Słowo kapłana
 
Osiem Błogosławieństw – część II
Ks. Adam Martyna

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!


W naszych ostatnich rozważaniach zastanawialiśmy się nad znaczeniem Ośmiu Błogosławieństw ewangelicznych dla nas, chrześcijan. Zastanawialiśmy się nad znaczeniem czterech pierwszych błogosławieństw. Teraz kolej na cztery następne.


5.
Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpiąpowiedział Pan Jezus. W naszych czasach bardzo wiele mówi się o Bożym Miłosierdziu. Znamy i odmawiamy Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Zbawiciel uczy nas, że szczęśliwi są ci, którzy nie tylko do Miłosierdzia Bożego się uciekają w różnych chwilach swego życia, ale też i sami potrafią naśladować Miłosiernego Boga w relacjach ze swoimi bliźnimi.


Zawsze – nie tylko w Wielkim Poście – powinniśmy rozmyślać, ile Boże Miłosierdzie zapłaciło za nasze grzechy. Równocześnie nie powinniśmy zapominać o chrześcijańskiej jałmużnie. Nie tylko w tym dosłownym sensie, tj. wspierania kogoś materialnie, ale także jałmużnie w formie dobrego uczynku czy dobrego słowa. Czasem w naszej wielkiej bezradności na widok ludzkiej biedy możemy ofiarować tylko modlitwę, ale to i tak bardzo dużo. I właśnie w ten sposób my możemy okazywać miłosierdzie naszym bliźnim, a Chrystus Pan zapewnia nas, że w takim przypadku i my dostąpimy Bożego Miłosierdzia, które nie ma granic.


6. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Szczęśliwi wszyscy, którzy mimo zalewu brudu moralnego, jaki nas zewsząd otacza, potrafią zachować czyste serce. Najpierw chodzi o sprzeciwianie się fali nieczystości, jaka dziś płynie z telewizji, internetu, prasy… Nie da się zachować czystego serca, nie starając się wybierać wśród wszystkich programów, artykułów i obrazów takich, które nie obrażają zwykłego ludzkiego poczucia przyzwoitości. Oczywiście, różne „autorytety” będą nas pouczać, że trzeba wszystko widzieć, słyszeć, wszystkiego doświadczyć, a dopiero potem można właściwie wybrać. To nieprawda. Nie da się przejść przez bagno, żeby się w nim porządnie nie pobrudzić, a czasem nawet niektórzy w tym bagnie toną. Nie bójmy się ludzkich opinii i płynącej zewsząd propagandy, która mówi, że być czystym, niezepsutym to w dzisiejszych czasach nie wypada, że nie można odstawać od reszty… Pomyślmy, że nasi bracia, pierwsi chrześcijanie, byli w gorszej sytuacji, kiedy sprzeciwiali się powszechnej w ich czasach niemoralności, jaka panowała w schyłkowej epoce cesarstwa rzymskiego. Mimo to, z miłości do Chrystusa, wiedli życie czyste, żyli niejako „pod prąd”. Dzisiaj imiona wielu z nich są na liście świętych i męczenników, podczas gdy wielu „królów życia” tamtej epoki odeszło dawno w niepamięć, chociaż w swoich czasach byli „gwiazdami”. Boga może oglądać tylko serce niewinne albo takie, które przez żal i pokutę na drogę niewinności wróciło. I cóż z tego, że popularni „celebryci”, gdyby przeczytali te słowa, wybuchnęliby śmiechem? Tak śmiano się, kiedy Pan Jezus niosąc krzyż, upadał pod nim. Zresztą On sam przestrzegał nas, że droga do piekła jest wygodna i przestronna i bardzo wielu jest takich, którzy na nią wchodzą.


7. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani Synami Bożymi. Dziś dochodzą do nas wieści o braku pokoju tuż za naszą wschodnią granicą. Może nawet zastanawiamy się, co by było, gdyby wojna przeniosła się do nas. Nie chcemy wojny i boimy się jej, bo to jedno z największych nieszczęść, jakie tu, na ziemi, może człowieka dosięgnąć. Podaje się różne powody wojny. Jedni biorą stronę kraju tego, drudzy tamtego… Widzimy wszędzie podziały i nienawiść. Tymczasem rzadko kto pamięta, że wojna zaczyna się najpierw w sercu człowieka. To tam powstaje nienawiść, złość na brata, gniew, który pragnie wyrządzać zło bezkarnie i za każdą cenę. Potem potrzeba tylko sprytnego człowieka, który takim ludziom zniszczonym przez gniew, ­pokaże inną grupę ludzi i powie: To wróg. Idź, morduj, pal, rabuj, i zaczyna się piekło na ziemi. Pan Jezus mówi, że szczęśliwi ci, którzy najpierw zaprowadzają w swoim własnym sercu pokój z Bogiem, a doświadczywszy tego pokoju, idą i niosą ten pokój innym ludziom. Tacy będą nazwani przez samego Boga Jego dziećmi, bo jak Bóg pragną miłości i dobra wszystkich ludzi. Gdy piszę te słowa, przypomina mi się postać św. Franciszka z Asyżu, który nie tylko jednał zwaśnionych ludzi, ale nawet pojednał drapieżnego wilka z mieszkańcami Gubbio. Prawdziwy błogosławiony syn Boży!


I wreszcie Chrystus Pan wymawia błogosławieństwo ósme: Błogosławieni, którzy cierpią prześladowania dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie. Pan Jezus niczego nie dopisuje „drobniejszym drukiem”, jak to bywa w zawieranych przez nas umowach z różnymi instytucjami. Mówi wszystko dokładnie i bez tajemnic. Sprawiedliwość Boża jest źle widziana przez ludzki egoizm, dlatego nie będzie przyjęta z otwartymi rękami.


Jezus Chrystus jest dla nas najczystszą miłością i sprawiedliwością Bożą oraz uświęceniem, a ile musiał wycierpieć od dzieci tej ziemi… I dlatego wszyscy, którzy idą za Nim, którzy wybrali Jego sposób na szczęście, będą traktowani podobnie jak On. W większym lub mniejszym stopniu będą poddani cierpieniu. Mimo to są naprawdę szczęśliwi, bo Ten, który wyprzedził ich w cierpieniu, nie zapomni o nich. Już przygotował dla nich miejsce. Kiedyś przyjdzie powtórnie i z ciałem i duszą wprowadzi ich w pełnię szczęścia, tam, gdzie Sam przebywa. Pamiętajmy, by nie dać się zwieść. Nie ma innej drogi do szczęścia, jak ta, którą wyznaczył Jezus Chrystus, dlatego idźmy za Nim, Jego śladami. Niech Matka Boża Fatimska wyprasza nam wszystkim łaskę szczerego nawrócenia. Amen.

 

Ten artykuł przeczytałeś dzięki ofiarności Darczyńczów. Wesprzyj nas i zostań współtwórcą "Przymierza z Maryją".

NAJNOWSZE WYDANIE:
20 lat Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi
Dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień można by sparafrazować słowa piosenki z popularnego niegdyś serialu… Dwie dekady działalności Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Księdza Piotra Skargi miały niebagatelny wpływ na funkcjonowanie naszej Ojczyzny. Temu wydarzeniu poświęcamy znaczną część „Przymierza z Maryją”.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Medal dla niestrudzonego obrońcy wiary

Z radością informujemy, że długoletni Apostoł Fatimy, Pan Stanisław Drzewiecki z Tuliszkowa został uhonorowany przez ks. biskupa Wiesława Meringa medalem „Zasłużony dla Diecezji Włocławskiej”. O Panu Stanisławie pisaliśmy już w 96. numerze „Przymierza z Maryją”. Dziś postanowiliśmy jeszcze wrócić do Tuliszkowa, by wraz z naszym bohaterem cieszyć się z tego wyróżnienia.

 

Gdyby historią życia naszego Apostoła obdarzyć kilka osób, każda z nich miałaby pełne ręce roboty, a do tego swoją pracą budziłaby podziw i uznanie. Aż trudno uwierzyć, jak wiele pasji, talentów, zainteresowań, zacięcia społecznikowskiego może kryć się w jednym człowieku.

I choć Pan Stanisław w swoim 81-letnim życiu sprawdził się w wielu dziedzinach, jego największą pasją jest nauczanie. Jak już pisaliśmy poprzednio, jest powszechnie znanym i cenionym matematykiem, ale uczył także fizyki i chemii. W zawodzie spędził ponad pół wieku, kształcąc młodzież w 28 szkołach. Mimo przejścia na emeryturę, wciąż pomaga młodym ludziom. Od ponad dekady udziela bezpłatnych korepetycji każdemu, kto się do niego zgłosi. – Uczyć zawsze lubiłem. Satysfakcję czerpałem z tego, że potrafiłem nauczyć matematyki każdego, nawet tego, kto nie miał w tym kierunku najmniejszych zdolności – mówi z przekonaniem. – Dziś cieszy mnie każdy sukces mojego podopiecznego, któremu udaje się wyciągnąć ocenę na lepszą, czy uniknąć powtarzania roku. Myślę, że uczniowie też mnie lubili i lubią. Do dziecka trzeba umieć znaleźć drogę, czymś zainteresować i zachwycić, zachęcić do aktywności. Nauczyciel musi mieć osobowość, musi być ciekawy świata, by dla innych być wzorem, ikoną, która swoim postępowaniem pokazuje, jak dobrze można żyć. Ponadto potrafi wydobyć z dziecka jego zalety i je rozwinąć, rozbudzić ciekawość i chęć do poznawania świata, do pomagania, do ciągłego rozwijania się. Ja zawsze mówię do swoich podopiecznych, że nie chodzi o to, byście pokochali matematykę, ale żeby z was wyrośli porządni ludzie z charakterem. Sam trafiłem jako dzieciak na kilku nauczycieli tak interesujących i wartościowych, a przy tym pełnych zapału, że do szkoły chodziłem nie tylko po naukę, ale właśnie dla moich pedagogów, którzy mnie niesamowicie inspirowali – zapewnia.

 

Pan Stanisław ubolewa nad tym, że obecnie wielu nauczycieli skupia się tylko na przekazywaniu wiedzy, zaniedbując przy tym wychowanie. – Często się mówi: „a niech rodzice wychowują, nauczyciel ma uczyć”. Ja się z tym nie zgadzam. Uważam, że szkoła, tak jak dom, jak Kościół ma także młodzież kształtować. Niestety, obecnie nauczyciel boi się wychodzić poza swoją rolę, by nie zostać posądzonym przez rodziców o wtykanie nosa w nie swoje sprawy. I to jest przykre. Uważam, że w wielu przypadkach wychowanie dzieci powinno zacząć się od wychowania rodziców. To mocne słowa, ale Pan Stanisław nie boi się mówić tego, co myśli. Tak było w czasach komunizmu, gdy bronił krzyża w szkole i odważnie przyznawał się do swojej wiary. Nigdy nie krył, że jest człowiekiem głęboko religijnym. Za swoje przywiązanie do Kościoła i zaangażowanie w przygotowanie ołtarzy na Boże Ciało w 1968 roku stracił posadę dyrektora szkoły. – Było mi oczywiście przykro, ale w życiu są rzeczy ważne i ważniejsze. Ołtarze na Boże Ciało ubierali moi dziadkowie (od 1912 roku), rodzice i ja przez 65 lat. Bóg dla mnie i mojej rodziny był zawsze na pierwszym miejscu – podkreśla. I za to piękne świadectwo chrześcijańskiego życia składane zwłaszcza w trudnych czasach i ogromne zaangażowanie w życie swojej parafii w Tuliszkowie, Pan Stanisław został odznaczony medalem „Zasłużony dla Diecezji Włocławskiej”, przyznawanym przez ks. biskupa Wiesława Meringa. Odznaczenie zostało przekazane podczas uroczystości poświęcenia kopii figury św. Michała Archanioła z cudownej Groty Objawień w Gargano.

 

W imieniu Redakcji „Przymierza z Maryją” gratulujemy Panu Stanisławowi tak zaszczytnego wyróżnienia i jesteśmy dumni z faktu, że tak zacna osoba należy do duchowej rodziny Apostołów Fatimy i grona oddanych Przyjaciół Stowarzyszenia im. Ks. Piotra Skargi.

Panie Stanisławie, życzymy Bożego błogosławieństwa i dużo zdrowia!

 

DMB

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję Panu Prezesowi za troskę o mnie. Dziękuję Redakcji za „Przymierze z Maryją”. Pragnę zapewnić, że nadal chcę otrzymywać Wasze pismo. Ono pomaga mi w wielu sprawach – tak wiary, jak i moralności. Bardzo jest mi potrzebne, bo mam niestety problemy, zwłaszcza z zachowaniem szóstego przykazania. Często zastanawiam się, czy uda mi się z tego wyjść, czy się poprawię? Wierzę, że tak. Ufam Bożej Opatrzności. Prosząc o modlitwę za mnie, pozdrawiam całe Stowarzyszenie im. Ks. Piotra Skargi.

Dawid

 

 

Szczęść Boże!

Z całego serca dziękuję za przesłanie mi obrazu Niepokalanego Serca Maryi. Teraz modlę się codziennie przed Mateńką. I widzę, że Ona się do mnie uśmiecha. Czuję Jej błogosławieństwo. Jakaż to łaska! Pozdrawiam Was serdecznie.

Jadwiga

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę za pośrednictwem Redakcji serdecznie podziękować Stowarzyszeniu im. Ks. Piotra Skargi za słowa otuchy i przesłanie Jubileuszowego Różańca, upamiętniającego 100. rocznicę Objawień Matki Bożej w Fatimie. Chciałbym także – ku przestrodze – podzielić się swoją udręką. Chciałbym przestrzec przed tym, od czego jestem uzależniony, czyli przed alkoholem. Również pragnę złożyć pewne świadectwo. Piszę o tym, bo wiem, że wiara czyni cuda. Po wykonaniu ogromnej pracy nad sobą, udaje mi się te sprawy zmieniać na lepsze. Tak więc od dłuższego czasu walczę ze swym alkoholizmem. Alkohol sprawił, że zamknąłem się w sobie. Jednak dzięki modlitwie i wsparciu rodziny jestem spokojny o kolejny dzień. Pomogły mi w tym też przesłane przez Was materiały – obrazek Matki Bożej Uzdrowienia Chorych oraz Akt Ofiarowania się Jezusowi przez ręce Maryi. Wiem, że Opatrzność Boża czuwa nade mną. Gdyby nie Ona, mało brakowało, abym w ubiegłe wakacje zapił się na śmierć. Teraz dziękuję Panu Bogu za dar życia.

Choć obecnie pokutuję w więzieniu, to głęboko wierzę w to, że Bóg opiekuje się mną. Za każdy dany mi czas dziękuję. Dziś wiem, że trzeba być dobrym przez całe życie i służyć Bogu. Dziś mam głęboką świadomość ile czasu straciłem przez alkohol i negatywne nastawienie do życia oraz przyjaciół. Alkohol zastępował mi towarzystwo. Gdy piłem, miałem wrażenie, że się wyciszam, uspokajam. Kiedy alkoholu zaczęło brakować, zaczynały się u mnie lęki i panika.

Obecnie znalazłem ludzi, którzy uczęszczają na mityngi AA na terenie więzienia. Też chodzę na te spotkania, podczas których dzielę się swymi opiniami, łzami i przeżyciami. Z pokorą i wdzięcznością przyjmuję wszystko, czym mnie Pan Bóg doświadcza.

Pozdrawiam całą Redakcję, pozdrawiam wszystkich, którzy się za mnie modlą i czekam na kolejne wydanie Waszego pisma. Bóg zapłać!

Z poważaniem

Marek

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Redaktorzy! Bóg Wam zapłać za przysyłanie mi wspaniałego pisma, jakim jest „Przymierze z Maryją”. Pragnę podzielić się świadectwem, jak dobry jest Pan Bóg. Otóż, jestem inwalidą, na którym to Pan Bóg uczynił cud. Kilkadziesiąt lat temu miałem bardzo ciężki wypadek samochodowy, po którym przez 5 tygodni byłem nieprzytomny. Lekarz, który mnie prowadził, dawał tylko kilka procent szans na to, że przeżyję. Twierdził, że nawet jeśli przeżyję, to i tak do końca życia będę jeździł na wózku inwalidzkim. Tymczasem – jak się okazało – na wózku jeździłem bardzo krótko. Po latach w ogóle go nie potrzebuję i daję sobie ze wszystkim radę samodzielnie. Jestem za to bardzo wdzięczny Panu Bogu i Matce Najświętszej. To Ona wstawiła się za mną u Swego Syna. Syn Ją wysłuchał i uczynił cud. Zresztą Jego opiekę czuję na każdym kroku w tych jakże ciężkich dla wiary czasach. Wiem jedno – trzeba całkowicie i bez żadnych wątpliwości zawierzyć Bożej Opatrzności, a resztą już będzie kierował Pan Bóg.

Jako podziękowanie za moje uzdrowienie wystawiłem koło mojego domu kapliczkę poświęconą Matce Bożej. Modlę się tam bardzo często. Jeszcze się nie zdarzyło, bym nie znalazł rozwiązania w trudnych sytuacjach. Dziękuję Wam za wszystko, co robicie dla naszego Narodu. Szczęść Wam Boże w tych trudnych czasach. Z Panem Bogiem i Maryją, Matką Jego!

Jan z Podkarpackiego

 

 

Szczęść Boże!

Droga Redakcjo! Chciałabym podzielić się z Czytelnikami świadectwem. Jestem wdową i matką dwóch synów. Jeden od 27 lat jest kapłanem i posługuje we Włoszech. Drugi ma żonę i troje dzieci. Jest policjantem.

W roku 2012 dowiedziałam się, że mój mąż ma nowotwór złośliwy i pozostało mu tylko 6 tygodni życia. Zaczęłam się gorliwie modlić i prosić Pana Boga oraz Matkę Bożą o zatrzymanie tej choroby, choćby tylko na trzy lata. Naszym pragnieniem było doczekać jubileuszu 50-lecia małżeństwa. I prośba została wysłuchana! W czerwcu 2014 roku w obecności syna-kapłana odnowiliśmy przysięgę małżeńską. Szczęście nie trwało jednak długo. W listopadzie 2015 roku mąż odszedł do Pana. Było mi bardzo ciężko, ale modlitwa, wsparcie duchowe ze strony rodziny i przyjaciół, Wasze materiały oraz programy w Telewizji Trwam i Radiu Maryja bardzo mi pomogły i pozwoliły dalej – w miarę normalnie – żyć.

W Środę Popielcową 2018 roku dowiedziałam się z kolei, że to ja mam raka złośliwego. I zaczęłam leczenie. W czasie wszystkich badań i zabiegów miałam w ręku różaniec, a na ustach słowa: „Jezu ufam Tobie!” oraz „Kochana Mateczko, osłaniaj mnie płaszczem Swej opieki”.

W szpitalu przebywałam 8 tygodni. Ostatnie naświetlanie miałam 15 sierpnia ubiegłego roku. W listopadzie przeszłam kontrolne badanie, które wykazało, że jest dobrze. Teraz czekają mnie kolejne badania.

Proszę Pana Jezusa, Matkę Najświętszą i Świętych, by było dobrze. Wszystko w rękach Pana Boga. Proszę Was o modlitwę, za którą z góry dziękuję – Bóg zapłać!

Zostańcie z Bogiem

Elżbieta z Torunia