Temat numeru
 
Blask prawdy, dobra i piękna
 
Czy zastanawialiśmy się kiedyś nad tym, dlaczego Święta Bożego Narodzenia są takie piękne? Dlaczego budzą w nas tęskne wspomnienia za niewinnym czasem dzieciństwa, ciepła rodzinnego domu specjalnie ubranego na tę okazję, naszymi kochanymi rodzicami i tą niepowtarzalną i uroczystą atmosferą Wigilii, Pasterki i całej zimowej atmosfery, tak wspaniale komponującej się z tajemnicą przyjścia na ten świat tego maleńkiego Dzieciątka, które jest naszym Królem i Zbawicielem? Zastanówmy się przez chwilę nad zbliżającym się radosnym czasem, jego symboliką i znaczeniem dla naszej katolickiej wiary. Czyż z roku na rok współczesny coraz bardziej zlaicyzowany świat nie traci czegoś z tej atmosfery?

Wspomnienia Świąt Bożego Narodzenia

Każdy z nas zapewne pamięta niepowtarzalne chwile Świąt Bożego Narodzenia z dzieciństwa. Nieważne, czy pochodzimy z bogatych czy biednych rodzin, zawsze tym świętom towarzyszyła cudowna atmosfera, która nie zależała od wystawności potraw i bogactwa prezentów pod choinką. Chyba każdy pamięta Święta Bożego Narodzenia jako najpiękniejsze chwile w życiu. Dlaczego? Pamiętamy jacy byliśmy wówczas szczęśliwi, jak dobrzy byli ludzie i jak wszystko było piękne i odświętne. Święta Bożego Narodzenia mają właśnie taki charakter, ponieważ dla chrześcijan są bardzo ważnym wydarzeniem, mającym skutki nie tylko historyczne, ale przede wszystkim wiążące się ze zbawieniem naszych dusz. Przeciwnie, w krajach niechrześcijańskich ta data nic nie oznacza i niczego nie zmienia w ich codziennym życiu. Niestety, dzisiaj nawet w krajach, które niegdyś były niemal w całości chrześcijańskie, czas Bożego Narodzenia i poprzedzające go dni są co najwyżej dobrą okazją do wielkich zakupów, robienia prezentów, obżarstwa i wylegiwania się godzinami przed telewizorem. Inni, których sumienie bardziej dręczy uciekają wówczas ze swoich domów aby być jak najdalej od zwyczajów i obrzędów, które nękają ich nieczyste sumienia oderwane od życia sakramentalnego i Kościoła. Wolą więc wyjechać do krajów i miejsc, które nie mają nic wspólnego z tą szczególną atmosferą Świąt Bożego Narodzenia. Czyż tym nie należy tłumaczyć tłumów Europejczyków podróżujących w tym czasie na Daleki Wschód, gdzie trudno znaleźć katolickie kościoły i choćby ślad chrześcijańskich tradycji? Czy udając się tam nie chcą zagłuszyć własnych sumień?
 
A przecież dla nas chrześcijan jest to data jedna z najważniejszych. To czas przyjścia naszego Pana i Zbawiciela. To moment przypomnienia i unaocznienia jednej z najważniejszych prawd naszej świętej wiary. Ten blask i rodzaj atmosfery Świąt Bożego Narodzenia jest wspaniałym odbiciem zasad, których od wieków naucza Święty Kościół Katolicki. Jakie to szczęście, że mieszkamy właśnie w Polsce, która posiada tak wspaniałą tradycję świętowania czasu przyjścia Zbawiciela.

Szczególny czas

Święty Tomasz z Akwinu uczy nas, że verum, bonum, pulchrum, czyli prawda, dobro i piękno są wzajemnie powiązane. Ta triada jest ze sobą ściśle związana, a jej źródłem jest sam Bóg, który jest Absolutną Prawdą, Absolutnym Dobrem i Absolutnym Pięknem. Gdy głoszona jest wielka prawda, w sposób logiczny związane z tym jest czynienie dobra oraz piękno jego celebrowania. Jako że Boże Narodzenie jest tak wzniosłą prawdą, jego świętowanie powinno być również bardzo piękne i wzniosłe.
 
Co świętujemy w Boże Narodzenie? Po grzechu pierworodnym dobre dusze pozostawały jednak w otchłani. Nie mogły jeszcze wejść do nieba i w ten sposób nie mogły oglądać Boga, ponieważ musiały oczekiwać na ofiarę krzyża naszego Zbawiciela, która dopiero otworzyła im bramy nieba. Mogły być jedynie szczęśliwe w sposób niepełny, w granicach swojej natury, natomiast nie dane im było szczęście obcowania z Bogiem, które ma charakter nadprzyrodzony i jest pełnią szczęścia dla każdej duszy.
 
To najwyższe szczęście można uzyskać tylko przez Odkupienie, wyzwolenie z tego, co stało się za sprawą grzechu pierworodnego. Odkupienia mógł dokonać tylko Odkupiciel - nasz Pan Jezus Chrystus. Jeśli więc za prawdę przyjmujemy to, że Odkupienie dokonało się na krzyżu, to czas przyjścia Zbawiciela przybliża nas znacznie do momentu Odkupienia. Sam Bóg w ludzkiej naturze przyszedł do ludzi, aby ich zbawić. Bóg wywyższył w ten sposób ludzką naturę i przyszedł do swego stworzenia. Po kilku tysiącach lat oczekiwania miały się wreszcie spełnić słowa proroków. Moment narodzin Pana Jezusa przybliżył czas Odkupienia grzesznego człowieka i wyrwania go z więzów grzechu pierworodnego i śmierci. Przyszedł Pan życia i śmierci, Król królów i Pan panujących, od proroków ogłoszony, od narodów upragniony, On nareszcie otworzy bramy nieba i pozwoli duszom przebywać ze swym Bogiem. To wspaniały powód do szczęścia i świętowania! A szczęście to udziela się całemu stworzeniu.

Zima i Święta
 
W tym szczególnym czasie wszystko, włącznie z symboliką, winno więc być jak najbardziej niewinne i piękne. Jakimże szczęściem jest dla nas na przykład obchodzenie Świąt Bożego Narodzenia podczas śnieżnej zimy. Wszyscy czujemy to w sposób niemal instynktowny. Biel śniegu w jakiś szczególny sposób pomaga nam zrozumieć tajemnicę Bożego Narodzenia. Śnieg i sposób w jaki jego płatki opadają, kojarzą się nam i wręcz skłaniają do czystości i niewinności. Jest coś nieskazitelnego i cichego w opadających na ziemię płatkach śniegu. Jak pięknie ta biel, czystość i cisza koresponduje z białym opłatkiem na wigilijnym stole i bielą obrusa. Nie przeszkadza nam wówczas nawet mróz, który utrzymuje cały ten przykryty bielą zimowy krajobraz. Chyba nie ma osoby, która nie życzyłaby sobie bieli śniegu i lekkiego przynajmniej mrozu na Boże Narodzenie.

Nie każdy naród ma jednak takie szczęście. Wyobraźmy sobie Święta Bożego Narodzenia przy upalnej czterdziestostopniowej spiekocie. Dla nas Polaków byłoby to nawet szokujące – wszyscy spoceni, rozleniwieni i roznegliżowani z powodu upału, opędzający się nieustannie od masy komarów. Ktoś może powiedzieć: nam się podobają nasze zimowe święta, ale ludziom żyjącym w klimacie gorącym wcale nie muszą. Jednak kiedy rozmawia się z chrześcijańskimi mieszkańcami ciepłych krajów, wszyscy oni marzą o Świętach Bożego Narodzenia ze śniegiem. Co ciekawe, oferta spędzenia Świąt Bożego Narodzenia w zimowym klimacie jest obecna w wielu agencjach turystycznych w tych krajach. Ich właściciele wiedzą, że ludzie to lubią i takie oferty cieszą się dużą popularnością. Zazwyczaj na Święta Bożego Narodzenia każdy chciałby być w domu, ale zimowe warunki są wówczas tak naturalne, że nikt w ciepłych krajach, jeśli ma taką możliwość wyjazdu, nie narzeka na podróż do Kanady, północnych części USA czy zaśnieżonej części Europy. Śnieg symbolizuje czystość. Dlaczego? Ponieważ jest tak nieskazitelny, że aż chciałoby się w nim zanurzyć. Jest w tym jakaś tęsknota za niewinnością i czystym sercem.

Oddalona ludzkość
 
Ale to nie jedyne symbole naszych świąt. Dlaczego np. nasz Pan Jezus Chrystus urodził się 25 grudnia, a nie 5 lutego, 8 marca czy 30 kwietnia? Ta data kryje w sobie coś bardzo symbolicznego. Ziemia okrąża słońce nie po okręgu, lecz po elipsie. I właśnie około 25 grudnia ziemia znajduje się w punkcie najbardziej oddalonym od słońca. Mniej więcej od tego czasu Ziemia zaczyna przybliżać się ku Słońcu: dni stają się coraz dłuższe i zbliżamy się do wiosny. Ludzkość po grzechu pierworodnym nigdy nie była tak oddalona od Boga - Słońca Sprawiedliwości, jak przed narodzinami naszego Pana. Jego narodziny stały się więc momentem przełomowym dla wszystkich ludzi – Bóg wszedł w ludzką historię, w ludzkiej naturze. Po tej dacie dni stają się coraz pełniejsze światła. A nasz Pan przychodzi niosąc nam światło prawdy.

Ale dlaczego Pan Jezus narodził się w nocy? By być symbolem przeciwieństwa, ponieważ On jest światłem prawdy, która rozświetla mroki nocy. Bóg rozprasza ciemności i wybrał na czas narodzin noc, aby tym pełniejszy był ów kontrast między światłem i ciemnością. Podczas dnia nie widać światła tak dobrze jak w nocy. Święty Jan przypomina nam wiele razy, że Chrystus Pan jest światłością: „W Nim było życie, a życie było światłością ludzi, a światłość w ciemności świeci i ciemność jej nie ogarnęła." (J 1,4-5) oraz „Ja jestem światłością świata. Kto idzie za mną nie będzie chodził w ciemności, lecz będzie miał światło życia" (J 8,12).

Boże Dziecię
 
Dlaczego Święta Bożego Narodzenia są tak niewinne? Dlaczego wszystko jest tak delikatne? Czy nie jest to związane z narodzeniem naszego Pana jako ubogiego i delikatnego dzieciątka? Dzieci nie są niebezpieczne, nie budzą przerażenia, są bezbronne, potrzebują naszej miłości, troski i pomocy. Przecież Pan Jezus jako Bóg, który wszystko może, mógł również przyjść na ten świat jako silny mężczyzna, pełen mocy i wręcz budzący respekt. Jednak nie chciał nas podporządkować, zdominować i pokonać. Chciał, byśmy go przyjęli, kochali i dlatego narodził się jako dziecię. Ze wszystkich dzieci potrzebujących naszej pomocy najbardziej potrzebują jej dzieci ubogie. I On narodził się tak ubogi, w stajence, wśród zwierząt. I to jakich zwierząt! Nie żadnych wspaniałych koni czy potężnych psów, ale wśród zwierząt symbolizujących cierpliwość i ciężką pracę: wołu i osła. A kto obchodził Święta Bożego Narodzenia jako pierwszy? Aniołowie idący ze śpiewem obudzić ludzi. Jako pierwsi na wezwanie aniołów przybyli adorować Dzieciątko biedni pasterze śpiący na polu ze swymi zwierzętami.

Ale nasz Pan nie jest marksistą, który kocha tylko ubogich i gardzi bogatymi. Przyjął Trzech Króli, którzy złożyli mu dary: złota, kadzidła i mirry. Wcześniej dał im nawet znak w postaci gwiazdy na niebie, aby wskazywała im drogę. Dlaczego chciał, by o Jego narodzeniu zwiastowała gwiazda? Ponieważ gwiazda jest najjaśniejszym ze wszystkich ciał niebieskich. Potrzebna była ta obecność ówczesnych przedstawicieli świata pogańskiego, których w tradycji nazywamy Trzema Królami, ponieważ On sam jest nie tylko Królem królów, ale był z królewskiej krwi, był z domu i rodu króla Dawida. Tak święty Józef, przybrany ojciec Pana Jezusa, następca tronu Dawida, jak i Najświętsza Maryja Panna byli z domu i rodu Dawida. To właśnie dlatego, gdy Pan Jezus wjechał do Jerozolimy w Niedzielę Palmową ludzie wznosili okrzyki: Hosanna Synowi Dawida!

Chrześcijańskie świętowanie
 
Boże Narodzenie jest więc tak ważne, że dla unaocznienia jego wzniosłości, wszystkie kraje chrześcijańskie obchodziły te święta bardzo uroczyście i w jak najpiękniejszy sposób. Dekorowano ulice, wnętrza domów, a przede wszystkim kościoły. Dzieciom i przyjaciołom wręcza się prezenty, święty Mikołaj ze Smyrny przekształcił się w Świętego Mikołaja, który w tym czasie je rozdaje. Dawniej też częściej śpiewało się przy stole kolędy, przyjaciołom wysyłało specjalne świąteczne kartki. Warto też nadal o tym pamiętać. Domy były przystrajane w szczególny sposób. Nie mogło przy tym zabraknąć rozświetlonej choinki czy szopki.

Wszyscy w tym czasie, i daje się to czasami jeszcze dzisiaj odczuć, traktują się wyjątkowo dobrze i uprzejmie, bo czujemy, że Ktoś się pojawił i odmienił oblicze świata. W ten szczególny czas każdy kto chce przeżyć święta godnie idzie do spowiedzi świętej. Bo jakże możemy obrażać Boga, który stał się dla nas człowiekiem i pochylił się nad naszą nędzą?
Nie zapominajmy więc o tej wspaniałej atmosferze i tradycjach Świąt Bożego Narodzenia, które są dla nas klejnotem. Powinniśmy ten klejnot chronić i rozwijać w sobie jak wielki skarb. To jedna z najpiękniejszych kart naszej wspaniałej chrześcijańskiej cywilizacji, bez której nie byłoby Polski, nie byłoby Europy. Chrześcijanin nie może też zapominać, co jest w tym czasie dla niego najważniejsze – rodzi się nasz Pan i Zbawiciel – Bóg się rodzi, moc truchleje!


Sławomir Skiba i Valdis Grinsteins

"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Witaj, Światłości Świata!
Zbliżamy się do końca roku 2018. Dodajmy – roku dla naszego Narodu szczególnego. Setna rocznica odzyskania niepodległości skłania do zadawania pytań o Polskę. O sens i cel istnienia naszej Ojczyzny… W tych rozważaniach warto pomyśleć o roli Kościoła i chrześcijaństwa w kształtowaniu naszej państwowości, tożsamości narodowej. Śmiało możemy powiedzieć, że Polskę otrzymaliśmy od Kościoła w prezencie. Chrzest Mieszka I wprowadził nas do europejskiej rodziny państw chrześcijańskich. Bez Mistycznego Ciała Chrystusa być może z czasem wykształciłaby się jakaś większa wspólnota, ale nie byłaby to ta Polska, którą znamy.

UWAGA!
Przymierze
z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE
 
Z wizytą u naszej Matki
Michał Wałach

Istnieją na świecie miejsca, gdzie Bożą obecność czuje się wyjątkowo mocno, których niezwykły charakter można wyjaśnić niedowiarkom bez słów. Jednym z nich jest Fatima, do której w drugiej połowie października udała się prawie 40-osobowa pielgrzymka Apostolatu Fatimy.

 

 

Zmęczenie długą podróżą nie stanowiło dla naszej pielgrzymującej grupy przeszkody nie do pokonania, skoro niemal na wyciągnięcie ręki mieliśmy miejsce uświęcone objawieniami Najświętszej Maryi Panny oraz modlitwą milionów katolików z całego świata. Jeszcze przed świtem pierwszego dnia po przyjeździe, pielgrzymujący z nami ksiądz Józef Aszkiełowicz z Wileńszczyzny odprawił Mszę Świętą tuż przy Kaplicy Objawień – a więc tam, gdzie trójce portugalskich dzieci objawiła się Królowa Nieba i Ziemi.

Następnie ów niezwykły kapłan poprowadził dla nas trafiające do serca i duszy Nabożeństwo Drogi Krzyżowej na tzw. Drodze Węgierskiej. W trakcie modlitwy odwiedziliśmy Valinhos – miejsce, gdzie Matka Boża ukazała się w sierpniu roku 1917, gdy pastuszkowie 13 dnia miesiąca przebywali w portugalskim więzieniu, oraz miejsce nieopodal Cabeço – tam dzieci ujrzały Anioła Portugalii. Innym miejscem spotkania z Bożym Posłańcem były okolice studni w ogrodzie rodziny Santos – trójka dzieci często bawiła się w tym miejscu i to również tam Anioł przygotowywał je na przyjęcie Maryjnego Orędzia.

Odwiedzając Aljustrel – rodzinną miejscowość Łucji dos Santos oraz świętych Franciszka i Hiacynty Marto – zobaczyliśmy świat, w jakim wychowywały się dzieci, które do przekazania ludzkości Orędzia wybrała Maryja. Zobaczyliśmy te same drzewa, w których cieniu spędzały czas, domy, w których żyły, uliczki i ogrody, po których spacerowały. Po powrocie do Fatimy odwiedziliśmy Bazylikę Matki Bożej Różańcowej – miejsce, gdzie spoczywają Służebnica Boża siostra Łucja oraz święci Franciszek i Hiacynta.

Niezwykłym duchowym przeżyciem dla naszej grupy był udział w wieczornym nabożeństwie różańcowym ze świecami, które zakończyła procesja za figurą Fatimskiej Pani oraz – kolejnego dnia – za Najświętszym Sakramentem. Mogliśmy wręcz poczuć, jak dzięki modlitwie różańcowej Niebo łączy się z ziemią.

W trakcie pielgrzymki zobaczyliśmy również materialne dowody niegdysiejszej świetności cywilizacji łacińskiej – piękno, które razem z prawdą i dobrem stanowiły fundament dawnej Europy. Zarówno dawny dominikański klasztor Matki Bożej Zwycięskiej w Batalha, jak i cysterskie niegdyś opactwo w Alcobaça stanowią również świadectwo trudnej historii Portugalii – zostały odebrane zgromadzeniom w pierwszej połowie XIX wieku, w ramach kasaty zakonów. Odwiedziliśmy również Nazaré, gdzie nad Atlantykiem kult odbiera Matka Boża czczona pod postacią figury przyniesionej z palestyńskiego Nazaretu – zgodnie z tradycją – już w IV wieku. Obserwując wzburzony, ale zarazem powalająco piękny ocean, mogliśmy oddać się kontemplacji piękna świata stworzonego przez Pana Boga.

Pielgrzymka do miejsca objawień Maryi – co potwierdzali uczestniczący w niej Apostołowie Fatimy – była głębokim przeżyciem duchowym. W jej trakcie część osób skorzystała z możliwości przejścia kilkuset metrów na kolanach do Kaplicy Objawień, ofiarując swój trud i cierpienie Najświętszej Maryi Pannie oraz prosząc Ją o wstawiennictwo w intencjach, z jakimi przyjechali do portugalskiego Sanktuarium. Uczestnicy pielgrzymki nie zapomnieli również o innych Apostołach i przyjaciołach Instytutu – tuż przy miejscu objawień wspólnie zapaliliśmy, w ramach akcji „Twoje Światło w Fatimie”, świece, zaś przy Kaplicy złożyliśmy intencje nadesłane w związku z tą kampanią.

Podczas całego pobytu na ziemi portugalskiej można było wyczuć modlitewne uniesienie, o które doskonale dbał prowadzący modlitwy różańcowe, litanie oraz intonujący maryjne pieśni ksiądz Józef. Niezwykle pobożny kapłan z Wileńszczyzny zachęcał do odpowiedzi na wezwania Matki Bożej i codziennego odmawiania Różańca, na przykład w ramach nowenny pompejańskiej. Niezwykła duchowa atmosfera panująca w grupie sprawiła, że pielgrzymka Apostołów Fatimy do miejsca Objawień naszej Matki i Królowej na zawsze zostanie w pamięci uczestników. Wielu z nich nie ma wątpliwości – o udziale w wyjeździe nie zdecydował „ślepy los”. Wyjazd nastąpił w chwili, gdy w życiu potrzebowali wizyty u Niebiańskiej Matki. Niezbadane są wyroki Bożej Opatrzności…

 

Michał Wałach


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę bardzo serdecznie podziękować za wszystkie przesyłki, które otrzymuję od Państwa – za „Przymierze z Maryją”, przepięknie wydane książki, publikacje, dewocjonalia, przede wszystkim za krzyżyk z wizerunkiem Pana Jezusa, który noszę na sercu. Jestem szczęśliwa, że kilka lat temu natrafiłam na broszurę przedstawiającą książkę „Świadectwo Bożego Miłosierdzia” i właśnie od tego się wszystko zaczęło. Zamówiłam, przeczytałam z ogromnym wzruszeniem zwłaszcza zamieszczone w niej świadectwa osób, które doświadczyły Bożego Miłosierdzia. Sama codziennie odmawiam Koronkę do Bożego Miłosierdzia – ta modlitwa ma bardzo ogromną moc. Bardzo chętnie w miarę moich możliwości wspieram wszystkie Państwa kampanie, ponieważ uważam, że są bardzo potrzebne w pogłębianiu wiary chrześcijańskiej. Serdecznie pozdrawiam wszystkich członków redakcji, życzę cierpliwości i wytrwałości w prowadzeniu tego Bożego ­dzieła.

 

Beata z Zielonej Góry

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowni Państwo!

Pragnę się z Państwem podzielić moją radością, która jest też świadectwem. Otóż, dzięki Wam podjąłem pracę nad sobą i… zmieniam się, żeby z każdym dniem być bliżej Bożych spraw. Dziękuję Wam za wspaniałą wyprawę do Ziemi Świętej z aktami tylu zawierzeń (znalazły się tam też moje i moich bliskich). Bogu dziękuję, że także dostąpiłem tej łaski bycia z moją Rodziną w Ziemi tak obficie zroszonej Krwią Zbawiciela. Przez Wasze wspomnienia ponownie odnalazłem się i kolejny raz z większą mocą i zapałem mogę apostołować wśród tych, którzy szukają w swoim życiu Pana Boga. Pozdrawiam Was serdecznie!

 

Bolesław

 

 

Szanowni Państwo!

Jestem pełen podziwu i dziękuję za cały trud, jaki wkładacie w swoje działania. Doceniam Państwa pracę i starania. Bardzo chętnie korzystam ze stron internetowych, które prowadzi Wasz Instytut. Mam Państwa cały czas w pamięci. I jak tylko będę miał możliwość, będę Was wspierał. Nigdy jednak nie chciałbym tego robić, by przechwalać się tym przed ludźmi. Takie działania nie są po to, by się z nimi obnosić.

Z wyrazami szacunku

 

Przemysław

 

 

Szanowna Redakcjo!

Z całego serca dziękuję za przesłanie mi „Przymierza z Maryją”. Bardzo cieszy mnie to, bo znów będę mogła poczytać ciekawe artykuły, a później przekażę rodzinie do czytania. Polecam Redakcję opiece Matki Bożej i też dziękuję serdecznie Panu Prezesowi, że zawsze o mnie pamięta.

Z Panem Bogiem

 

Barbara z Poznania

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica!

Bóg Wam zapłać za pamięć o mnie i przepiękną korespondencję, wzbogaconą pięknie wydaną katolicką literaturą oraz obrazkami, które są balsamem dla mojej duszy. Przesłany ostatnio obrazek ze św. Ojcem Pio oraz folder dał mi impuls do napisania tego listu. Otóż przypomniana przez Was 50. rocznica śmierci tego Świętego zaznaczyła się również w moim życiu. Już wcześniej wiedziałam, że żył we Włoszech wielki święty Ojciec Pio, ale jakoś nigdy nie prosiłam o jego wstawiennictwo. Aż do czasu…

3 lata temu leżałam w szpitalu na sali pooperacyjnej po bardzo ciężkiej operacji (endoproteza kolana z przeszczepem kości). Ból – mimo znieczuleń – był straszny. Cierpiąc i jęcząc cały czas z bólu, modliłam się do Matki Bożej Bolesnej, prosząc o wytrwanie w cierpieniu. Tego dnia, tuż pod wieczór, zauważyłam stojącego przy oknie mojej sali księdza w ciemnym habicie, przepasanym sznurem, z kapturem na plecach. Powiedziałam wówczas z ulgą: jak dobrze, że ksiądz tutaj jest i… zapadłam w sen, który uwolnił mnie od świadomości bólu.

W czerwcu 2018 roku znalazłam obrazek św. Ojca Pio. To był ten ksiądz, którego zobaczyłam wtedy przy oknie szpitalnym. Dopiero po trzech latach, patrząc na obrazek, który otrzymałam od Was, zrozumiałam, że to Matka Boża przysłała mi wówczas pomoc przez św. Ojca Pio. Teraz żyję, chodzę na tej nodze i codziennie modlę się do Ukochanej Matuchny – Królowej Wszystkich Świętych, która przysyła z pomocą „Wysłanników Niebios” tym, którzy o tę pomoc błagają.

Bogu Najwyższemu dziękuję, że poprzez korespondencję z Wami, mogę pogłębiać swą wiarę.

Dziękuję za Waszą cenną pracę Apostolską, w którą wkładacie tyle serca. Dwumiesięcznik „Przymierze z Maryją” jest moim ukochanym pismem, moją perełką. Tworzycie i twórzcie dalej Wielką Rodzinę Katolicką. Rozjaśniajcie umysły maluczkich. Niech Wam Bóg błogosławi i pomaga św. Ojciec Pio.

Pozostaję w modlitwie za Was i pracę jakże mi Drogiego Instytutu Ks. Piotra Skargi. Szczęść Wam Boże!

 

Zofia

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę zaświadczyć o cudzie, którego doświadczyła moja córka, Olimpia, dzięki Waszej akcji „Maryja Uzdrowienie Chorych”. Córka, w trakcie badań okresowych, dowiedziała się, że ma dużego guza na tarczycy. Podczas wizyty u lekarza dowiedziała się, że musi wyciąć całą tarczycę. Został wyznaczony termin operacji. Po operacji przyszedł do niej lekarz i powiedział, że mamy do czynienia z cudem. Powiedział jej, że każdy, kto przychodzi do szpitala z guzem na tarczycy, wychodzi bez tarczycy. U mojej córki było inaczej – wyszła ze szpitala z tym gruczołem, ponieważ lekarzom udało się wyciąć samego guza. Lekarz powiedział: „To jest cud – pierwszy w naszym szpitalu!”.

Dziękuję Maryi Uzdrowieniu Chorych za wstawiennictwo za moją córką, a Wam dziękuję za tę akcję i za wszystkie skarby, które od Was otrzymuję. Niech Wam błogosławi Pan Bóg i Najświętsza Maryja Panna.

 

Emilia