Listy od Przyjaciół
 
Listy

Z całego serca gorąco dziękujemy za dar, jakim jest wysłanie nam książki „Fatima - orędzie tragedii czy nadziei?", „Historia Hiacynty" (w jęz. rosyjskim) i czasopismo „Przymierze z Maryją". To była dla nas wielka radość. To wnosi w życie tutejszych Polaków wiele nadziei i radości, pomaga trwać w wierze i po bożemu przeżywać różne trudne sytuacje.

Będziemy się modlić za wszystkich pracowników Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej u stóp Pana Jezusa Konającego w cudownym milatyńskim obrazie. Niech dobry Pan Bóg Wam wszystkim błogosławi.

Wdzięczny parafianin z parafii rzymsko-katolickiej w Kamionce-Brzeskiej na Ukrainie

 

***


Serdecznie dziękuję za przesłaną mi książkę pt. „Fatima - orędzie tragedii czy nadziei?". Jestem pełen uznania dla założeń Stowarzyszenia. Oby przez Waszą działalność Fatima przemówiła do naszego Narodu. Z wyrazami szacunku i oddania w Panu. Serdecznie dziękuję za tak piękny Obrazek Matki Boskiej Fatimskiej.

Wierna służebnica Matki Bożej
Pani Anna

 

***


 Szanowni Państwo,
Bardzo dziękuję za ten Cudowny Medalik. Jednocześnie przepraszam, że w tej chwili nie posiadam oszczędności, zrealizuję to dopiero 1-go czerwca jak otrzymam emeryturę. Jestem emerytem PKP, liczę lat 80. Mamy z żoną tę jedną emeryturę, żona otrzymuje tylko dodatek pielęgnacyjny, a liczy dobre 87 lat(...)
Ten medalik ma dla mnie osobiście bardzo duże znaczenie, ponieważ w latach 1936-44 mieszkaliśmy w Warszawie. Podczas okupacji byłem aresztowany i osadzony w więzieniu mokotowskim, tam mnie zastało powstanie warszawskie 3 sierpnia 1944 r. Gestapo likwidowało więzienie, rozstrzeliwano ludzi... Ja właśnie miałem ten Cudowny Medalik zaszyty w szynelu więziennym i Matka Najświętsza wyprowadziła nas - kilka osób po strychu na mury, gdzie trzeba było skakać prawie z dwóch pięter. Dla mnie to był cud. Dlatego też bardzo się ucieszyłem, kiedy otrzymałem od Was ten medalik.

Bóg Wam Wielki zapłać.
Pan Józef

 

***


Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Na początku serdecznie i gorąco pozdrawiam, i życzę powodzenia w całym Waszym przedsięwzięciu(...) Jestem człowiekiem pozbawionym wolności(...) Zostałem wychowany w wierze katolickiej i takim pozostaję, przyjąłem trzy sakramenty święte, ale później to wszystko zmarnowałem, poszedłem złą drogą i czyniłem zło. Gdy stała się tragedia, nie wiedziałem, co robić i czy warto żyć? Przestałem chodzić do kościoła i oddalałem się od Boga coraz bardziej. Moim zdaniem to, iż znalazłem się w więzieniu, stało się za sprawą Boga. Ponieważ Bóg nie chciał, abym skończył swoje życie marnie, jest to szansa od Boga, abym mógł na nowo przemyśleć jakie błędy w życiu popełniłem. Może to zabrzmi trochę dziwnie, ale jestem wdzięczny Bogu za to, że dał mi szansę i znalazłem się tu w zakładzie karnym. Chcę się zmienić, bo do tej pory jakoś żadnej okazji nie wykorzystałem, pragnę to zrobić dla siebie samego i Boga, który na pewno nie chciałby żebym dalej kroczył złą drogą.
Dopiero po szczerej spowiedzi poczułem się lepiej. To właśnie tu, w kaplicy więziennej po latach upadłem na kolana i zrzuciłem pancerz zakłamania przystępując do spowiedzi i komunii świętej(...). Bóg zauważył moje zmagania i motanie się z samym sobą, postanowił wyciągnąć do mnie rękę, z czego jestem bardzo zadowolony. Podjąłem próbę nawrócenia, aby nikt przeze mnie już nie płakał(...) Jestem tylko człowiekiem i zdarzają mi się chwile słabości i pokus. Nieraz upadam i jest mi z tego powodu bardzo przykro. Proszę wtedy Jezusa, aby dał mi siłę i zamieszkał w moim sercu. Jestem grzesznikiem, ale codziennie proszę, aby to się zmieniło. Staram się choć wiem, że daleka jeszcze droga przede mną, mam nadzieję, że wytrwam. Nie jest łatwo zmienić swoje przyzwyczajenia i nawyki, najczęściej te złe. Zawsze proszę Jezusa, aby dał mi siłę. Przychodzą chwile zwątpienia, ale staram się je przezwyciężyć. Nie myślałem, że może to być aż takie trudne. Życie w więzieniu jest bardzo ciężkie i gdy człowiek się naprawdę nawraca i przychodzi do Boga, inni się podśmiewają i mówią: "Głupek". Nie wiem, czy ludzie robią to z zawiści, że komuś może się udać?(...) Zrozumiałem, że tylko poddanie się woli Boga oraz pomoc Matki Bożej pozwoli mi być wartościowym człowiekiem. Parę razy zauważyłem, że gdy się o coś mocno modli, to Bóg to daje. Tylko nie zawsze człowiek umie to docenić. Ja teraz codziennie z nim rozmawiam i modlę się na tyle na ile umiem. Bardzo chciałbym nauczyć się więcej modlitw, oraz pogłębić wiedzę o Bogu, której mam tak niewiele. Tylko w niedzielę, gdy jestem na Mszy Św., czuję się jakbym był zupełnie gdzie indziej(...). Tak bardzo chciałbym, aby Jezus zamieszkał w moim sercu i pozostał tam już na zawsze. Modlę się i zawierzam mu swoje życie. Myślę, że gdy będę wytrwały, to doznam tej łaski. Wiem, że Jezus nie zostawi mnie samego i będzie cały czas ze mną(...). Niosę swój krzyż i choć jest on ciężki, to dzięki Bożej dobroci wiem, że będzie on radościv(...). Niech Maryja otacza najtroskliwszą opieką i najczulszą matczyną miłością. Szczęść Boże na dalsze dni i lata życia. Z góry bardzo serdecznie dziękuję i Bóg zapłać za udzielenie mi pomocy. Szczęść Boże!

Z poważaniem i pokorą
podpis do wiadomości redakcji

 

***


  Szanowna Redakcjo!
Z głębi serca od wszystkich Polskich Serc, Bóg zapłać za Kalendarze z Matką Bożą Fatimską, a także za książeczki w języku rosyjskim o Matce Bożej Fatimskiej. Niech sam Pan będzie Waszą nagrodą. Ja jestem zobowiązana modlitewnie i niezmiernie wdzięczna. Mało kto tutaj zna polski język, są Polakami tylko z nazwiska i przyznają się do polskości, ale języka nie znają. Wszystko jedno, my cieszymy się, że jeszcze są tutaj Polacy, że możemy im przybliżyć Oblicze Jezusa.

Z modlitwą wdzięczna
s. Adela

 

***


 Szanowni Państwo!
Na wstępie pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję za tę wspaniałą książkę. Jestem państwu bardzo wdzięczna, że Instytut im. Ks. Piotra Skargi podjął się tak wspaniałej akcji. Książka „Fatima - orędzie tragedii czy nadziei?" jest napisana w bardzo przystępnym języku i mam taką nadzieję, że sięgnie po nią niejeden młody człowiek, ja przeczytałam ją z przyjemnością. Moja ofiara na ten cel wynosi 30 zł, gdyż jestem osobą niepracujvcą (jeszcze się uczę). Mogę jednak obiecać, że obejmę Waszą akcję modlitwą, gdyż codziennie mówię Różaniec i Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Życzę Państwu powodzenia w rozpowszechnianiu tej akcji.

Z poważaniem
Dorota

 

***


 Niech Będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Bardzo dziękuję i to z całego serca dziękuję za tak piękne Cudowne Medaliki z modlitwami, które mogłem ofiarować rodzinie. Gdy otworzyłem kopertę i zobaczyłem te Cudowne Medaliki to popłynęły mi łzy z oczu, z radości. Bóg Wam wszystkim zapłać. Życzę Wam wszystkim zdrowia, Błogosławieństwa Bożego i opieki Matki Najświętszej. (...) Zostańcie z Bogiem.

Do widzenia.
Pan Adam

 

***


 Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja Dziewica!

 Szanowny Panie Sławomirze za medalik, który otrzymałem, chcę z całego serca bardzo podziękować. Mam już różne medaliki ale ten, który otrzymałem, ma dla mnie szczególną wartość i jest radością w moim życiu. Jest starannie i estetycznie wykonany, z wielką ufnością będę go nosił i prosił Maryję naszą najlepszą Matkę o łaski, których już wiele otrzymałem w moim życiu!!! Bardzo spodobało mi się pisemko „Przymierze z Maryją". Uważam, że ten biuletyn rozpowszechni się po świecie i przyniesie wielki pożytek wielu ludziom.
Cześć i chwała Maryi teraz i na zawsze.
Pozdrawiam Całą Redakcję
Szczęść Boże!

Pan Stanisław

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Odwagi! Ja Jestem!
W tym roku Wielki Post zbiegł się w Europie z wybuchem pandemii koronawirusa. Okazuje się, że wobec choroby, której lekarze nie potrafią przeciwdziałać, dumny z osiągnięć cywilizacji współczesny człowiek staje równie bezradnie, jak to się działo w przypadku ludzi średniowiecza czy starożytności.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Apostolat zmienia życie na lepsze
Marcin Austyn

– Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga! Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi Teresa Majerowska, Apostoł Fatimy. Właśnie taka postawa przynosi efekty, a najcenniejszym owocem jest wzrost duchowy. Pozostawanie w Apostolacie z pewnością w tym pomaga.

 

Pani Danuta Janas jest w Apostolacie Fatimy niemal od samego początku. – Jestem bardzo zadowolona z rzeczy, które otrzymuję ze Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi. To różne broszury, zawsze bardzo ciekawe „Przymierze z Maryją”, różaniec, figurka Matki Bożej. Chętnie sięgam po te materiały, są one dla mnie bardzo pomocne – mówi.

 

Nowe, lepsze życie

 

Jak wspomina, kiedy dwa lata temu zmarł jej mąż, w przeżyciu tego trudnego czasu pomogły jej lektura duchowa oraz modlitwa. Pani Danuta wcześniej nie miała okazji spotkać się z innymi Apostołami. Udało się to jednak podczas pielgrzymki do Fatimy, którą do dziś wspomina bardzo dobrze. – Czułam się tam bardzo dobrze i do tej pory czuję tę obecność Matki Bożej. Ta pielgrzymka jakby tchnęła we mnie nowe, lepsze życie. Samo spotkanie z Maryją było dla mnie bardzo wyjątkowe. Wracam do tych chwil, oglądam zdjęcia i wspominam ten czas modlitwy – dodaje.

Apostolat Fatimy to także zadanie rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego. Pani Danuta jest osobą niepełnosprawną, zatem jak sama przyznaje, nie jest to łatwy obowiązek, ale – jak się okazuje – wykonalny! Każda bowiem „okazja towarzyska” – jak choćby wizyta u znajomych, daje możliwość podzielenia się np. obrazkiem z wizerunkiem Matki Bożej Salus Infirmorum, czyli Uzdrowienia Chorych. Taki podarek dla osoby borykającej się z problemami zdrowotnymi może okazać się bardzo cenny.

 

To coś wzniosłego!

 

Pani Elżbieta Piórkowska także wciąż jest pod wrażeniem pielgrzymki Apostołów do Fatimy. – Samo to miejsce ma już swój niepowtarzalny urok. Ono daje poczucie czegoś innego, wyjątkowego. Natomiast Droga Krzyżowa, w której uczestniczyliśmy, była dla mnie budującym duchowo przeżyciem – wspomina.

 

Pani Elżbieta jest w Apostolacie od około 10 lat. Jak mówi, dzięki temu otrzymuje bardzo dużo wiadomości dotyczących Kościoła czy wskazówek odnoszących się do życia duchowego. – To bardzo ciekawe publikacje dotyczące np. modlitwy, to informacje o świętych, opisy objawień Matki Bożej. Wcześniej nie sięgałam po tego typu lektury, teraz je otrzymuję dzięki temu, że jestem Apostołem. I są one bardzo pouczające – mówi. Jak dodaje, odnosi wrażenie, że będąc w Apostolacie, modląc się, zyskuje lepsze życie.

 

Także spotkanie z Apostołami daje poczucie wspólnoty. – Widać w tych ludziach coś wyjątkowego, czuć, że ważne jest dla nich życie duchowe, że ich oczy skierowane są ku świętości. Jest w tym coś wzniosłego. I to się czuje nie tylko na modlitwie, ale i w czasie wspólnych rozmów – dodaje.

Pani Elżbieta chętnie obdarowuje bliskich i znajomych Cudownymi Medalikami. Ten z pozoru drobny gest, jest pięknym świadectwem wiary. I co ważne, obdarowani potrafią go docenić: zachowują medalik, broszurę, a to daje nadzieję na wzbogacanie ich życia duchowego. – Gazety, broszury, jakie otrzymuję od Stowarzyszenia, czytam i przekazuję dalej – nie przetrzymuję ich, ale też ich nie wyrzucam. Kiedyś zostawiałam je w kościele i szybko się rozchodziły. Cieszę się, że mogły komuś jeszcze pomóc – podkreśla.

 

Konsekwencja i wytrwałość

 

Historię uczestnictwa w Apostolacie Fatimy Pani Teresy Majerowskiej można streścić w słowach „od książeczki do pielgrzymki”. Wszystko zaczęło się nieco ponad rok temu od zainteresowania się publikacją przygotowaną przez SKCh na temat Fatimy. Tak została Apostołem. – Bardzo cieszyłam się z przesłanej mi figurki Matki Bożej Fatimskiej. Mam ją w sypialni. Maryja jest ze mną w czasie modlitwy. Muszę powiedzieć, że moim marzeniem była pielgrzymka do Fatimy, nie spodziewałam się, że tak szybko uda mi się tam pojechać. Byłam tym bardzo zaskoczona i szczęśliwa. Szczególnie, że mąż mógł wybrać się ze mną. Dziś oboje wspominamy ten niezwykły czas wizyty u Fatimskiej Pani – dodaje.

 

Pani Teresa zauważa, że w Apostolacie istotna jest konsekwencja i wytrwałość. Jak dodaje, nie należy się zniechęcać, trzeba ufać Matce Bożej i wspomagać – choćby właśnie zadeklarowanym datkiem – dzieło rozpowszechniania Orędzia Fatimskiego, które prowadzi Stowarzyszenie. – Ludzie łatwo popadają w zwątpienie, poddają się, rezygnują. Nie tędy droga. Trzeba być konsekwentnym w tym, czego się podejmuje w swoim życiu – mówi. Bowiem jedynie taka postawa może przynieść dobre owoce.

 

Jak dodaje, trzeba też pamiętać, że z Apostolatem wiąże się mocne wsparcie duchowe. To comiesięczna Msza Święta sprawowana w intencji Apostołów oraz modlitwa sióstr zakonnych. – To wsparcie jest bardzo pomocne w naszym życiu. Otrzymujemy też wiele cennych publikacji pomagających w kształtowaniu naszego ducha, w pogłębianiu modlitwy, swojej wiary – mówi. Jak dodaje, Apostolat daje tę gwarancję dostawy nowych i cennych materiałów, publikacji. To bardzo ważne, bo nakłania do lektury, przypomina w krzątaninie życia, że trzeba też zadbać o swój duchowy rozwój. Z pewnością bez przynależności do Apostolatu Fatimy byłoby to o wiele trudniejsze.

 

Marcin Austyn

 

 

Przywileje Apostołów Fatimy

 

1.
Codzienna modlitwa sióstr zakonnych w intencjach Apostołów Fatimy.

2.
13. dnia każdego miesiąca odprawiana jest w intencjach Apostołów Msza Święta.

3.
Każdy członek Apostolatu otrzymuje specjalny dyplom oraz naklejki z Matką Bożą Fatimską.

4.
W trzecim miesiącu członkostwa Apostoł otrzymuje kolorowy wizerunek Fatimskiej Pani.

5.
Każdy członek Apostolatu Fatimy dostaje dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją”.

6.
Po sześciu miesiącach aktywności przesyłamy Apostołom figurkę Matki Bożej Fatimskiej.

7.
Każda osoba, która wspiera Apostolat Fatimy comiesięcznym datkiem w wysokości 30 zł, otrzymuje dwumiesięcznik „Polonia Christiana”.

8.
Po jedenastu miesiącach członkostwa – odznakę Apostoła Fatimy.

9.
Po roku uczestnictwa każdy Apostoł Fatimy bierze udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Fatimy – dwa razy w roku, w maju i październiku. Apostołowie z osobami towarzyszącymi (ok. 30 osób) wyjeżdżają z kapłanem do miejsc Objawień w Portugalii. Dotychczas pielgrzymowało z nami już ponad 800 osób.


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Chciałbym przekazać Państwu krótkie świadectwo. Jesteśmy z żoną w sakramentalnym związku małżeńskim już od 37 lat. Mamy dwie córki i 3-letniego wnuczka. Starsza córka mieszka za granicą, młodsza – tutaj z mężem i dzieckiem. Moja żona jest niepełnosprawna i niewidoma. Porusza się na wózku inwalidzkim. Ja jestem po trzech poważnych wypadkach. W roku 2006 spadły na mnie 24 palety. Miałem złamaną miednicę w pięciu miejscach i uszkodzone biodro. Leżałem w szpitalu dwa tygodnie. Później przywieźli mnie do domu, gdzie miałem spędzić w łóżku kolejne tygodnie. Po siedmiu dniach uratował mnie jednak bł. ks. Wincenty Frelichowski. Jego relikwie mamy w domu. Po wytrwałej modlitwie za wstawiennictwem błogosławionego Wincentego nagle udało mi się po kilku dniach wstać z łóżka. Lekarze nie dawali mi wcześniej szansy na pełne wyzdrowienie, ale jednak stało się inaczej. Po prostu pewnego dnia ks. Wincenty powiedział do mnie: „Wstań i chodź”. I chodzę do dziś i opiekuję się żoną, choć nieraz jest bardzo ciężko. Cieszę się jednak, że wraz z żoną możemy wspierać Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi. Prosimy o modlitwę za całą naszą rodzinę. Szczególnie za nasze zdrowie. Zostańcie z Bogiem.

Wacław z żoną Marią

 

 

Szanowna Redakcjo!

Jestem niesamowicie zbudowana Waszą działalnością. Przesyłane materiały bardzo sobie cenię. Czytam „Przymierze z Maryją”. Treściami dzielę się z najbliższymi. Moja rodzina jest wierna przykazaniom Bożym i kościelnym. Taka postawa jest budująca – dodaje siły i wiary do niesienia krzyża dnia codziennego.

W ostatnim czasie, pod koniec roku 2019, przeżywaliśmy trudne chwile, zresztą to trwa nadal. U mojego męża Jana wykryto raka jelita grubego. Badania, operacja, pobyt w szpitalu…

Można było to wszystko przyjąć, wytrzymać i działać tylko dzięki modlitwie do Boga, o którą prosiliśmy i nadal prosimy naszych znajomych i bliskich. Uczestnictwo we Mszy Świętej, odmawianie Koronki do Bożego Miłosierdzia w kaplicy szpitala zakonu bonifratrów przed cudownym obrazem Matki Bożej Uzdrowienia Chorych pomagały w tych trudnych chwilach. Pisząc o tym, pragnę podkreślić, że dzięki modlitwie, zaufaniu Opatrzności i Miłosierdziu Bożemu, mogliśmy przyjmować te wszystkie bolesne wydarzenia ze spokojem, powierzając również lekarzy opiece Ducha Świętego.

Teraz jesteśmy z mężem już razem, wspieramy się nawzajem i ufamy Bogu, że udźwigniemy ten krzyż. Prosimy o modlitwę.

Janina

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Państwo

Pragnę podziękować za wszystkie pamiątki i upominki, które od Was otrzymuję. Chciałabym też podzielić się z Państwem świadectwem wyjścia z nałogu alkoholowego mojego syna Mariusza, który zmagał się z tym problemem przez trzy lata. Żona odeszła od niego, wyprowadzając się z dwojgiem dzieci do swojej matki. A ja codziennie modliłam się na różańcu o jego nawrócenie. Prosiłam Matkę Bożą i św. Ojca Pio o wstawiennictwo. Prosiłam Pana Jezusa o dar nawrócenia mojego syna. I stał się cud. Syn zachorował. Miał poważną operację głowy – usunięcia guza i krwiaka pod czaszką. Operacja się udała. A syn, gdy wychodził ze szpitala, powiedział: „Mamo, już nigdy nie zobaczysz mnie pijanego”. I dotrzymuje obietnicy. Od tego czasu minęło sześć lat i przez ten okres nie pił żadnego alkoholu. Założył firmę transportową, żona z dziećmi wróciła do domu. Obecnie mieszkają razem.

Dziękowałam i nadal dziękuję Panu Jezusowi, jak również Matce Najświętszej i św. Ojcu Pio, że mnie wysłuchali i uzdrowili mojego syna z tej choroby.

Napisałam te słowa, bo chcę podzielić się świadectwem, że dzięki mocnej wierze i modlitwie możemy otrzymać łaskę o którą prosimy. Szczęść Wam Boże. Życzę zdrowia i wszelkich łask.

Krystyna z Łódzkiego

 

 

Szczęść Boże!

Szanowna Redakcjo

Pragnę podzielić się z Państwem świadectwem. Urodziłam się w wielodzietnej, katolickiej, robotniczej rodzinie na wsi. Gdy miałam 6 lat, zostałam osierocona wraz z siedmiorgiem rodzeństwa, ponieważ zmarła nam mama. Tatuś dawał nam bardzo dobry przykład, wychowywał nas bardzo religijnie: prowadził do kościoła i uczył codziennej modlitwy.

Młodo wyszłam za mąż i urodziłam troje dzieci. Moje małżeństwo nie było jednak szczęśliwe, ponieważ mąż nadużywał alkoholu i znęcał się nade mną i nad dziećmi. Pomimo tego nigdy nie straciłam wiary w Boga. Wierzyłam, że zawsze jest ze mną i pozwala mi wytrwać. Każdego wieczoru klękaliśmy razem z dziećmi i modliliśmy się gorąco. Gdy dzieci usamodzielniły się i założyły własne rodziny, postanowiłam wyjechać do Grecji. W tym czasie mieszkał tam i pracował mój syn. Przez jakiś czas mieszkaliśmy razem, ale syn zachorował i zmarł.

Od znajomych dowiedziałam się, że w naszej parafii organizowane są spotkania ewangelizacyjne. Zdecydowałam, że i ja będę na nie uczęszczać. Tutaj bardzo uspokoiłam się wewnętrznie i doświadczyłam ogromnej duchowej radości. Brałam udział w rekolekcjach. Przez dwa lata, przed tym wspaniałym duchowym doświadczeniem, cierpiałam bardzo na ból prawej ręki, która mi drętwiała i traciłam w niej czucie. Wiele razy jeździłam do lekarzy, ale pomimo iż brałam leki, ból nie ustępował. Tego dnia modliliśmy się przed Najświętszym Sakramentem i w pewnym momencie odczułam drganie tej chorej ręki. Uświadomiłam sobie, że ból ustąpił. Od tego czasu upłynęło już 6 lat, a moja ręka jest zdrowa.

Dziękuję Ci, Panie Jezu, za to uzdrowienie. Dziękuję Ci też za to, że dałeś mi łaskę wytrwania i cierpliwości w czasie, gdy zmarł mój syn. Za wiarę i siłę w ciężkich chwilach mojego życia, dziękuję Panie Jezu. Wierzę w Ciebie, Boże żywy!

Anna z Żywca

 

 

Szanowny Panie Prezesie

Z całego serca dziękuję za modlitwę oraz wszystkie życzenia i upominki, Niech Pan Bóg i Matka Najświętsza mają w Swojej opiece Pana i wszystkich pracowników Stowarzyszenia. Niech obdarzą Was zdrowiem i wszelkimi łaskami. Bóg zapłać za wszystko i Szczęść Boże!

Janina