Lektura duchowa
 
Maryja u kresu ziemskiej pielgrzymki

Prawdę o Wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny ogłosił jako dogmat wiary papież Pius XII 1 listopada 1950 roku, jednak była ona od dawna wyznawana w Kościele katolickim. Poniżej prezentujemy tekst o Wniebowzięciu z roku 1946, autorstwa wybitnego dominikanina, teologa, tomisty o. Jacka Woronieckiego (1878–1949).

 

Zbliżał się już koniec wędrówki doczesnej Przeczystej Dziewicy (…). Gdy się zastanowimy nad śmiercią Jej, która bez grzechu pierworodnego była poczęta, to dochodzimy do wniosku, że choć była ona i dla Niej następstwem tego grzechu, nie miała jednak w sobie charakteru kary. Matka bowiem Najświętsza, podobnie jak i Chrystus, przyjęli w naturze ludzkiej tylko fizyczne skutki grzechu pierworodnego, jako to ból, cierpienie i śmierć, a od jego skutków moralnych, od tego rozstroju czy rozdźwięku wewnętrznego, mającego charakter zła moralnego, byli zupełnie wolni. Doskonałość Chrystusa pod tym względem nieskończenie przewyższała doskonałość Jego Matki, ale i to co Jej było w tej dziedzinie dane od Boga, przekraczało najwyższe stopnie doskonałości, do jakiej największym Świętym udało się wznieść. Stąd wysnuć nam wolno wniosek, że widok zbliżającej się śmierci, nie mając charakteru kary za grzechy, od których była wolna, nie przejmował Maryi tą obawą, którą każdy inny śmiertelnik w większym lub mniejszym stopniu odczuwa. Przeciwnie, gotowała się Ona na tę chwilę i wyglądała jej, a gdy zrozumiała, że nadchodzi, niejako wyszła na jej spotkanie aktem woli. Nie miała Ona, ma się rozumieć, tej wszechwładzy nad wszystkimi poruszeniami ciała i duszy, jaką miał Chrystus, ale też nie były one u Niej tak skrępowane rozstrojem wprowadzonym do natury ludzkiej, jak to ma miejsce u nas wszystkich.

 

Toteż wolno nam mniemać, że jak Chrystus aktem swej woli oddał w momencie swej śmierci duszę Bogu, i sam ten akt spowodował rozłączenie jej z ciałem, tak i Matka Najświętsza podobnym aktem woli przyzwoliła na to odłączenie i w ten sposób świat ten doczesny opuściła (…). Musiało to nadać tym ostatnim chwilom Jej życia ziemskiego charakter czegoś bardzo cichego, spokojnego i pogodnego, czym się też tłumaczy, że w tradycji chrześcijańskiej utrzymał się zwyczaj nazywać Jej rozstanie się z życiem nie śmiercią, ale zaśnięciem, uśpieniem, dormitio. (…)

 

Jak długo dusza Jej pozostawała oddzielona od ciała? Czy krócej czy też dłużej, niż miało to miejsce u Chrystusa? W jakich warunkach połączyła się z Nim znowu, aby je ożywić, nadając mu jednocześnie własności ciała chwalebnego, takie, z jakimi i Chrystus się ukazywał swym apostołom po swym Zmartwychwstaniu? Oto pytanie, na które nie znajdziemy nigdy pełnej odpowiedzi, choć wolno nam przyjmować w miarę ich wiarygodności późniejsze opowiadania na ten temat, przechowane w tradycji starożytności chrześcijańskiej.

 

To pewne, że już bardzo wcześnie, bo w IV wieku znajdujemy w piśmiennych zabytkach chrześcijańskich to przekonanie, że ciało Maryi wkrótce po śmierci zostało znowu powołane do życia, nie tu na ziemi, ale w Niebie, czyli innymi słowy, że nie tylko Jej dusza weszła do chwały wiecznej, ale i ciało, z którym została Ona ponownie połączona. To co wszystkich nas czeka dopiero po sądzie ostatecznym, gdy dusze zmarłych znowu przyodzieją się w ciała te same jak te, z którymi za życia razem pełniły, dobrze czy źle, służbę Bożą, to dla Matki Zbawiciela nastąpiło wnet po Jej śmierci. Jak Chrystus Pan siedzi na prawicy Ojca w pełnym majestacie swego człowieczeństwa hipostatycznie złączonego z drugą Osobą Trójcy Przenajświętszej, Słowem Bożym, tak u stóp tronu Bożego na najwyższym stopniu wiara nasza widzi Najświętszą Dziewicę w pełni majestatu swego Boskiego macierzyństwa. Wszak w Jej ciele dziewiczym dokonała się tajemnica Wcielenia, słusznym więc było, aby i ono zostało uwielbione przed terminem przeznaczonym dla ogółu ludzkości i żeby poniżej zmartwychwstałego Chrystusa i wniebowzięta Jego Matka Najświętsza była dla nas rękojmią naszego przyszłego zmartwychwstania.

Myśl chrześcijańska zawsze łączyła Wniebowzięcie z Niepokalanym Poczęciem, widząc w nim logicznie następstwo tego podstawowego przywileju, jakim w pierwszym momencie swego istnienia Matka Zbawiciela została wyniesiona ponad wszystkie stworzenia. (…)

 

W samej rzeczy życie tej, która jedyna obok Zbawiciela dostąpiła wnet po śmierci zaszczytu zmartwychwstania, musiało widocznie już tu na ziemi obejmować równie szeroki widnokrąg, jak i życie Jej Syna. Zjednoczona z Nim jak nikt inny, składająca na Golgocie razem z Nim ból swego macierzyńskiego serca za zbawienie wszystkich dusz, wypadało, aby i tam w swej chwale była jak najbardziej do Niego upodobnioną, aby to swoje pośrednictwo rozpoczęte na ziemi móc też wykonywać w doskonalszy jeszcze sposób i w całej jego pełni tam w chwale wiecznej.

 

Jacek Woroniecki OP, Macierzyńskie Serce Maryi, Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2009, s. 180–184. Tytuł pochodzi od redakcji.


"Przymierze z Maryją" dociera regularnie do ponad 430 tysięcy osób. Dołącz do grona naszych Przyjaciół i zostań stałym czytelnikiem czasopisma.

NAJNOWSZE WYDANIE:
Jestem Matką Prawdziwego Boga
Dzisiejszy świat, uciekający przed Bogiem jak diabeł przed wodą święconą, wszelkie oznaki Jego interwencji bagatelizuje, marginalizuje czy wręcz usuwa z naszego życia. „Ludzie tego świata” co i rusz wynajdują jakieś pseudoargumenty na rzecz swej niewiary, a jeśli już całkowicie czują się bezradni, atakują sensacjami. Raz promują „Ewangelię Judasza”, to znów odkrywają kolejny „prawdziwy grób Chrystusa” albo wskazują „dowody” na to, że Maryja miała ze św. Józefem „kilkoro dzieci”. Słowem – sprzedadzą każdą, największą nawet bzdurę, byle tylko wiernych odciągnąć od prawdziwego Pana i Zbawiciela.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
Dołącz do Apostolatu Fatimy!

Apostolat Fatimy jest formą zaangażowania Przyjaciół i Dobrodziejów Stowarzyszenia Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi w aktywne propagowanie Orędzia Matki Bożej Fatimskiej. Apostolat Fatimy istnieje od 2003 roku, a liczba Apostołów przekroczyła już liczbę 63 ­tysięcy.

 

 

Ponieważ rozszerzanie działalności Apostolatu jest sprawą niezwykle istotną, stąd tak ważna jest regularna pomoc i współpraca ze strony wszystkich członków tej wielkiej duchowej Rodziny. Ufamy, że Niepokalana Dziewica Maryja szczodrze obdarzy łaskami tych wszystkich, którzy pomagają w rozpowszechnianiu Jej Fatimskiego Orędzia.

 

Kim są Apostołowie Fatimy?

 

Do Apostolatu Fatimy należą ludzie głębokiej wiary i dobrej woli, których intencją jest naprawa świata w zgodzie z Ewangelią i nauką Kościoła. Ponadto Apostołowie pragną nawracania błądzących w ramach Orędzia przekazanego przez Matkę Bożą w Fatimie.

Apostołowie Fatimy są regularnymi Dobrodziejami Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi, wspierając je swymi modlitwami i ofiarami. Uczestnictwo w Apostolacie Fatimy wiąże się z udzielaniem Stowarzyszeniu regularnego comiesięcznego wsparcia finansowego.

 

Czym wyróżnia się Apostolat Fatimy?

 

Widzialnymi symbolami udziału w Apostolacie Fatimy są liczne przywileje. Najważniejszym z nich jest możliwość obrony wartości chrześcijańskich i patriotycznych. Ponadto, jeśli zdecydujesz się zostać Apostołem Fatimy:

 

t   W Twoich intencjach odprawiana będzie 13. dnia każdego miesiąca MSZA ŚWIĘTA.

t   Otrzymasz codzienne WSPARCIE MODLITEWNE SIÓSTR ZAKONNYCH.

t   Otrzymasz DYPLOM APOSTOŁA FATIMY – świadectwo Twojego zaangażowania w Apostolat.

t   Otrzymasz także specjalne NAKLEJKI Z WIZERUNKIEM MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ.

t   Już po trzech miesiącach członkostwa otrzymasz duży wizerunek Matki Bożej Fatimskiej.

t   Co dwa miesiące będziesz otrzymywać bezpłatnie pismo „PRZYMIERZE Z MARYJĄ”.

t   Po sześciu miesiącach otrzymasz poświęconą FIGURKĘ MATKI BOŻEJ FATIMSKIEJ.

t   Jeśli będziesz wspierać Apostolat Fatimy datkiem 30 zł miesięcznie, otrzymasz co dwa miesiące aktualny numer pisma „POLONIA CHRISTIANA”.

t   Po roku uczestnictwa w Apostolacie wyślemy Ci oficjalną przypinkę Apostoła Fatimy z wizerunkiem Matki Bożej. Będzie to dowód Twojej przynależności do Apostolatu.

t   Także po dwunastu miesiącach uczestnictwa Apostołowie Fatimy otrzymują co roku dwa prezenty – są to książki, albumy lub poświęcone obrazki koronkowe, figurki, różańce, ikony, filmy DVD, świece, medaliki, ryngrafy, medale okolicznościowe… To unikalne podarunki, w specjalnej limitowanej edycji, co roku inne, dlatego później niedostępne.

t   Ponadto po roku uczestnictwa każdy Apostoł Fatimy bierze udział w losowaniach kilkudniowej pielgrzymki do Sanktuarium Matki Bożej Różańcowej w portugalskiej Fatimie. Dwa razy do roku – w maju i październiku – kilkudziesięciu członków Apostolatu Fatimy wyjeżdża razem z kapłanem do Portugalii, by udać się na miejsce objawień Najświętszej Maryi Panny. Dotychczas pielgrzymowało z nami ponad 800 osób.

Strona internetowa

 

Od początku lutego br. Apostolat Fatimy posiada swą stronę internetową www.ApostolatFatimy.pl, na której szeroko opisujemy i ilustrujemy aktywność Apostołów oraz ich świadectwa i osobiste historie, a także zdjęcia z pielgrzymek do Fatimy. Podsumowujemy tam również wszystkie korzyści, jakie wiążą się z uczestnictwem w tej wielkiej duchowej rodzinie.

 


Listy od Przyjaciół
 
Listy od Przyjaciół

Szczęść Boże!

Na początku mojego listu przesyłam Wam bardzo serdeczne pozdrowienia. Pragnę też z całego serca podziękować za przesłanie mi modlitewnika. Z pewnością ubogaci on moją modlitwę. Jestem Wam ogromnie wdzięczny za to, że nigdy nie odmawiacie mi żadnych materiałów, a stały kontakt z Waszym Stowarzyszeniem jest dla mnie niezwykle pocieszający, tym bardziej, że jeszcze przebywam w zakładzie karnym. W przyszłości z pewnością zaangażuję się finansowo w Wasze dzieło. Pozdrawiam Was serdecznie.

Piotr

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Pragnę Państwu podziękować za wszystkie przesyłki, które do mnie wysyłacie. Dziękuję za wszystkie upominki i obrazki, które od Was otrzymuję.

Pragnę się podzielić świadectwem. Na Mszę Świętą o uzdrowienie i uwolnienie chodzę do naszego kościoła od roku 2016. Prosiłam Matkę Bożą Fatimską, aby wstawiła się do swojego Syna Jezusa o dar łaski zdrowia i błogosławieństwa dla mnie. Zachorowałam bowiem na uchyłkowatość jelita. Męczyły mnie wymioty, biegunki i bóle brzucha. Leki, które przyjmowałam, pomagały na krótko, potem moje dolegliwości wracały.

18 kwietnia ubiegłego roku poszłam na Mszę Świętą o uzdrowienie, którą odprawiał ksiądz egzorcysta. W czasie tej Mszy, kapłan wspomniał między innymi o osobach, które cierpią na choroby żołądka i jelit. W pewnej chwili poczułam ból brzucha i… ciepło w całym ciele. Po Mszy ksiądz długo się modlił nade mną. Później przez kilka dni odczuwałam bóle brzucha, które w końcu ustąpiły.

Dziękuję Panu Jezusowi Miłosiernemu za moje uzdrowienie oraz za wszelkie łaski. Dziękuję także Matce Bożej Fatimskiej za Jej wstawiennictwo. Jestem pewna, że moje uzdrowienie nastąpiło za Jej przyczyną. Obecnie czuję się dużo lepiej, chociaż muszę stosować dietę. Chciałam jeszcze wspomnieć, że moja córka Agnieszka leczy w krakowskim Prokocimiu swojego synka, który ma chore nerki i kręgosłup. Proszę o modlitwę za niego.

Pozdrawiam serdecznie całą Redakcję i Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi.

Danuta z Kielc

 

 

Droga Redakcjo!

Pragnę podzielić się świadectwem. Jestem mężem, ojcem i dziadkiem. Chciałbym opowiedzieć o mojej drodze do wolności w sferze seksualnej…

Wstępując w związek małżeński nie myślałem, że możemy żyć wraz z żoną, rezygnując ze współżycia seksualnego. Korzystanie z rozkoszy seksualnej było jednym z głównych motywów zawarcia małżeństwa. Po kilku latach w związku, nastąpiło w moim życiu duchowe przebudzenie. W tym czasie Pan Bóg zaczął ukazywać moje zniewolenia, które utrudniały mi głębszą relację z Nim. Pierwszym nałogiem, z którego uwolnił mnie Pan Bóg, było palenie papierosów. Wcześniej palenie sprawiało mi ogromną przyjemność, ale w pewnym momencie zrozumiałem, że Bóg chce, abym złożył je dla Niego w ofierze.

Następnym zniewoleniem był alkohol. Wprawdzie nie piłem nałogowo, ale podczas spotkań z rodziną czy znajomymi musiał być obecny alkohol. Wśród moich bliskich były osoby uzależnione od alkoholu, dlatego aby im pomóc wyjść z nałogu, postanowiłem całkowicie zrezygnować z picia napojów alkoholowych w każdej postaci. I znów przyszedł czas, że mogłem cieszyć się większą wolnością, bo alkohol ogranicza człowieka, a na polu duchowym znieczula na natchnienia Ducha Świętego.

W naszej rodzinie żywimy wielką miłość do Matki Bożej. Na każdym kroku czujemy Jej wstawiennictwo i opiekę. Jesteśmy przekonani, że wszelkie dobro, jakie nas spotyka, jest wyproszone przez Matkę Bożą. I pielgrzymując na Jasną Górę, w pewnym momencie zrozumiałem, że Maryja chce od nas czegoś więcej. Chce, aby nasza – tzn. moja i mojej żony – miłość była głębsza, czystsza i bardziej bezinteresowna. Zrozumiałem, że Maryja chce naszej wstrzemięźliwości. Postanowiliśmy więc zrezygnować z życia seksualnego. Najpierw na miesiąc. Potraktowaliśmy to jako pomoc ludziom żyjącym w grzechu nieczystości. Później przedłużyliśmy nasze postanowienie o rok. I tak dalej aż do siedmiu lat. Wreszcie po rekolekcjach i dłuższej rozmowie z kapłanem, w roku 2000, zdecydowaliśmy się na dożywotnią wstrzemięźliwość. Na początku było trudno, teraz jednak postrzegam to jako łaskę. I muszę podkreślić, że wstrzemięźliwość wcale nie przeszkadza nam w okazywaniu sobie miłości i czułości.

Dziękuję Panu Bogu za uleczenie mnie z pożądliwości, z nieczystych spojrzeń na kobiety. Tam gdzie jest pożądliwość, tam nie ma mowy o prawdziwej czystości. Prawda czasami jest trudna do przyjęcia, czasami boli, ale tylko ona może dać człowiekowi wolność i doprowadzić do pełni szczęścia.

Napisałem to świadectwo, by zachęcić małżonków do wejścia na drogę wolności. Szczęści Boże!

Krzysztof

 

 

Szanowni Państwo!

Wszystko zaczęło się od przesyłki pocztowej, którą znalazłam w skrzynce na listy… Jestem przekonana, że to było kierowane odgórną Ręką. I tak od lat jestem z Wami związana. I dziękuję Wam za wszelką korespondencję i ciepłe słowa. Niedawno przesłaliście mi Medalik św. Benedykta. Tak się złożyło, że w tym czasie mojego syna czekała bardzo poważna operacja onkologiczna. Oczywiście od razu „wypożyczyłam” medalik synowi do szpitala. Gdy lekarz w kolejne dni zmieniał choremu opatrunki, zdziwił się, że „tak duże cięcie w tak szybkim tempie tak pięknie się goi”. Przypadek? Nie. To efekt naszego zaufania do św. Benedykta, a nade wszystko naszej modlitwy pełnego zawierzenia Zbawicielowi: „Jezu Ty się tym zajmij!”.

Panu Prezesowi i wszystkim osobom związanym z pracą w Stowarzyszeniu serdecznie za wszystko dziękuję. Gratuluję jubileuszu 20-lecia.

Z wyrazami szacunku – w Chrystusie!

Halina z Wrześni