważną chorobę, lekarze dawali jej 2 procent szans na przeżycie. Ale wiara, którą w sobie mam, dodała mi otuchy. Zaczęłam odmawiać nowennę do św. Jana Pawła II i Różaniec św. do Matki Bożej 3 razy w ciągu dnia. Gdy skończyłam nowennę, pojawiła się wieść o poprawie stanu zdrowia. Modlitwa różańcowa też nie była daremna. Córka po ciężkich krzyżach, które przechodziła, wróciła do domu zdrowa. Cała rodzina modliła się za nią i była w jej intencji odprawiona Msza św. Jej patronką jest Matka Boża, bo córka urodziła się 15 sierpnia i na drugie imię ma Maria. Jestem na emeryturze i modlę się od lat, odmawiając co dzień Koronkę i Różaniec św. Wierzę, że wiara czyni cuda.
Pozdrawiam serdecznie
Wasza Czytelniczka, Halina


Szczęść Boże!
Od dłuższego czasu czytam różne świadectwa o tym, jak Matka Boża i nasza bardzo nas kocha i zawsze jest z nami, kiedy my o to prosimy. Ja jestem tego przykładem. (…) W 2006 roku miałam udar i paraliż jednostronny, nauczyłam się mówić, chodzić, a nawet oddychać. Obecnie chodzę już bez kul (…). Mieszkam sama, bo moje jedyne dziecko zmarło mi przy porodzie, w 2015 roku zmarł mi mąż, (…) [wcześniej] przez 2 lata opiekowałam się nim, bo zachorował na białaczkę.
Kiedy już nie mogłam dać sobie rady, bardzo chciałam umrzeć. Nad ranem usłyszałam taki ciepły męski głos: „Chcesz umrzeć?”. A ja odpowiedziałam, że nie mogę, bo opiekuję się mężem. Wiem, że to był głos Pana Jezusa. (…)
7 czerwca tego roku zdarzył się cud. O 5.00 rano poczułam, że paraliż mi ustąpił. Czułam się wolna, bez skurczów mięśni. Zaczęłam ćwiczyć, chodzić, odłożyłam kule, nie miałam zawrotów głowy, nikt nie musiał mnie podtrzymywać. Wcześniej odmówiłam Nowennę Pompejańską. (…)
Jak mam coś zrobić, zawsze proszę o pomoc Mateńkę i Ona mi pomaga, nigdy nie jestem sama.
Mam nowych przyjaciół, takich prawdziwych, bo tamci sprzed choroby się odwrócili, rodzina też. Byłam sama, na sąsiadów też nie mogłam liczyć, nie podobało się im, że często chodzę do kościoła. A teraz, jak się podniosłam, to sąsiadki zaczęły mnie zapraszać, zauważają mnie na klatce.
Obecnie jestem bardzo szczęśliwa, bo nie jestem sama. Kto wierzy, nigdy nie jest sam.
Zofia z Koła


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!
Szanowna Redakcjo. Chcę podzielić się swoimi przeżyciami.
W 2000 roku moja żona zachorowała na nerki i kamienie żółciowe, miała zatrucie organizmu i została skierowana do szpitala. W dniu jej operacji na lewą nerkę zwróciłem się o pomoc do Matki Bożej i Pana Jezusa, żeby ocalili jej życie, a ja do końca życia wyrzeknę się spożywania alkoholu. Od ponad 20 lat nie piję, choć przez ten czas odbyły się trzy wesela naszych dzieci. Bawiłem się bez alkoholu, a na toasty wlewałem do kieliszków wodę mineralną. Powiedziałem, że nie będę brał Pana Boga na próbę. Moja żona żyje i to jest najważniejsze.
W 2008 roku przeszedłem ciężki zawał serca. Karetka pogotowia zabrała mnie pod tlenem i kroplówką, pielęgniarki dawały bez przerwy zastrzyki i słyszałem, jak pielęgniarka mówiła do lekarza: „Panie doktorze, pacjent nam ucieka!”. Leżałem na SOR-ze 15 minut. W końcu lekarz powiedział, że co mogli, to zrobili i czy wyrażam zgodę na transport helikopterem do Olsztyna. Pamiętam tylko, jak zakładano mi słuchawki na uszy i obudziłem się już na Oddziale Kardiologii w Olsztynie. Widziałem Matkę Bożą ubraną w niebieski płaszcz ze złotymi gwiazdami, która pochylała się nade mną. Potem zobaczyłem wielki tłum ludzi, a na końcu Maryja oddaliła się i po chwili zniknęła…
Jeszcze raz dziękuję za wysłane obrazki, różaniec i „Przymierze z Maryją”. (…) Niech wszechmocny Bóg i Matka Boża daje zdrowie i siłę Panu Prezesowi i całej Redakcji, bo to jest piękne i wzruszające, że po przeczytaniu „Przymierza z Maryją” niejedna osoba się opamięta i nawróci do Boga.
Z Panem Bogiem,
Jan


Szanowni Państwo
Dziękuję za piękne życzenia urodzinowe i modlitwę w mojej intencji. Pragnę wspomnieć, że z uwagi na niepokoje w mojej rodzinie, zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską.
W tym samym czasie otrzymałam od Was piękny różaniec. Przyjmuję ten dar jako znak obecności Maryi.
Z Panem Bogiem
Helena