Blask Kościoła
 
Szkolnictwo katolickie
Adam Kowalik

Spośród doniosłych osiągnięć cywilizacyjnych Kościoła katolickiego, na szczególną uwagę i wdzięczność współczesnego świata zasługuje Jego wkład w rozwój szkolnictwa.

 

Opanowanie ziem Cesarstwa Rzymskiego przez plemiona barbarzyńskie przyniosło w konsekwencji upadek kulturalny Europy Zachodniej. Póki jeszcze w miarę sprawnie działała administracja państwowa, nie było najgorzej. Niestety, po przejęciu kontroli nad poszczególnymi ziemiami przez plemiona germańskie niewiele takich placówek przetrwało.

 

Kościół uczy

 

Instytucją, która nie mogła sobie pozwolić na upadek intelektualny swoich elit, był Kościół, toteż w miarę jak zanikały szkoły publiczne, ośrodkami kultury i edukacji stały się klasztory.

Napływ do nich młodzieży, która czasem w bardzo wczesnym wieku, z własnej chęci lub za namową krewnych, decydowała się na rozpoczęcie życia mniszego, stawiał przed przełożonymi zadanie gruntownego wykształcenia kandydatów. Uczono więc ich czytania i pisania, zasad wiary, liturgii itd. Co ciekawe, to właśnie wśród zobowiązanych do milczenia mnichów upowszechniła się technika cichego czytania, obca starożytnym, przyzwyczajonym do głośnej lektury.

 

Brak szkół świeckich spowodował, że ludzie zamożni zaczęli oddawać swe dzieci na wychowanie do klasztorów. Po kilku latach wracały do domów rodzinnych, naturalnie o ile nie odkryły w sobie powołania do życia monastycznego czy też do stanu kapłańskiego. Dla przyszłych prezbiterów osobne szkoły z internatem organizowali czasem biskupi.

 

Należy podkreślić, że mnisi traktowali powierzone im dzieci z rzadko w tym czasie spotykaną łagodnością. W ówczesnym społeczeństwie panowały bowiem bardzo surowe obyczaje rzymskie, zbarbaryzowane jeszcze przez mentalność ludów germańskich. Wychowawcom klasztornym zalecano umiar w karceniu uczniów, odradzano podnoszenia na nich głosu itp. Ideał stanowiło wychowywanie przez własny przykład pedagoga. Tego typu wskazówki zawarł w swej regule św. Benedykt z Nursji.

 

Uniwersytety

 

Renesans szkolnictwa nastąpił na terenie królestwa Franków na przełomie VIII i IX wieku. Wybitny władca, cesarz Karol Wielki, którego głównym doradcą w sprawach nauki był mnich anglosaski Alquin, przeprowadził reformę szkolnictwa, na mocy której troska o utrzymanie szkół wyższych została powierzona biskupom i kapitułom katedralnym. Edukację w nich podzielono na dwa stopnie: niższy, w ramach którego uczono dyscyplin świeckich (tzw. siedmiu sztuk wyzwolonych), oraz wyższy przeznaczony na zgłębianie teologii.

W środowiskach skupionych wokół wyróżniających się poziomem nauczania szkół katedralnych, narodziły się uniwersytety. Dzięki przywilejom papieskim średniowieczne wszechnice uzyskały niezależność od władz lokalnych, co w poważnym stopniu przyczyniło się do rozwoju nauki w kolejnych wiekach. Do najstarszych, a przy tym cieszącym się największym autorytetem w świecie chrześcijańskim, należy Uniwersytet Paryski (ok. 1200 roku). Przez kilka stuleci jego profesorowie stali niestrudzenie na straży ortodoksji katolickiej.

 

jezuici, pijarzy…

 

Nowy etap działalności edukacyjnej Kościoła rozpoczął się po wybuchu reformacji protestanckiej. Zauważono, że do sukcesu błędnych nauk Lutra, Kalwina i Zwinglego przyczyniła się ignorancja religijna wielu duchownych i świeckich. W tym czasie do nauki garnęły się coraz szersze kręgi społeczeństwa, przede wszystkim szlachta i mieszczaństwo, istniała zatem potrzeba umożliwienia młodym katolikom wychowywania w duchu ortodoksji. Szczególne zasługi na polu zakładania szkół średnich oddało założone przez św. Ignacego z Loyoli Towarzystwo Jezusowe.

Nauka w kolegiach jezuickich była darmowa. Wykładano w nich łacinę, grekę, poetykę, retorykę itp. Wiedzę z zakresu historii, heraldyki, prawa, polityki itd. uczniowie otrzymywali w ramach lekcji filologicznych. Co ciekawe, zajęcia z religii odbywały się tylko raz w tygodniu. Dokładano za to starań, by uczniowie nie zaniedbywali praktyk religijnych. Każde kolegium zobowiązane było do posiadania biblioteki.

Tworząc swoje szkoły, Towarzystwo Jezusowe trafiło w ogromne zapotrzebowanie społeczne. Świadczy o tym szybki wzrost liczby placówek. O ile w 1599 roku było ich w świecie 245, to już w 1615 roku działało aż 572.

 

Dodajmy, że własne szkoły prowadziły także inne zakony, jak: pijarzy, somaskowie (ojcowie somascy), barnabici, teatyni….

Niestety, idee oświecenia, a potem rewolucja francuska, wypowiedziały szkolnictwu katolickiemu wojnę. Na szczęście, mimo prześladowań i konfiskat, szkoły katolickie istnieją do dziś, wychowując kolejne pokolenia dzieci i młodzieży. Co więcej, z reguły cieszą się zasłużoną renomą.

 

Adam Kowalik


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Boże Dziecię, błogosław Ojczyznę miłą!
Zbliżają się święta Bożego Narodzenia… Kolejny rok, 2020, powoli odchodzi do przeszłości. Radość związana z wyczekiwaniem na przyjście Bożej Dzieciny zakłóca świadomość, że spora grupa Polaków odrzuca Boga, nienawidzi instytucji zbawczej, jaką jest Kościół Święty, a także odmawia prawa do życia dzieciom poczętym.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Jedyna taka wspólnota ... jest właśnie dla Ciebie!

Co to za wspólnota, licząca ponad 60 tys. członków, którzy wszyscy modlą się za siebie nawzajem? Duchowa rodzina pod patronatem Maryi, za którą codziennie wznoszą swoje modły siostry zakonne, a kapłan raz w miesiącu odprawia za nią Mszę Świętą? Formacja duchowa w tradycji katolickiej, której uczestnicy co roku mają szansę wziąć udział w pielgrzymce do Fatimy?
To Apostolat Fatimy. Jedyna taka wspólnota katolików w Polsce, gdzie za drobny, comiesięczny datek i codzienną modlitwę Apostołowie dostają moc duchowych korzyści, z których najważniejsza jest świadomość, że przyczyniają się do wielkiego dzieła – budzenia sumień Polaków!
Zadzwoń pod numer 12 423 44 23 i zostań Apostołem Fatimy!


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Pragnę podzielić się moją radością. Odmawiałam Nowenny Pompejańskie w trzech intencjach: za dwie córki oraz o rozwiązanie problemów spadkowych po zmarłym krewnym (m.in. długi zostawione przez zmarłego). Starsza córka zdała maturę (po trzech latach opóźnienia); młodsza, która dwa lata się nie uczyła, wznowiła naukę w szkole wieczorowej dla dorosłych; a długi udało nam się spłacić i rozwiązał się problem z mieszkaniem zostawionym w spadku przez zmarłego.
Modliłam się też do Świętej Rany Ramienia Jezusowego, prosiłam także o pomoc Maryję i św. Józefa. Zostałam wysłuchana! Zachęcam wszystkich do wytrwałej i ufnej modlitwy różańcowej. Najświętsza Maryja Panna nigdy nie opuści nas w potrzebie! Pozdrawiam Was serdecznie.
Renata – wierna czcicielka Maryi

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Ośmielam się na te kilka słów, płynących z pewnego mojego zaniepokojenia wywołanego komunikatem ks. bp. Marka Szkudły, który został odczytany podczas ogłoszeń duszpasterskich w dniu 11 października 2020 roku. Niepokoi mnie szczególne zwrócenie uwagi przez ks. biskupa na to, jakoby osoby przyjmujące Komunię Świętą „na rękę” były krzywdzone stwierdzeniem, że nie odnoszą się z szacunkiem do Najświętszego Sakramentu. Tymczasem z moich obserwacji wynika, że sytuacja jest wręcz odwrotna. To wierni przyjmujący Komunię Świętą do ust stają się osobami, które są marginalizowane. Muszą przyjmować Pana Jezusa w nawie bocznej, gdyż centralnie przed ołtarzem już nie ma dla nich miejsca. Teraz obawiam się, że wielu wiernych może już nie powrócić do praktyki przyjmowania Komunii Świętej do ust, tak jak mogą nie wrócić już do pozycji klęczącej podczas przyjmowania Eucharystii (tak jak nas uczono podczas Pierwszej Komunii Świętej).
Obawiam się też, że przyjmowanie Ciała Pańskiego na rękę stanie się powszechne. Mam ponadto obawy, że Ci wierni, którzy jeszcze dotąd przyjmują Komunię Świętą do ust, również poprzez niewłaściwe i krzywdzące ograniczenia (tj. rozdawanie Komunii w bocznych nawach, z tyłu kościoła, na końcu procesji itp.) mogą zacząć przyjmować Komunię na rękę. Mam jednak nadzieję i modlę się o to, żeby nigdy do tego nie doszło.
Dziękuję za wszystkie Wasze akcje. Niech łaska Boża będzie z nami wszystkimi.
Z Panem Bogiem
Marek ze Śląska

Szczęść Boże!
Moi Kochani, pragnę Wam serdecznie za wszystko podziękować! Otrzymałam od Was wiele obrazów i wiele modlitw. Zainspirowaliście mnie i dodaliście sił, by tego potencjału nie zmarnować. Dzięki Wam udało mi się w jak najlepszy sposób spożytkować otrzymane od Was materiały. Wiele nauczyłam się od Was i jestem szczęśliwa. Niech Wam Dobry Pan Bóg wynagrodzi.
Maria

Szanowny Panie Prezesie!
Z głębi serca dziękuję Panu za słowa otuchy i serdeczność. Od kilku lat jestem stałą czytelniczką „Przymierza z Maryją”, jakże wspaniałego dwumiesięcznika. Czytam to pismo „od deski do deski”, chętnie czyta je także mój mąż. Po lekturze „Przymierza” razem się modlimy… Dziękuję także za Pańskie listy – szczere i budujące. A co najważniejsze – skierowane do mnie osobiście. W życiu bywają takie chwile, że właśnie takie słowa budują i wzmacniają. Wielkie za to dzięki! Z kolei tematyka „Przymierza z Maryją” wzmacnia naszą wiarę i wiedzę religijną.
Bardzo dziękuję ponadto za wszystkie piękne rzeczy, jakie od Was otrzymuję. Jeszcze raz z głębi serca dziękuję za wszelkie dobro, jakiego zaznałam z Waszej strony. „Bóg zapłać” za to wspaniałe dzieło, podjęte przez Pana oraz za modlitwę w mojej intencji. Proszę o dalszą modlitwę.
Z wyrazami szacunku
Marianna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowni Państwo!
Jak tylko otrzymałam od Was przesyłkę z „Aktem poświęcenia domu Matce Bożej”, nie wahałam się ani chwili, by swój dom właśnie Jej poświecić. Maryja zawsze zajmowała i nadal zajmuje bardzo ważne miejsce w moim życiu. Już jako mała dziewczynka w każde niedzielne popołudnie chodziłam z mamą i babcią do kapliczki przy szosie, gdzie – wedle przekazu wielu osób – na początku XX wieku Matka Boża ukazała się trzem dziewczynkom. Potem w tym miejscu ludzie postawili małą kapliczkę z figurą Najświętszej Dziewicy i zaczęli tu przychodzić na modlitwę. Teraz kapliczka jest zadbana i ogrodzona. Co roku, 15 sierpnia w uroczystość Matki Bożej Zielnej przybywa tu wielu wiernych, by oddać cześć Matce Wniebowziętej. Kapliczka stoi w Dolistowie na Podlasiu.
Teraz mieszkam w odległej miejscowości, ale ilekroć jadę w tamte strony, staram się odwiedzić Matkę Najświętszą, by powierzyć Jej swoje radości i smutki. Ona jest najlepszą Mamą. A ponieważ moja ziemska mama odeszła, gdy byłam jeszcze bardzo młoda, więc ze wszystkimi sprawami i problemami zwracałam się do Maryi.
Ostatnio jeździłam do Niej, gdy moją córkę i jej rodzinę dotknęła choroba wywołana koronawirusem. Przeżywaliśmy naprawdę trudne chwile, bo przebieg choroby był bardzo ciężki. Tylko nadzieja w opiekę Matki Bożej dawała mi siłę. Córka z rodziną byli uwięzieni w domu przez 6 tygodni! Codziennie modliłam się o ich zdrowie i powrót do normalnego życia. Odmawiałam Różaniec i inne modlitwy. A kiedy odmawiałam Nowennę do Matki Bożej i ufałam głęboko, że Ona nam pomoże – w ostatnim dniu Nowenny otrzymaliśmy wynik, stwierdzający koniec tej choroby!
Z gorącym sercem podpisuję „Akt poświęcenia domu Matce Bożej” i z całą rodziną oddajemy się pod Jej opiekę.
Alina

Szczęść Boże!
Serdecznie dziękuję Trójcy Przenajświętszej i Matce Bożej za to, że mój syn „odnalazł się”. Przeszedł całkowitą przemianę. A Państwu dziękuję za otuchę i wspaniałe materiały, które wzmacniają wiarę. Bóg zapłać!
Maria