...
 
 
 
 
 
Fatima nadal aktualna!
Najważniejsze i najbardziej zachwycające wydarzenia XX wieku – tak o Objawieniach Matki Bożej w Fatimie pisał brazylijski myśliciel i aktywista katolicki, założyciel Stowarzyszenia Obrony Tradycji, Rodziny i Własności, prof. Plinio Corrêa de Oliveira. W tym roku obchodzimy setną rocznicę tych wyjątkowych wydarzeń. Z tej okazji zadajmy sobie pytanie: czy Orędzie Fatimskie jest nadal aktualne? Ale od początku… Co się działo w Fatimie, 13. dnia każdego miesiąca od maja do października 1917 roku? Trójce dzieci, objawiała się Matka Boża, by w obliczu moralnego kryzysu, w którym znalazł się ówczesny świat, za pośrednictwem zwykłych wiejskich pastuszków – Łucji, Franciszka i Hiacynty – wezwać świat do nawrócenia, pokuty i zadośćuczynienia Bogu za wszystkie grzechy osobiste i publiczne. Trzy tajemnice Fatimskie Orędzie Matki Bożej składa się z trzech części. Pierwsza dotyczy przerażającej wizji piekła i potępienia olbrzymiej liczby dusz. Dlaczego tych potępionych dusz jest tak wiele? Ponieważ same nie dbają o swoje zbawienie, a ponadto nie ma kto się za nie modlić i pokutować. Jakże jest to aktualne szczególnie dziś, gdy wielu ludzi nie tylko żyje tak, jakby Bóg nie istniał, ale wręcz jawnie i zuchwale bluźni przeciw Niemu i Matce Bożej. Druga część Orędzia dotyczy kary doczesnej, która wkrótce miała (i chyba ciągle jeszcze ma) spaść na świat za jego grzechy i odstępstwo od Boga. Możemy stwierdzić, że przynajmniej część proroctwa Maryi się spełniła! Kiedy w 1917 roku Matka Boża zaczęła ukazywać się trójce małych portugalskich dzieci, świat stał u schyłku pewnej epoki, która wraz z końcem I wojny światowej miała ostatecznie przeminąć. Upadły wielkie mocarstwa, a bezsensowna walka doprowadziła do wykrwawienia się kwiatu młodzieży ówczesnej Europy. Resztki dawnej, jeszcze w dużej mierze chrześcijańskiej cywilizacji zatopione zostały w przeróżnych błędach i pogoni za „postępem” oraz zmysłowymi uciechami. Chociaż, jak mówiła bł. Hiacynta, wojny są karami za grzechy, doświadczenie pierwszej wojny światowej nie zatrzymało samobójczego marszu ludzkości ku coraz liczniejszym grzechom. Stało się więc tak, jak zapowiedziała Matka Boża pastuszkom w Fatimie; nadeszła II wojna światowa z całym swoim okrucieństwem i barbarzyństwem. Zginęło wielu niewinnych ludzi, a bestialstwo obozów koncentracyjnych po dziś dzień wywołuje przerażenie. Z kolei po wojnie na całym świecie szybko rozpowszechniły się zapowiadane przez Fatimską Matkę „błędy Rosji”, czyli potworne plagi w postaci bezbożnego, antychrześcijańskiego komunizmu (który „wybuchł” w Rosji niedługo po Objawieniach w Fatimie) i związanych z nim licznych dewiacji. Wreszcie trzecia Tajemnica Fatimska przedstawia nam wizję nieuchronnej kary, jaka spada na świat i powoduje wielką katastrofę, pochłaniającą ofiary ze wszystkich warstw i stanów społecznych łącznie z Ojcem Świętym. Jednak ta część Orędzia kończy się nadzieją – po oczyszczeniu, następuje bowiem wielki powrót ludzkości do Boga. To oczyszczenie jest konieczne. Bez niego bowiem nie może wypełnić się inne proroctwo Matki Bożej, puentujące fatimskie Objawienia: Na koniec Moje Niepokalane Serce zatriumfuje! Ogrom nieprawości Bóg wysłał Maryję do Fatimy, by ostrzec ówczesny grzeszny świat przed karą, jaka nań czeka, jeśli zignoruje prośbę o nawrócenie i powrót do Boga. Zadajmy sobie zatem dziś pytanie – czy współczesna ludzkość jest bliżej Pana Boga niż przed obiema wojnami światowymi? Czy mniej obraża Go grzechami? Wystarczy przyjrzeć się współczesnym obyczajom, modom, poziomowi kultury, religijności, prawom państwowym oraz moralności propagowanej w środkach masowego przekazu i zestawić to wszystko choćby z przedrukami gazet przedwojennych, zdjęciami czy filmami dokumentalnymi z tamtych lat, aby zrozumieć, że świat w żadnej mierze nie zbliżył się do swego Stwórcy. Przeciwnie, we wszystkich wspomnianych sferach buntuje się coraz bardziej przeciw Boskim planom, by wspomnieć choćby „prawa” zezwalające na aborcję, eutanazję, związki osób tej samej płci, genderyzm, bluźnierstwa, rosnącą liczbę rozwodów. Do tego dodajmy jeszcze zamieszanie w samym Kościele, związane choćby z coraz powszechniejszym w różnych krajach udzielaniem Komunii Świętej rozwodnikom, żyjącym w cudzołożnych związkach. Wobec takiego ogromu grzechów i nieprawości, musimy z całą stanowczością stwierdzić, że wezwanie Maryi do nawrócenia i ostrzeżenie przed karą, jaka może spaść na współczesny świat nie straciło na aktualności. W oczekiwaniu na triumf Niepokalanego Serca Czy zatem mamy usiąść i bezczynnie czekać na katastrofę? Bynajmniej! Matka Najświętsza zaproponowała ludzkości środki zaradcze – poświęcenie przez Papieża Rosji Jej Niepokalanemu Sercu, nabożeństwo Pięciu Pierwszych Sobót Miesiąca, codzienny Różaniec i praktykowanie pokuty w intencji nawrócenia grzeszników. Od nas tylko zależy, czy i w jaki sposób z nich skorzystamy. Najświętsza Dziewica zapowiedziała ponadto w Fatimie triumf Jej Niepokalanego Serca. Na czym on może polegać? Pisał o tym prof. Plinio Corrêa de Oliveira: Czym może zatem być triumf Niepokalanego Serca Maryi, jeśli nie królowaniem Najświętszej Dziewicy przepowiadanym przez św. Ludwika Marię Grignion de Montfort? A czymże innym może być to królowanie, jeśli nie epoką cnoty, kiedy to ludzkość pojednana z Bogiem w łonie Kościoła, będzie żyła na ziemi według prawa Bożego, przygotowując się do chwały Nieba. (…) Najświętsza Dziewica doskonale przedstawiła w Swoich Objawieniach alternatywę: albo się nawrócimy, albo nadejdzie straszliwa kara. Lecz w końcu na świecie zatryumfuje Niepokalane Serce. Innymi słowy, w taki czy inny sposób, przy większych lub mniejszych cierpieniach ludzi, Serce Maryi zatriumfuje. Oznacza to, że według Orędzia Fatimskiego dni panowania bezbożności są policzone. (…) Z tego też powodu można kategorycznie stwierdzić bez najmniejszej obawy popadnięcia w sprzeczność, że Orędzie Fatimskie przewyższa to wszystko, co Opatrzność przekazywała ludziom w obliczu wielkich nawałnic dziejowych.   * * *   Święty Jan Paweł II mówił, że Objawienia Fatimskie są wyraźnym znakiem Opatrzności w naszych czasach: Fatima pozwala nam dostrzec działanie Boga, opatrznościowego Przewodnika, cierpliwego i wyrozumiałego Ojca. Dlatego nie musimy się lękać. Prośmy tylko Matkę Bożą Fatimską – Panią Różańcową i błogosławionych pastuszków Hiacyntę i Franciszka o łaskę wiary i nawrócenia. By Niepokalane Serce Maryi zatriumfowało jak najszybciej! Bogusław Bajor
 >
Maryja Współodkupicielka
Najświętsza Maryja Panna jest najdoskonalszym dziełem Boga. Jest ona rajem ziemskim nowego Adama, w którym On się wcielił za sprawą Ducha Świętego, aby dokonać w nim niepojętych cudów. Jest Ona wielkim i cudownym światem Boga, mieszczącym w sobie niewypowiedziane skarby i piękności. Jest wspaniałością Najwyższego, w której ukrył On, niby we własnym łonie, Syna swego Jedynego, a z Nim wszystko, co najdoskonalsze i najcenniejsze.1 Boskie Macierzyństwo, źródło wszystkich przywilejów maryjnych Maryja została obdarowana obfitością natury i łask ze względu na swoje Boskie macierzyństwo. Dlatego była Ona bliższa swojemu Synowi i Jego odkupieńczemu dziełu niż jakiekolwiek inne stworzenie. Jest to powód, dla którego zasługuje Ona na szczególny kult, określany w religii katolickiej jako hiperdulia (uwielbienie doskonałe), które Kościół okazuje Jej od niepamiętnych czasów. Kult ten przewyższa kult dulia (uwielbienie), oddawany aniołom i świętym, lecz jest wyraźnie niższy niż kult latria (adoracja), należny wyłącznie Bogu. Święci Ojcowie Kościoła zawsze dostrzegali w Maryi to znakomite dostojeństwo Matki Boga, początku, miary i końca Jej doskonałości. Chcąc mówić o obfitości Jej łask i ogromie Jej chwały, uciekają się do tego miana jak do niezawodnej reguły, przez którą należy oceniać obfitość świętości i szczęśliwości, która została Jej dana. Ona posiada wszystkie zalety, jakie może posiadać zwykła istota, a które pozostają w zgodzie z Jej rolą Matki Boga i powszechnej pośredniczki, tak, jak chciał Bóg. A zatem wszystkie przywileje przyznane kiedykolwiek jakiemukolwiek stworzeniu, jeśli są odpowiednie dla roli Matki Boga, powinny być przyznane również Maryi, jak naucza wielki orędownik kultu Matki Bożej, Święty Bernard, powołując się na Ojców Kościoła i innych autorów starożytnych, między innymi Świętego Piotra Chryzologa i Sofroniusza, patriarchę Konstantynopola.2 Maryja od momentu Zwiastowania posiadała wiedzę o boskości Syna, którego miała urodzić i o misji, która Jej osobiście przypadła. Wiedzę prawdziwą i rzeczywistą, znacznie przewyższającą wszelką wyuczoną wiedzę wszystkich teologów. Ta początkowa wiedza nie przeszkadzała oczywiście Maryi w dalszym zgłębianiu tajemnicy, co w żadnym razie nie pozostawało w sprzeczności z pogłębianiem Jej żywej wiary. Ale należy zauważyć, że nie było to przejście od niewiedzy do wiedzy, ale poznawanie coraz lepiej tego, co Bóg Jej na początku objawił.3
 >
Milczący świadkowie Męki i Zmartwychwstania
Relikwie Męki i Zmartwychwstania Pańskiego budzą zainteresowanie i zachwyt jednych, ale też wściekłość i drwiny innych. A jednak badania naukowe potwierdzają autentyczność lwiej części tych milczących świadków dokonanego Odkupienia, przybyłych do Europy w ogromnej mierze za sprawą cesarzowej św. Heleny, matki Konstantyna Wielkiego. Relikwie Krzyża Świętego Zgodnie ze zwyczajem żydowskim wszystkie narzędzia, które służyły do wykonania wyroku śmierci na skazańcu musiały być wrzucone do rowu i zakopane. Przedmioty te budziły bowiem ogólny wstręt, dlatego starano się je pogrzebać na zawsze. Zgodnie z tą praktyką zakopane zostało także drzewo Krzyża - świadek Męki i Śmierci Zbawiciela. Przez wieki cenne pamiątki Wielkiego Piątku spoczywały w ziemi. Odszukała je dopiero w roku 326 św. Helena. Odkopano trzy krzyże, gwoździe i napis z tabliczki na Krzyżu. Według jednej z relacji, by rozpoznać, który ze znalezionych krzyży należał do Chrystusa, przykładano je do chorej kobiety. Prawdziwy okazał się ten, przy którym kobieta odzyskała zdrowie. Św. Helena jedną część prawdziwego Krzyża dała swemu synowi, Konstantynowi, drugą przesłała do Rzymu, a trzecią, największą, pozostawiła w kościele jerozolimskim. W 614 r. król perski Chozroes zdobywszy Jerozolimę, zrabował tę relikwię. 14 lat później zwycięski cesarz Herakliusz odebrał ją poganom, a następnie złożył z powrotem w kościele w Jerozolimie. Później drzewo, na którym zawisło Zbawienie świata, zostało podzielone na tysiące drobnych cząstek. Obecnie największą część Krzyża Świętego posiadają m.in.: rzymskie bazyliki św. Piotra i Świętego Krzyża Jerozolimskiego, katedra św. Michała i Guduli w Brukseli, katedra Notre Dame w Paryżu, opactwo cysterskie w Heiligenkreuz w Austrii oraz katedry w Pizie i Florencji. W Polsce relikwie Krzyża Świętego znajdują się w m.in. w Lublinie, na Świętym Krzyżu, Elblągu, Boćkach, Częstochowie, Kcyni, Krakowie, Łomży, Owińskach, Pabianicach, Pacanowie, Pakości, Pińczowie, Przeworsku, Włocławku i Zamościu. Całun Turyński, chusty z Oviedo i z Manoppello Wyszedł więc Piotr i ów drugi uczeń i szli do grobu.Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy do grobu. A kiedy się nachylił, zobaczył leżące płótna, jednakże nie wszedł do środka. Nadszedł potem także Szymon Piotr, idący za nim. Wszedł on do wnętrza grobu i ujrzał leżące płótna oraz chustę, która była na Jego głowie, leżącą nie razem z płótnami, ale oddzielnie zwiniętą na jednym miejscu. Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył. (J 20, 3-8) Całun Turyński (o którym pisaliśmy już szczegółowo w 9. i 21. numerze ?Przymierza z Maryją?) to prześcieradło, w które było owinięte ciało Pana Jezusa w grobie. Relikwia ta to pas płótna, liczący 1,10 m szerokości i 4, 36 m długości. Musiał szczelnie przylegać do ciała, gdyż idealnie odbił zarysy i ślady ran Chrystusa. Całun dostarczył cennych informacji na temat wyglądu Zbawiciela. Zdradza on, jakie męki poniósł Jezus. Widać wyraźne i liczne ślady biczowania, rany od korony cierniowej i gwoździ. Obraz na Całunie to de facto trójwymiarowy negatyw fotograficzny! O relikwii tej piszą Ewangelie, a także św. Braulion (VII w.) i św. Jan Damasceński (VIII w.). Całun przechodził różne koleje losu. Był w posiadaniu wielu rodzin, wędrował od Konstantynopola po Francję. Od roku 1578 płótno znajduje się w katedrze turyńskiej, w kaplicy królów piemonckich. W katedrze w Oviedo (północna Hiszpania) znajduje się chusta, na której widoczne są ślady krwi umęczonego Człowieka. Według wszelkiego prawdopodobieństwa tym Człowiekiem był Jezus Chrystus! Tym bardziej, że plamy krwi wykazują zadziwiającą identyczność z odbiciem twarzy na Całunie Turyńskim. Chusta z Oviedo od IX wieku przechowywana jest w skarbcu katedry jako najcenniejsza relikwia. Według tradycji otarto nią twarz Jezusa zaraz po Jego śmierci i zdjęciu z Krzyża. Chustę położono na twarzy Zbawiciela, całe zaś ciało okryto całunem i złożono w grobie. Relikwia stała się przedmiotem wieloletnich, bardzo precyzyjnych badań naukowych, począwszy od 1955 r. Ich wyniki wykazały istnienie charakterystycznych plam krwi i płynu surowiczego, które znajdują się również na twarzy Człowieka z Całunu Turyńskiego. Stwierdzono, że jest to krew grupy AB, a więc taka sama, jak na turyńskiej relikwii. Lniana tkanina, z której zrobiona jest Chusta z Oviedo, pochodzi z I wieku i z tego samego warsztatu tkackiego, w którym powstało płótno Całunu Turyńskiego. Także badania pyłków kwiatowych znalezionych na tej relikwii, stwierdzają, że to płótno pochodzi z Palestyny z czasów Chrystusa. Poza tym wyniki analizy plam krwi oraz odbicia twarzy na Chuście wykazują, że okrywała ona twarz zmarłego mężczyzny, który miał brodę, wąsy oraz długie włosy. Ponadto udało się zmierzyć na Chuście odbicie długości nosa; okazało się, że jest identyczna z długością nosa Człowieka z Całunu. Z kolei w kapucyńskim kościele Santuario di Volto Santo w Manoppello (wschodnia Italia) od 1638 roku znajduje się Chusta z Manoppello. Jest to drogocenna tkanina, którą położono na głowie owiniętego w całun Chrystusa. Relikwia o wymiarach 17 x 24 cm przechowywana jest w obustronnie oszklonej monstrancji. Materiał, z którego jest wykonana, to bisior, który charakteryzuje się tym, że nie da się na nim nałożyć pigmentu (a więc także malować). Chusta z Manoppello przedstawia wizerunek twarzy długowłosego mężczyzny ze złamanym nosem i częściowo wyrwaną brodą. Twarz można zobaczyć w identyczny sposób po obu stronach tkaniny. Na płótnie nie wykryto żadnych śladów farb czy barwników.  Badania krwi, przeprowadzone na Całunie Turyńskim, chuście z Oviedo i chuście z Manoppello, wykazały, że są to ślady tej samej krwi grupy AB, rozpowszechnionej wśród ludności Bliskiego Wschodu, ale niezwykle rzadkiej w średniowiecznej Europie.  Badania naukowe wskazują też, że chusta z Manoppello pochodzi z Jerozolimy. Co ciekawe, o ile na Całunie Turyńskim zostało utrwalone odbicie, które jest negatywem Zmarłego, to na chuście - jest to pozytyw. Gdy nałoży się dwa odbicia na siebie widać całkowitą zgodność. Oba wizerunki powstały w trakcie Zmartwychwstania, przy czym na chuście uwieczniony został poźniejszy moment - Zmartwychwstały ma już otwarte oczy i usta. Kielich Ostatniej Wieczerzy Apostołowie po śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa Chrystusa wielokrotnie przebywali w Wieczerniku. Wedle wszelkiego prawdopodobieństwa używali do Eucharystii tego samego naczynia, którym posłużył się Mistrz, kiedy przemienił wino w swą Krew. Według tradycji, św. Piotr wziął je ze sobą do Rzymu. Tam czarka stała się kielichem papieskim. W III wieku została przeniesiona przez św. Wawrzyńca do Hiszpanii. Przechowywano go kolejno w kilku miejscach, m.in. w klasztorze San Juan de la Pena. 26 września 1399 r. król Aragonii Marcin I Ludzki przeniósł kielich do swej kaplicy pałacowej w Saragossie. Jeden z jego następców, Alfons V Wspaniały, zabrał relikwię do Walencji, gdzie od 14 marca 1437 r. odbiera cześć w tamtejszej katedrze. W roku 1960 profesor archeologii Uniwersytetu w Saragossie Antonio Beltrán po wnikliwych badaniach stwierdził, że podstawa kielicha wykonana z agatu oprawionego w złoto, ozdobiona perłami i szlachetnymi kamieniami, pochodzi z X?XII w., złote uchwyty i połączenie podstawy z czaszą z XII-XIV w. Natomiast wykonana z agatu czasza o średnicy 9 centymetrów powstała między II w. przed Chrystusem a I w. po Chrystusie w warsztacie egipskim, syryjskim lub palestyńskim. Obecnie kielich eksponowany jest w szklanej gablocie w kaplicy, wybudowanej specjalnie dla niego. Do Mszy św. używa się go tylko wyjątkowo: uczynili to papieże bł. Jan Paweł II w 1982 r. i Benedykt XVI w 2006 roku. Święty Gwóźdź Zgodnie z tradycją, św. Helena znalazła w Jerozolimie trzy gwoździe, którymi Pan Jezus został przybity do Krzyża. Obecnie na świecie mamy ich - aż 33! Skąd to cudowne rozmnożenie - Otóż, mamy tu do czynienia z kopiami, ale - co warto podkreślić - do każdej z nich dodawano mikroskopijne fragmenty zeszlifowane ze świętego gwoździa. Najwcześniej wspomnianym oryginałem jest gwóźdź z rzymskiej bazyliki Świętego Krzyża Jerozolimskiego (Santa Croce). Inne znajdują się w bazylice św. Praksedy w Rzymie oraz w katedrze w Trewirze. Jedną z takich relikwii umieszczono w koronie, którą koronowano cesarzy zachodniochrześcijańskich poczynając od Karola Wielkiego. Ma on 11,5 cm długości, choć pierwotna długość musiała wynosić 14-15 cm. Końcówka jest odłamana. Zostało dowiedzione, ze właśnie gwoździ tego typu używali Rzymianie do ukrzyżowań. Titulus Crucis czyli tabliczka z "Winą Jezusa" Piłat kazał sporządzić też napis i umieścić na krzyżu. A było napisane: "Jezus Nazarejczyk, król żydowski". Wielu Judejczyków czytało ten napis, bo miejsce ukrzyżowania Jezusa znajdowało się blisko miasta, a napis był po hebrajsku, po łacinie i po grecku. (J 19, 19-20) Do czasów obecnych zachowała się połowa tabliczki, którą przed przybiciem do Krzyża Zbawiciel musiał nosić na szyi. Znaleziona przez św. Helenę znajduje się w bazylice Santa Croce w Rzymie. Korona Cierniowa A żołnierze uplótłszy koronę z cierni, włożyli Mu ją na głowę. (J 19, 2) Zgodnie z tradycją, jeden ze świadków śmierci Chrystusa po zdjęciu ciała Zbawiciela z Krzyża, zachował Jego koronę cierniową. Przez kilka wieków pozostawała w okolicach Jerozolimy. W czasie licznych "podróży" korona, a w zasadzie "czapka" upleciona z gałązek ciernistego krzewu, którego kolce dochodziły do 5 centymetrów długości, bywała na dworach królewskich - m.in. w 800. roku u Karola Wielkiego, w licznych klasztorach, w bazylice Saint Denis pod Paryżem. W czasie tych tułaczek wyrywano z niej ciernie, które dziś znajdują się w wielu sanktuariach na całym świecie, m.in. w Trewirze, Pizie, czy bazylice Św. Krzyża Jerozolimskiego w Rzymie. W Polsce relikwie korony cierniowej można zobaczyć w Muzeum Sakralnym przy katedrze w Zamościu, a także w kościele św. Józefa Oblubieńca i św. Antoniego z Padwy w Boćkach na Podlasiu. Relikwia Korony Cierniowej przechowywana jest w skarbcu królewskim katedry Notre Dame w Paryżu. Są to gałązki splecione w obręcz o średnicy 21 cm. Tunika Zbawiciela Żołnierze zaś, gdy ukrzyżowali Jezusa, wzięli Jego szaty i podzielili na cztery części, dla każdego żołnierza po części; wzięli także tunikę. Tunika zaś nie była szyta, ale cała tkana od góry do dołu. Mówili więc między sobą: Nie rozdzierajmy jej, ale rzućmy o nią losy, do kogo ma należeć. Tak miały się wypełnić słowa Pisma: Podzielili między siebie szaty, a los rzucili o moją suknię. To właśnie uczynili żołnierze.(J 19, 23-24) W katedrze św. Piotra w Trewirze przechowywana jest ta właśnie tunika Chrystusa, o którą żołnierze rzucali losy. Według tradycji, szatę przywiozła z Jerozolimy św. Helena, fundatorka trewirskiej katedry (IV w.). Tradycja mówi też, że Suknię tę utkała sama Najświętsza Maryja Panna. Dowodem na autentyczność tej Szaty, są liczne cuda, które powtarzają się za każdym wystawieniem tuniki na widok publiczny. Cudami daje Bóg poznać, że pielgrzymowanie do tej świętej Sukni jest Mu miłe. W roku 1891 lekarze uznali jedenaście cudownych uzdrowień, niewytłumaczalnych w sposób naturalny. Tunika trewirska jest jedną z najważniejszych i najcenniejszych relikwii całego Kościoła. Warto w tym miejscu wspomnieć, że w dniach 13 kwietnia-13 maja tego roku w katedrze w Trewirze trwać będzie wystawienie świętej Szaty. Inna tunika, która jest także uważana za Chrystusową znajduje się w bazylice Saint Denis w podparyskim Arguentil. Pomimo burzliwych dziejów tkanina w części przetrwała i jest przechowywana w zamkniętym relikwiarzu, czczona przez rzesze pielgrzymów. Badania potwierdziły wschodnie pochodzenie szaty. Scala Sancta ? Święte Schody Naprzeciwko rzymskiej Bazyliki św. Jana na Lateranie znajdują się Święte Schody (Scala Sancta), po których miał stąpać Zbawiciel prowadzony do Piłata na przesłuchanie. Według tradycji, 28 stopni wykonanych z białego marmuru i pochodzących z pałacu Piłata przywiozła z Jerozolimy św. Helena. Dziś Święte Schody przykryto drewnianą okładziną i wolno po nich chodzić tylko na kolanach, by w modlitwie wspominać Mękę Jezusa. Scala Sancta  prowadzą do dawnej kaplicy papieskiej Sancta sanctorum, w której znajduje się obraz Chrystusa Acheiropoieton (stworzony nie-ludzką ręką). Tradycja mówi, że zaczął go malować św. Łukasz, a ukończyli aniołowie. Kolumna Biczowania Część kolumny, przy której okrutnie biczowano Pana Jezusa znajduje się w kaplicy św. Marii Magdaleny w Bazylice Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Wielu ludzi modli się przy tym filarze. Nad kolumną ustawiony jest biały marmurowy ołtarz. Wierni twierdzą, że po przyłożeniu ucha do płyty ołtarza słychać odgłosy biczowania!  Zgodnie z tradycją, druga część kolumny została sprowadzona w XIII wieku do kościoła św. Praksedy w Rzymie.  Chusta Św. Weroniki O fakcie podania przez Weronikę (imię Weronika znaczy "prawdziwe oblicze" - vera icon) chusty umęczonemu Zbawicielowi podczas Jego Drogi Krzyżowej i cudownym odbiciu się na niej wizerunku twarzy Chrystusa wiemy z tradycji ustnej. Ewangelie o tym fakcie milczą. Relikwia chusty znajduje się w Capilla Mayor katedry w andaluzyjskim mieście Jaen. Bogusław Bajor
 >
 >
 >
numer 92 styczeń/luty
Fatimska przestroga
Przymierze z Maryja okladka numeru

Jak uczy Katechizm, człowiek został stworzony, aby Pana Boga znał, czcił, kochał i służył Mu, a przez to osiągnął życie wieczne. Niestety, wystarczy rozejrzeć się wokół, by dojść do wniosku, że ostrzeżenie Fatimskiej Pani jest lekceważone, a ludzkość – mimo próśb Matki Zbawiciela – wcale się nie nawróciła. Wręcz przeciwnie, coraz mniej ludzi żyje Bogiem, modli się, przystępuje do sakramentów. Rośnie zatem liczba osób odrzucających cel wyznaczony im przez Stwórcę. A przecież Pan Jezus ostrzegał, że sól, która straci smak, nadaje się tylko na wyrzucenie i podeptanie (Mt 5,13)...

 >
 
Maryja listy od przyjaciol  Szczęść Boże! Dziękuję za czasopismo „Przymierze z Maryją”. Chętnie popieram akcje organizowane przez Instytut, także poprzez portal Protestuj.pl. Jestem rycerką Niepokalanej, prenumeruję „Rycerza Niepokalanej”, a przesyłanym mi „Przymierzem z Maryją” dzielę się z ludźmi. Działam też w Stowarzyszeniu Matek Katolickich. Z całego serca wspieram Waszą działalność. Serdecznie pozdrawiam, życząc błogosławieństwa Bożego we wszelkich działaniach Instytutu Ks. Piotra Skargi. Maria z Wrocławia     Niech będzie Pochwalony Jezus Chrystus! Serdecznie pozdrawiam z maleńkiej miejscowości w Bieszczadach. Odnosi się wrażenie, że u nas czas się zatrzymał. Możni tego świata o nas zapomnieli, ale nie zapomniał o nas Stwórca i moja ukochana Święta Rita. Od lat jestem Jej wierną czcicielką i tym bardziej dziękuję, że Wasz Instytut propaguje nabożeństwo i książkę o tej Świętej. Jestem Wam wdzięczna za wszystkie przesyłki, które sprawiają mi ogromną radość. Od 9 lat jestem niepełnosprawna – chodzę o kulach. Miłość do ziemi, ciężka i mozolna praca w gospodarstwie zbyt szybko odebrały mi zdrowie fizyczne, ale nie duchowe. Przez pierwsze dwa lata choroby trudno mi było pogodzić się z tym, że już nigdy nie będę mogła jeździć konno, nie będę mogła obchodzić łanów zbóż, hodować kwiatów… Jak bańka mydlana prysły moje życiowe plany. Gdyby nie ogromna miłość, wyrozumiałość, a przede wszystkim ufna modlitwa mojego kochanego męża, Jakuba, nie byłoby mnie wśród żywych. Przez pierwsze lata choroby myślałam o samobójstwie, czułam się nikomu niepotrzebna. Ale powoli dzięki wsparciu bliskich, dzięki Świętej Ricie zaczęłam przyzwyczajać się do nowego życia. Uświadomiłam sobie, że choroba to nie koniec świata. Modlitwa pozwoliła mi zrozumieć, że warto cierpieć z Chrystusem. Dziś nie oddałabym mojej choroby za żadne skarby świata. Czuję, że Jezus jest przy mnie i pomaga przetrwać najgorsze chwile. Cały czas jestem z Wami, sercem popieram wszelkie działania, w które się angażujecie. Cieszę się że powierzacie Świętej Ricie polskie rodziny, te nasze małe domowe kościoły. Mnie nie było dane nosić pod sercem nowego życia. Pan Bóg miał dla mnie inne plany. Wraz z moim wspaniałym mężem adoptowaliśmy dziecko. W ubiegłym roku nasza córka wyszła za mąż, a w tym urodziła synka. Pan Bóg wynagrodził nam nasz ból i utulił straszliwą tęsknotę za dziećmi. Dla nas jest to widzialny znak od Pana Boga i wielka łaska. Pozdrawiam serdecznie cały Wasz Instytut. Z wyrazami szacunku Danuta z Rodziną     Szczęść Boże! Pragnę podziękować za otrzymaną korespondencję i wspaniałe „Godzinki do Matki Bożej”. Chciałbym również napisać parę słów o modlitwie w moim życiu. Pochodzę z licznej rodziny, rodzice mieli nas jedenaścioro – cztery córki i siedmiu synów. Ojciec całe życie ciężko pracował fizycznie, mama zajmowała się domem. W roku 1967 Pan Bóg zabrał do siebie tatę, a rok późnej mamę. To były trudne czasy, ale w ryzach trzymała nas wiara. Rodzice byli bardzo religijni i nas tak wychowali. Każde dziecko do czternastego roku życia musiało mówić pacierz ranny i wieczorny głośno, na kolanach. Mama musiała słyszeć, czy pacierz był dobrze mówiony. Kiedy był okres Bożego Narodzenia, wszyscy przy choince śpiewaliśmy kolędy, a starszy brat grał na skrzypcach. Nikt z dorosłych nie opuścił Mszy Świętej w kościele, który był oddalony o 4 km. Po powrocie mama egzaminowała nas z zapamiętanej Ewangelii i kazania. W październiku cała rodzina odmawiała Różaniec. Czemu to wszystko napisałem? Dlatego, żeby przypomnieć, iż dom jest pierwszą i najważniejszą szkołą, potrzebną na całe życie. Pamiętam jak kiedyś spacerowałem z wnuczkiem i widziałem jak matka szła z synkiem, który z wielką ciekawością patrzył na tłum ludzi wychodzący z kościoła i pytał co oni tam dają, że tak wiele osób się gromadzi. Ona jednak szarpnęła go za rękę i szybkim krokiem odeszła, nie odpowiadając na pytanie. Przykro było na to patrzeć. Ale taka powoli zaczyna być rzeczywistość. Dzieci dziś nie modlą się wcale. Od rana do wieczora z ręką na klawiaturze laptopa czy komórki spędzają czas. Ministrantów w kościele nie mamy. Niedzielne msze dzieci i młodzież spędzają na murkach przed kościołem, a w dzień powszedni to wiernych na palcach można policzyć – same kobiety, staruszki. Kościoły mamy zadbane, ale nie ma się kto modlić. Zapomnieliśmy o Panu Bogu, wyrzuciliśmy religię z naszego życia. Masowe mordowanie nienarodzonych na całym świecie świadczy o tym, że przestajemy być ludźmi. Gonitwa za pieniądzem przesłania nam wszystko. Czy możemy się spodziewać nagrody od Pana Boga za takie nasze życie? A Bóg cały czas daje nam znaki, by zawrócić z tej drogi. Wystarczy spojrzeć na to, co dzieje się wokół nas. Wielkie trzęsienia ziemi, powodzie, pożary lasów, których nie udaje się ugasić przez kilka tygodni. A nowe choroby, których nie znamy? To wszystko powinno dać nam do myślenia. Przyszedł czas, by naprawdę zastanowić się nad tym dokąd my zmierzamy i co jest celem naszego życia. Moi rodzice zawsze powtarzali: „bez Boga ani do proga” i jestem im wdzięczny, że tak nas wychowali. Dzięki temu nie mamy problemu z tym, by oddzielić ziarno od plew i żyjemy w zgodzie z Bogiem i samym sobą. Jeszcze raz dziękuję za przesłane „Godzinki” i za wszystkie Wasze działania. Niech Bóg Wam obficie zapłaci! Wasz stały czytelnik Franciszek  
 >
 Gdy patrzymy na obraz Koronacja Maryi autorstwa błogosławionego Fra Angelico, trudno ukryć podziw dla talentu dominikańskiego artysty! Obraz mistrza wzbudza w nas wewnętrzną radość. Spróbujmy ją wyrazić… Centralną postacią tego dzieła jest Chrystus koronujący Swoją Matkę na Królową Nieba i Ziemi. Maryja klęczy przed Swym Synem i Zbawicielem. Na Twarzy Matki Bożej nie zauważymy nawet cienia próżności czy pychy. Przeciwnie, na Jej Obliczu maluje się głęboka pokora. Wysoko umieszczony Tron, na którym siedzi Jezus Chrystus i gdzie za chwilę zasiądzie Maryja, zwieńczony jest przepięknym gotyckim baldachimem. Dwór Niebieski z radością uczestniczy w tym absolutnie nadzwyczajnym wydarzeniu. Na obrazie widnieją święci: aniołowie, męczennicy, dziewice, zakonodawcy, królowie, biskupi i przedstawiciele wszystkich stanów. U wszystkich możemy zauważyć wspólną cechę – wielki wewnętrzny pokój pochodzący od Chrystusa Pana. Ten pokój charakteryzuje wszystkich mieszkańców Nieba. Biorący udział w tej Nieziemskiej Ceremonii aniołowie grają na trąbach, lutniach i innych instrumentach. Czy możemy sobie wyobrazić, jak wspaniały dźwięk wydobywa się z instrumentów, na których grają aniołowie? Wszystko przepełnia atmosfera tak wzniosła, że my, mieszkańcy tego padołu łez, jakim jest ziemia, z trudem możemy ją wyrazić słowami. Zwraca też uwagę piękno i bogactwo wielobarwnych strojów, pośród których dominuje kolor niebieski, symbolizujący Matkę Bożą. Jak wielki był błogosławiony Fra Angelico! Od sześciu wieków podziwiany przez tłumy wielbicieli jego twórczości. Możemy sobie postawić pytanie, na czym polegał jego geniusz artystyczny? Bez wątpienia to był dar od Boga. Nawet do dziś komentuje się fakt, że nikt nie odkrył formuły, którą stosował, aby uzyskać charakterystyczne odcienie kolorów. Ale spróbujmy dokładniej wyrazić, na czym polegała „tajemnica” tego daru? Otóż, w jego obrazach odbija się to, co wypełniało jego duszę. Dodajmy, duszę na wskroś przepełnioną nadprzyrodzonością. To znaczy tym, co jest poza sferą czysto ziemską i ludzką. Cnotliwi ludzie, którzy dostrzegają ten aspekt, mają naturalną skłonność do podziwiania i to jest często powodem ich radości. Na tym obrazie widzimy tyle piękna! Ale… Pomyślmy teraz o sztuce współczesnej. Ileż w niej jest artystycznej nędzy! Nie mówiąc już o innych bulwersujących kwestiach… Dlaczego współcześni malarze, nawet ci naprawdę utalentowani, nie są w stanie stworzyć obrazów na miarę twórczości Fra Angelico? Czego im brakuje? Otóż, prawdziwemu malarzowi nie wystarczy tylko talent artystyczny. Oczywiście, jest to istotne. Ale o ileż więcej by zyskał, gdyby był w stanie odnosić się w swej twórczości do Pierwowzoru wszelkich sztuk, jakim jest Bóg. To On jest źródłem natchnienia dla prawdziwego Artysty. Tu znalazłby on „receptę”, aby tworzyć dzieła mogące konkurować z malarstwem Fra Angelico. A na zakończenie jeszcze jedna sugestia… Jeżeli – daj Boże – zasłużymy na żywot wieczny i znajdziemy się w Niebie, to możemy podejść do Fra Angelico i poprosić, by ujawnił nam swoją „tajemnicę” kolorów… Błogosławiony Fra Angelico, módl się za nami i za wszystkimi malarzami! Leonard Przybysz    
 

PISMO POŚWIĘCONE FATIMSKIEJ PANI

Przymierze z Maryja - pismo poświęcone Fatimskiej PaniZ każdym kolejnym numerem "Przymierza z Maryją" bogatsi jesteśmy w doświadczenia i wiemy, że nasze pismo służy pomocą tysiącom rodzin, dla których Maryja jest przewodniczką i opiekunką. Trud włożony w tworzenie dwumiesięcznika daje efekty w postaci poszerzenia świadomości moralnej i religijnej naszego narodu.


Najważniejsze tematy, które poruszamy na łamach "Przymierza z Maryją" to:

- kwestia godnego przyjmowania Komunii Świętej
- śmierć, czyściec i modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące, wieczne zbawienie i wieczne potępienie
- objawienia w Fatimie i w Lourdes, nabożeństwo do Najświętszego Serca Pana Jezusa
- objawienia Jezusa Miłosiernego i kult Bożego Miłosierdzia
- szkaplerz święty i związane z nim nabożeństwo
- żywoty i historie świętych
... i wiele innych, wśród których nie brakuje kwestii dotykających kryzysu naszej cywilizacji, takich jak kondycja współczesnych rodzin, czy też walka o życie nienarodzonych

MARYJA I "PRZYMIERZE"

Maryja i Przymierze, czyli od niewielkiego biuletynu do kolorowego, popularnego dwumiesięcznikaCZYLI OD NIEWIELKIEGO BIULETYNU DO KOLOROWE-
GO, POPULARNEGO DWU-
MIESIĘCZNIKA...


Kiedy w październiku 2001 roku wydrukowaliśmy pierwszy numer „Przymierza z Maryją”, niewiele osób dawało nam szanse na „sukces”. Sceptyków lub pesymistów co do naszej misji było więcej niż optymistów. Dziś jednak chyba nie ma wątpliwości – 280 000 rodzin, które otrzymują pismo, to najlepszy dowód na to jak ważny i potrzebny jest nasz dwumiesięcznik.

Nasze pismo przeszło długą drogę – od czarno-białego biuletynu do kolorowego pisma, z którego opinią liczą się katolicy – duchowni i świeccy. Wiele się zmieniło, z wyjątkiem jednego – od początku stronę tytułową „Przymierza z Maryją” zdobi wizerunek Matki Bożej Fatimskiej. Maryja daje nam pomoc, którą czujemy na każdym kroku. I Jej też zawierzamy nasze pismo, z wiarą oczekując triumfu Jej Niepokalanego Serca!

prezent
 
Copyright © by STOWARZYSZENIE KULTURY CHRZEŚCIJAŃSKIEJ IM. KS. PIOTRA SKARGI
 
...