Temat numeru
 
Gender, czyli będziecie jak Bóg
Bogusław Bajor

Gdy Bóg stworzył człowieka, na podobieństwo Boga stworzył go; stworzył mężczyznę i niewiastę, pobłogosławił ich i dał im nazwę „ludzie”, wtedy gdy ich stworzył (Rdz 5,1-2). Pan Bóg stworzył człowieka z miłości. Z Adama powstała Ewa, aby ten nie był samotny. Z tejże miłości umieścił pierwszych ludzi w Edenie – rajskim ogrodzie. Tam mieli żyć w wiecznej szczęśliwości. Pod jednym wszakże warunkiem – że nie będą spożywać owoców z drzewa wiadomości dobrego i złego, z drzewa poznania, zastrzeżonego tylko dla Boga. Jednak pierwsi rodzice, skuszeni przez Węża starodawnego obietnicą: tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło, złamali ten zakaz i zostali wygnani z Raju…

 

Odtąd sporo się wydarzyło. Adam i Ewa poznali, co to zło. Musieli doświadczyć trudności, łez, potu, ludzkiej nędzy. Jedno pozostało jednak niezmienne: Zły, żeby zdobyć nasze dusze, ciągle mami nas kłamliwą obietnicą: będziecie jak Bóg. Jednym ze współczesnych oszustw Szatana jest niezwykle groźna ideologia gender…

 

Papież Benedykt XVI przypominał i równocześnie przestrzegał: Według biblijnego opisu stworzenia, do istoty człowieka należy bycie stworzonym przez Boga jako mężczyzna i kobieta. Ten dualizm jest istotny dla istoty ludzkiej, tak jak ją Bóg nam dał. Teraz uważa się, że to nie On stworzył ich mężczyzną i kobietą, ale że dotychczas określało to społeczeństwo, a teraz my sami o tym mamy decydować. Mężczyzna i kobieta jako rzeczywistości stworzenia, jako natura osoby ludzkiej, już nie istnieją. Człowiek kwestionuje swoją naturę.

 

To jest właśnie istota ideologii gender, która z coraz większą siłą wciska się do naszego życia społeczno‑politycznego, a nawet do szkół i przedszkoli. I jeśli nie postawimy jej tamy, zniszczy rodziny, nie oszczędzając naszych dzieci.


Co to jest gender?

Zanim poszukamy odpowiedzi na to pytanie, musimy sobie uświadomić, że w tym jakże pojemnym worku, jakim jest ideologia gender, znajdziemy całą paletę postaw i idei właściwych antychrześcijańskiej rewolucji. Tak więc w nurt ten wpisują się m.in. feminizm, promocja związków osób tej samej płci, edukacja seksualna dzieci, „wolna miłość” (czyli promocja rozwiązłego stylu życia), której nieodłącznymi towarzyszami są antykoncepcja i „prawo” do zabijania nienarodzonych oraz swobodne prawo do zmiany swojej płci i wyboru orientacji seksualnej.

 

By to wszystko mogło zostać przyjęte przez społeczeństwa, często nieświadome zagrożenia, genderyści promują swe idee, przyjmując pozę „obrońców postępu”, niosących światło nauki i walczących o równouprawnienie oraz tolerancję dla wszystkich pokrzywdzonych (przede wszystkim tzw. mniejszości seksualnych).

 

Wróćmy jednak do pytania: Co to jest gender? W języku angielskim słowo gender oznacza rodzaj gramatyczny (np. męski, żeński, nijaki). Ideologowie gender używają jednak tego słowa na określenie czegoś, co nazywają płcią kulturową albo płcią społeczną. Ten eksperyment językowy jest dziełem amerykańskiego psychiatry i seksuologa dr. Johna Moneya, który twierdził, że tożsamość płciowa do ­pewnego momentu jest płynna i można ją kształtować przez wychowanie.

 

 gender

– Głównym założeniem tej ideologii jest to, że nasza płeć jest przede wszystkim określana nie biologicznie, lecz kulturowo, w procesie wychowania. Czyli nie rodzimy się jako istoty płci męskiej czy żeńskiej, ale takimi stajemy się w procesie wychowania i wpływu najbliższego otoczenia. Zwolennicy tej teorii twierdzą, iż tożsamość płciowa jest naszym wymysłem albo nawet rodzajem fantazji. A co za tym idzie: jest plastyczna, więc może być dowolnie kształtowana w procesie wychowania – mówi ks. dr hab. Dariusz Oko, teolog i filozof z Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie.

 

Skoro jednak – według tej iście szatańskiej teorii – rzecz tak naturalna jak płeć może być przez nas kreowana lub modyfikowana, to znaczy, że zmianie podlegać może wszystko. Konsekwencją takiego założenia jest brak wszelkich zasad i punktów odniesienia. Wszystko zatem staje się płynne. Człowiek traci grunt pod nogami.

 

W ten sposób otwiera się pole do eksperymentów społecznych, o jakich nie śnili nawet narodowi socjaliści i komuniści.


Owładnięci manią seksualności

 

Co znamienne, w wypowiedziach osób promujących gender bardzo wiele miejsca zajmuje problematyka seksualna. Ideologowie gender wydają się wręcz owładnięci manią seksualności. Nie bez konsekwencji pozostaje także ich ostentacyjna wrogość do Kościoła katolickiego. – To są przede wszystkim skrajnie lewicowi ateiści. Ateizm buduje na fundamentalnym, fałszywym założeniu nieistnienia Boga i przez to z konieczności błędnie rozumie człowieka i świat. Ideologia „gender” to realizacja szatańskiego planu: deprawacja i ateizacja, poprzez seksualizację. Jeśli neguje się to, co najwyższe w człowieku, czyli jego wspólnotę z Bogiem, to siłą rzeczy często zapada się w to, co niższe, nawet czysto fizjologiczne. Ludzie owładnięci seksem chcą, żeby wszyscy inni żyli podobnie; to szalenie groźne, bo niszczy istotę człowieczeństwa, zaburza jego rozwój, niszczy rodzinę. To szczególnie groźne dla młodzieży, bo przy wyznawaniu takich idei może popaść w uzależnienie od seksu. Jeśli dodamy do tego jeszcze możliwość wyboru swej płci i swobodnego wyboru, czy chce się być hetero- czy homoseksualistą, to musimy wprost powiedzieć: tak ukształtowany młody człowiek będzie niezdolny do zbudowania czegoś trwałego – przestrzega ks. Oko.

 


Korzenie genderyzmu

 

W liście pasterskim na Niedzielę Świętej Rodziny 2013 roku biskupi polscy przypomnieli, że ideologia gender stanowi efekt trwających od dziesięcioleci przemian ideowo‑kulturowych, mocno zakorzenionych w marksizmie i neomarksizmie, promowanych przez niektóre ruchy feministyczne oraz ludzi związanych z szeroko pojętą rewolucją seksualną.

 

Z kolei amerykańska specjalistka od ideologii gender Dale O’Leary zwraca uwagę, że w latach 70. ubiegłego wieku do ruchu feministycznego przyłączyli się radykałowie, którzy uważali kobiety za pierwowzór „klasy uciskanej”, a małżeństwo i „obowiązkowy heteroseksualizm” – za narzędzia ucisku. Ta rewolucyjna grupa nawiązuje do Fryderyka Engelsa i jego analizy powstania rodziny. W 1884 roku ten najbliższy współpracownik Karola Marksa pisał: W historii za pierwszorzędny antagonizm należy uznać antagonizm między mężczyzną i kobietą w monogamicznym małżeństwie, a za pierwszorzędny ucisk – ucisk kobiety przez mężczyznę.

Kanadyjska feministka Shulamith Firestone w swej książce Dialektyka płci, opublikowanej w 1970 roku, modyfikując ideę marksistowskiej walki klas, wezwała do „rewolucji klas płciowych”. Według niej celem rewolucji feministycznej jest nie tylko usunięcie przywilejów mężczyzn, lecz w dalszej perspektywie także wyeliminowanie różnicy między płciami.

Innymi ważnymi postaciami, prekursorami współczesnej ideologii gender są m.in. amerykańska feministka (zmarła w 1966 roku) Margaret Sanger, która twierdziła: Kobieta jest upośledzona przez to, że jest żoną i matką. Trzeba uwolnić kobietę od tego haraczu, od tej pańszczyzny, jaką jest ciąża, rodzenie dzieci i zajmowanie się dziećmi.

W środowiskach genderowych cenioną postacią jest Wilhelm Reich (1897–1957), który lansował tezę, że erotyzacja jest idealnym narzędziem do zniszczenia relacji z Bogiem, Kościołem, tradycją, państwem, rodzicami, ładem społecznym.

Ponadto jedną z „idolek” wyznawców swobodnego wyboru płci jest francuska feministka i „życiowa ­partnerka” filozofa Jeana-Paula Sartre’a, Simone de Beauvoir, której zdanie Nikt nie rodzi się kobietą, tylko się nią staje jest hasłem środowisk genderowych.


Idą po nasze dzieci

 

Ideologia gender święci triumfy w krajach Zachodu. Efektem szaleństwa tej idei „równości płci” jest zakaz używania w takich krajach jak Francja czy Hiszpania słów „matka” – „ojciec” i wprowadzenie bezdusznych: „rodzic A” i „rodzic B”. – Można zapytać: cóż to za cywilizacja, która wykreśla ze swoich słowników podstawowe słowa?! Jeśli nie postawimy temu szaleństwu tamy, będziemy przerabiać doświadczenia zachodnie. Wiem, co mówię, bo w różnych krajach Zachodu spędziłem w sumie 10 lat. Wiem, że „genderyści” koncentrują się na szkole. Chcą wprowadzić obowiązkowe dla wszystkich wychowanie seksualne według własnych wizji. A musimy pamiętać, że często są to ludzie głęboko seksualnie zaburzeni. Ogólnie ich program opiera się na niezwykle prymitywnej antropologii, miłość redukuje do fizjologii, promuje seks bez zasad i ograniczeń, czyli niesłychaną rozwiązłość i rozpasanie – wyjaśnia ks. Dariusz Oko.

W kwietniu 2013 roku na konferencji z udziałem przedstawicieli Ministerstwa Edukacji Narodowej były omawiane „standardy edukacji seksualnej”. Zakładają one, że dzieci powinny być poddane edukacji seksualnej już przed 4. rokiem życia, a między 9. a 12. rokiem życia dziecko powinno skutecznie nauczyć się stosować środki antykoncepcyjne w przyszłości. Ponadto między 12. a 15. rokiem życia dziecko powinno potrafić samo zaopatrywać się w antykoncepcję. A po 15. roku życia można dziecku wpajać krytyczne podejście do norm kulturowych/religijnych w odniesieniu do ciąży, rodzicielstwa

Widzimy więc jasno, że program lansowany przez genderowców jest programem demoralizacji, który – jeśli zostanie zrealizowany – przyniesie straszne owoce. Propagatorzy tych pomysłów wprawdzie twierdzą, że poprzez edukację seksualną chcą np. wyeliminować zjawisko „niechcianych ciąż”, jednak podobne praktyki w Wielkiej Brytanii czy w Szwecji temu przeczą. W tych krajach pomimo wzmożonej edukacji seksualnej liczba niechcianych ciąż i – co za tym idzie – aborcji wzrosła w ostatnim czasie lawinowo.

 

Słusznie zauważa ks. Oko, że każdy z wymienionych wyżej punktów budzi grozę. I radzi, by reagować. – Niech nasz udział w obronie dzieci polega przynajmniej na mówieniu o tym, ostrzeganiu oraz na wysyłaniu e‑maili i listów do Ministerstwa Edukacji Narodowej w tej sprawie – zachęca kapłan. Zatem, reagujmy!


Założenia i kanały działania gender

 

W tym miejscu określimy najbardziej ogólne założenia gender (pamiętając, że stanowisko poszczególnych osób związanych z tą ideologią może się w pewnych kwestiach różnić).

• Płeć ma charakter kulturowy – nabyty w procesie wychowania, można ją więc swobodnie modyfikować.

• Należy promować rozwiązły styl życia. Człowiek postrzegany jest przede wszystkim przez pryzmat jego seksualności.

• Tradycyjna rodzina jest przeżytkiem, należy więc przyjąć i zalegalizować różne modele życia, m.in. związki osób tej samej płci.

• Należy wdrożyć edukację seksualną najmłodszych. Prowadzi ona – jak uczy przykład państw Zachodu – do rozwiązłości wśród młodzieży i wzrostu liczby zabójstw nienarodzonych dzieci.

Ideologowie gender oddziałują przez następujące kanały:

Prawodawstwo. 
Dążą do zalegalizowania związków jednopłciowych, zmiany definicji rodziny i zagwarantowania parom tej samej płci prawa do wychowywania potomstwa.

Propaganda i edukacja.
Podejmują działania propagandowe mające uwrażliwić organy państwowe i całe społeczeństwo na rzekomą dyskryminację osób mających problem ze swoją seksualnością. Przygotowuje się ustawy nt. „mowy nienawiści” po to, by w imię walki z tą wydumaną dyskryminacją zamknąć usta obrońcom tradycyjnego ładu ze szczególnym uwzględnieniem osób duchownych.

Poprzez działania w szkołach i na uniwersytetach genderowcy promują błędną tezę, że ideologia gender jest poważną dziedziną nauki. Aktywiści gender promują tzw. edukację seksualną. Jednym z głównych jej rzeczników w Polsce jest Federacja na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny – polski odłam amerykańskiej Planned Parenthood Federation of America (­największej na świecie agencji aborcyjnej). Z Federacją współpracuje Ponton – grupa młodych „edukatorów seksualnych”. Inne grupy tego typu w naszym kraju, to Jaskółki z Łodzi oraz krakowskie: Nawigator i Fundacja Falochron.

Kultura i sztuka.
Promują homoseksualizm i zachowania dewiacyjne w szeroko pojętej kulturze i sztuce, szczególnie w filmie i teatrze. Sztuka w wydaniu gender nasączona jest wątkami pornograficznymi i bluźnierczymi.

 

Medycyna. Poprzez zaprzyjaźnione i życzliwe osoby związane ze światem medycznym promują „prawo” do aborcji, antykoncepcji, zapłodnienia in vitro (czyli produkcji dzieci z probówek), chirurgicznej i hormonalnej zmiany płci. Jednocześnie przemilczane są np. kwestie wielu chorób dotykających przede wszystkim homoseksualistów. Ponadto wprowadza się zmiany w programie nauczania personelu medycznego, ukierunkowane na pokazanie, że zachowania homoseksualne są normą etc.


Jestem mężczyzną, więc mam obowiązki męskie

 

– Jeśli Bóg cię stworzył mężczyzną, pamiętaj, że masz obowiązki męskie. Musisz zachowywać się jak mężczyzna ze wszystkimi tego konsekwencjami. Musisz odważnie przyjmować wszystkie konsekwencje swych decyzji. Jeśli stworzył Cię kobietą – masz obowiązki kobiece. Zachowuj się, jak przystało na kobietę – mówił przed laty w krakowskim kościele Mariackim nieżyjący już ksiądz prałat Kazimierz Suder. Oczywiście, życie zmusza nas czasem do nauczenia się i wykonywania zajęć odpowiednich dla płci odmiennej. Niemniej reguła pozostaje niezmienna. Mężczyznami i kobietami stworzył nas Pan Bóg. Ze wszystkimi tego konsekwencjami. I nie dajmy się ogłupić tym wszystkim, którzy – odrzucając Boga i Jego Prawo – chcą wcielić w życie każdy, choćby najbardziej absurdalny pomysł narodzony z podszeptu Złego, byle tylko oderwać nas od jedności ze Stwórcą.

Uciekając się pod obronę Świętej Bożej Rodzicielki, chrońmy przed nimi nasze dzieci, pamiętając zawsze o przestrodze Jej Syna: Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu lepiej byłoby kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza (por. Mt 18,6).

 



NAJNOWSZE WYDANIE:
Uczmy i wychowujmy po katolicku!
W tym numerze „Przymierza z Maryją” postanowiliśmy podjąć tematykę edukacji młodych pokoleń Polaków. Pokładamy nadzieję w chrześcijańskim, czy też ściślej – katolickim kształceniu i wychowaniu. Pamiętamy bowiem, że katolicyzm jest nie tylko doktryną, dogmatem czy też zbiorem modlitw i obrzędów, lecz nade wszystko żywą relacją z Bogiem i powinien oddziaływać na całe państwo i całe społeczeństwo.

UWAGA!
Przymierze z Maryją
WYSYŁAMY
BEZPŁATNIE!
 
W odwiedzinach u Fatimskiej Pani
Roman Motoła

Pomiędzy 25 a 29 maja wraz z grupą Apostołów Fatimy pielgrzymowaliśmy do miejsca, w którym 109 lat temu trojgu portugalskim pastuszkom ukazywała się Matka Boża, niosąc światu przesłanie pokuty i nadziei.

 

Fatima, choć jest odwiedzana przez bardzo licznych wiernych oraz turystów, zdołała jednak zachować atmosferę ciszy. Wyjąwszy największe uroczystości gromadzące wielotysięczne rzesze uczestników, można tam zarówno modlić się, jak i słuchać w skupieniu. Każdego dnia chętnie korzystaliśmy z tej możliwości tym bardziej, że nasz hotel położony był w bezpośredniej bliskości bazyliki oraz miejsca Maryjnych objawień.


Codziennie uczestniczyliśmy też w tradycyjnych nabożeństwach i procesjach na olbrzymim placu przed sanktuarium. W trakcie trzeciego wieczoru przedstawiciele naszej grupy mieli zaszczytną okazję prowadzić fragment modlitwy. W pamięci uczestników pozostanie z pewnością atmosfera towarzysząca tym różańcowym spotkaniom. Wypowiadane przez setki pielgrzymów w różnych językach wezwania Ojcze nasz… i Zdrowaś Maryjo… podkreślały zarówno jedność jak i różnorodność Kościoła. Z drugiej strony jednak – zamiast harmonii rodziły szum, utrudniając modlitewne skupienie. Może gospodarze tego cudownego miejsca zechcą kiedyś „odkryć” na nowo łacinę?


Niespokojny duch współczesności daje też w Fatimie znać o sobie w sposób widoczny gołym okiem. Niby w trosce o prostotę i skromność stara się on jak może zasłonić sanktuarium, wznosząc wokół betonowe bryły, z których niektóre nawet zostały poświęcone jako miejsca katolickiego kultu. Tylko co wspólnego z żywą, autentyczną wiarą mogą mieć płaskie, szare bunkry albo kaplice, w których Tabernakulum przypomina bardziej skrzynkę na narzędzia? Albo co powiedzieć o ustawionym tuż przy nowej bazylice wielkim krzyżu, na którym zamiast Chrystusa umieszczono dziwaczną postać jakby wyjętą ze starożytnych hieroglifów? W kulturowym kontekście naszych czasów to raczej karykatura niż godny wizerunek Zbawiciela…

Zatem nawet w bezpośrednim otoczeniu sanktuarium naocznie przekonaliśmy się, że wewnątrz Kościoła toczy się ogromna walka o kształt katolicyzmu i o serca wierzących. Do czego to zmaganie może prowadzić, widzieliśmy w urokliwym, niewielkim mieście Obidos, gdzie w miejscu dawnego kościoła działa dzisiaj… księgarnia.


Nasze pielgrzymkowe wyprawy, których celem były wspaniałe klasztory w miasteczku Alcobaça czy w Batalhi, przeniosły nas do czasów, gdy świątynie bez wątpienia wznoszono na chwałę Bożą, na przykład – w podzięce za Opatrznościową pomoc w wygranej bitwie o niepodległość kraju. Zachwyt budziła potężna, a zarazem misterna architektura tych monumentalnych dzieł, wspaniałe zdobienia, dbałość ich twórców o detale, połączenie talentów z wytrwałością i pracowitością budowniczych.


Podążyliśmy też śladami fatimskich wizjonerów – Łucji dos Santos oraz świętych Hiacynty i Franciszka Marto. Modliliśmy się przy ich grobach. Odprawiliśmy Drogę Krzyżową w ich rodzinnych stronach, odwiedziliśmy domy, w których żyli.


W miejscu objawień Matki Bożej zapaliliśmy świece przywiezione wraz z intencjami powierzonymi nam przez Darczyńców w ramach akcji „Twoje światło w Fatimie”.

Podczas tej kilkudniowej wyprawy na każdym kroku spotykaliśmy się z serdeczną otwartością Portugalczyków. Podziwialiśmy ich ludową sztukę i zwyczaje. Mimo że nasze kraje są od siebie bardzo oddalone, w żaden sposób nie czuliśmy się obco. Sprawiła to oczywiście sama Matka Boża, ale też kulturowa bliskość biorąca swój początek w naszej wspólnej wierze. Podczas wyjazdów do historycznych miejsc, które znalazły się na trasie naszej pielgrzymki, mieliśmy okazję przekonać się, że Maryja swoją opieką otacza nie tylko nasz naród, lecz wszystkie nacje, które się Jej ufnie oddają, a także każdą osobę, która zawierza Jej siebie oraz swych bliskich.


Dzieje Portugalii to również historia wierności Bogu i odstępstw, także w życiu władców. Trudne momenty w wymiarze tak osobistym, jak i zbiorowym, przypominają o konieczności ciągłego zabiegania o własną duszę i o łaskę Opatrzności. Wierność przynosi pomyślność – przynajmniej w życiu duchowym. Odstępstwo owocuje nieszczęściem i śmiercią. Te uniwersalne prawdy przychodziły na myśl, gdy słuchaliśmy opowieści przewodników o portugalskich monarchach i wodzach, zwycięskich bitwach i nieszczęśliwych losach grzesznych kochanków.


Byli tym razem pośród Apostołów Fatimy reprezentanci każdego spośród żyjących pokoleń. Najmłodszy uczestnik liczył sobie 13 lat, zaś senior, pan Zdzisław – już 94. – Całe życie marzyłem, by tu przyjechać – przyznał w rozmowie.


Nasza pielgrzymka nie byłaby tak bogata w duchową treść bez obecności duszpasterza – księdza Krzysztofa. Oprócz zapewnienia nam możliwości codziennego wysłuchania Mszy Świętej, dawał on wyrazy swej niezwykłej czci dla Matki Bożej śpiewem Godzinek i pięknych pieśni.


Każdy z nas przywiózł Matce Bożej bagaż własnych intencji, od tych najbardziej osobistych po zbiorowe – dotyczące Kościoła i Ojczyzny. Każdy też otrzymał w duchowym wymiarze to, czego najbardziej potrzebował. To doświadczenie znają wszyscy pielgrzymujący ze szczerą intencją w miejsca szczególnie wybrane przez Pana Boga i przez Maryję.

Wśród tych niezwykłych miejsc jest też Fatima, niosąca do Nieba już od ponad wieku nieprzerwany strumień ludzkiej modlitwy.


Listy od Przyjaciół
 
Listy

Szanowni Państwo!

Jesteście wspaniali! Wasze wydawnictwa oraz gazetki, broszury i ulotki wzmacniają naszą duchowość i informują o wielu faktach oraz miejscach objawień Maryjnych. Artykuły czytam z wielkim zainteresowaniem. Naprawdę bardzo cenię informacje o Jezusie i Maryi, które w nieskończoność otwierają serca. Pamiętamy w modlitwie o Waszej pracy. Pozdrawiam gorąco Pana Prezesa i cały zespół redakcyjny!

Anna ze Zgierza

 

 

Szczęść Boże!

Kampania „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski” jest wspaniała. Popieram ją i bardzo się cieszę, że jesteście i stoicie na straży wiary. Musimy dziękować i wspierać naszą Królową za Jej miłość do naszego Narodu.

Zbigniew z Katowic

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Szanowny Panie Prezesie, dziękuję bardzo serdecznie za przesłane mi pozdrowienia urodzinowe. Ucieszyłam się z bardzo ładnej kartki. Jestem dumna z działalności apostolskiej, jaką Państwo prowadzą. Podobają mi się bardzo czasopisma „Przymierze z Maryją” i „Apostoł Fatimy”. Cieszę się z tego, że mogę w nich znaleźć wiele bardzo ciekawych artykułów poruszających interesujące mnie tematy. Cieszę się z tego, że wiele osób może korzystać z tych czasopism. Pragnęłabym bardzo, aby wielu Polaków mogło zapoznać się z tymi ciekawymi gazetami.

Bardzo serdecznie dziękuję za otrzymane ostatnio „Przymierze z Maryją” i „Apostoła Fatimy”. Znalazłam w tych numerach wiele interesujących mnie zagadnień. Cieszę się z tego, że te czasopisma mogą trafić do wielu rodzin w Polsce. Pragnęłabym dalej otrzymywać te pisma.

Pozdrawiam Maryję Naszą Królową. Życzę Panu i współpracownikom dużo zdrowia i wielu łask Bożych w Jezusie i Maryi.

Wdzięczna Czytelniczka

Krystyna z Pruszkowa

 

 

Szczęść Boże!

Bardzo dziękuję za przysyłanie mi „Przymierza z Maryją”. Jest to pismo, które bardzo sobie cenię i szanuję. Redagujecie ciekawe artykuły. Zawsze czekam na nowe numery i pragnę poinformować, że zawsze będę Was wspierać. Niech Pan Bóg nas prowadzi!

Barbara

 

 

Szanowny Panie Prezesie!

Bardzo dziękuję Panu za życzenia z piękną Matką Bożą Fatimską. Dziękuję także za wsparcie modlitewne, które jest podporą naszego życia duchowego oraz fizycznego. Ja także życzę Panu i Stowarzyszeniu siły i ducha wytrwałości w prowadzeniu tego niezwykle ważnego dzieła dla naszej duchowości chrześcijańskiej. Dziękuję bardzo za wszystkie dewocjonalia, materiały, które od Stowarzyszenia Ks. Piotra Skargi otrzymałam – są także narzędziem umocnienia w wierze. Życzę całej Redakcji i Panu Prezesowi obfitych łask Bożych. Szczęść Wam Boże na długie lata!

Danuta z Krakowa

 

 

Szanowni Państwo!

Dziękuję za wszystkie numery „Przymierza…”, bo to ciekawe czasopismo. Warto je prenumerować. Dużo opisujecie i dużo się dowiadujemy, co się dzieje teraz i kiedyś – jak to było na świecie dawno temu, w tamtych wiekach. Życzę Wam wielu łask Bożych i siły w dalszym działaniu. Nie poddawajcie się siłom zła, które próbują zniszczyć wszystko, co Boże. Któż jak Bóg! Pozdrawiam Was serdecznie,

Maria

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Dziękuję z całego serca za cudowne „Przymierze z Maryją”. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję to pismo. Jest tam dużo pięknych, cudownych tekstów o Maryi i Jezusie Chrystusie, a także dużo o wierze katolickiej i o naszej kulturze. Są tam piękne tematy i bardzo dobre dla naszego życia wiadomości. Jestem szczęśliwa, że otrzymuję „Przymierze z Maryją”. Dziękuję, modlę się za cały Apostolat Fatimy i za Pana Prezesa.

Janina z Włocławka

 

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Panie Sławomirze, w liście zadał mi Pan pytanie, czy jestem dumna z otrzymywanego pisma „Przymierze z Maryją”. Jestem dumna! A dlaczego? Bo jest to pismo jedyne w swoim rodzaju. To ogromna wiedza. Każdy artykuł bogaty w wydarzenia, emanuje częścią historii o naszej wierze katolickiej. Bardzo dużo przeczytałam dobrych książek (bo lubię czytać), ale pismo „Przymierze z Maryją” stawiam na pierwszym miejscu, bo porusza serce, ubogaca duszę i umysł. O wielu sprawach opisanych w artykułach wcześniej nie miałam wiedzy. Ale teraz mając 86 lat jestem poniekąd uczennicą „Przymierza z Maryją”. Mówi się, że człowiek uczy się do końca życia, prawda? Bóg zapłać za tę wiedzę. Z szacunkiem chylę czoło przed wszystkimi osobami za pracę i trud w tworzeniu pisma. A Matka Boża, nasza Królowa, niech Was błogosławi. Przy okazji „Bóg zapłać” za wszystko co dostaję od Stowarzyszenia Księdza Piotra Skargi: za życzenia urodzinowe, za listy Pana Sławomira i wszystkie pamiątki, a szczególnie za koronę Matki Bożej Fatimskiej. Jak stawałam przed Fatimską Panią, mówiłam w duchu: „Jesteś taka skromniutka, skromniutka bez korony”… A teraz moja Dostojna Pani ma koronę! Serdecznie dziękuję, bardzo się cieszę.

A jeszcze kilka słów o mnie… Jestem schorowaną osobą, chodzę o lasce. Nie mam już nawet siły iść sama do kościoła – to około 1 kilometra, ale mój sąsiad zawozi mnie co niedzielę na Mszę. Mam też problemy ze słuchem. Aparat słuchowy nie wszędzie zdaje egzamin, szczególnie w kościele, jak kapłan mówi dalej od mikrofonu, to robi się pogłos, ale jakoś daję sobie radę. Nie narzekam, bo mam dużą rodzinę i opiekuje się mną córka. Praktycznie przejęła wszystkie moje obowiązki. Przepraszam, że nie nadążam za waszymi propozycjami, ale w miarę możliwości będę wspomagać Stowarzyszenie. Życzę Wam wszystkim zdrowia i błogosławieństwa.

Z Panem Bogiem!

Genowefa