...

Związek na "kocią łapę"? Nigdy!


Żyjemy w czasach, kiedy trudno odróżnić dobro od zła. Zło rozkrzewiło się i przybrało pozory dobra, tak że coraz trudniej jest nazwać po imieniu jedno i drugie.

Pozwólcie, że Wam przedstawię taką sytuację: ukochana córka albo syn mówi swojej matce, że chce spróbować, jak smakuje trucizna i zaraz ją połknie. Wyobraźmy sobie dalej, że matka bierze na poważnie słowa dziecka, ale nie robi nic, by mu w tym przeszkodzić. Ogranicza się tylko do zdawkowego: W lodówce jest sok, to możesz popić...

Prawda, że to upiorna scena? Co pomyślelibyśmy o takiej matce, ojcu, którzy spokojnie pozwoliliby kochanemu dziecku zażyć truciznę? Pewnie każdy powie, i chyba słusznie, że taka sytuacja w życiu jest niemożliwa, przynajmniej w normalnych warunkach. Zgadzam się z tym. Taka sytuacja jest raczej niemożliwa...

Ale co powiemy o takich rodzicach, którzy wiedzą, że ich dzieci żyją na co dzień w grzechu śmiertelnym, i nie robią nic, by dziecku pomóc, by je ratować z tej strasznej sytuacji.

Jako katolicy musimy się zgodzić, że dla człowieka nie ma gorszego nieszczęścia niż stan grzechu śmiertelnego. Jednak czym innym jest przyznanie, że w to wierzymy, a czym innym nasze postępowanie, gdzie życie w grzechu śmiertelnym uważamy niemal za normalne.

Ostatnio upowszechnił się i w naszej ojczyźnie pogański zwyczaj życia w tzw. związku partnerskim - „na kocią łapę”, bez ślubu kościelnego, nawet bez cywilnego kontraktu (choć i to nie wystarcza). Podczas kolędy spotkałem kobietę uchodzącą za pobożną i oddaną Bogu, należącą do róży różańca świętego, która opowiadała mi o swojej wnuczce, która mieszka obecnie w Irlandii razem ze swoim chłopakiem. - Bo tak wychodzi taniej - powiedziała szczęśliwa babcia.

Na moją sugestię, że przecież tak nie można, że nie znam wnuczki, ale znam tę panią i zawsze uważałem ją za pobożną i oddaną katoliczkę, babcia była wyraźnie zdziwiona. - A cóż w tym złego, skoro dziś wszyscy tak robią - odparła. „Wszyscy tak robią” to okropny argument...

Gdyby wszyscy tak myśleli na przestrzeni wieków, to nie mielibyśmy żadnego świętego, bo przecież logika świata zawsze przeciwstawiała się nauce Jezusa Chrystusa. Nie byłoby męczenników, bo cóż by szkodziło rzucić kadzidło przed posągiem bóstwa? Nawet by ich pochwalono, że postępują „w duchu dialogu”. Nie byłoby wyznawców, bo przecież „wszyscy” uznaliby ich heroizm za nietolerancję i zacofanie, a może nawet „katolicki fundamentalizm”?

Tymczasem dla ucznia Chrystusowego nie ma znaczenia, co pomyślą tzw. „wszyscy”. Ważne, by mieć czyste sumienie i postępować, jak nauczał i postępował Pan.

Na pewno pamiętamy czasy, kiedy solidnie uczyliśmy się katechizmu, np. przed przystąpieniem do Pierwszej Komunii Świętej. Oprócz różnych formułek, było w naszych katechizmach „9 grzechów cudzych”.

Jak to cudze grzechy? Co to ma wspólnego ze mną? Otóż, Kościół uczy, że nie wystarczy tylko siebie pilnować, o sobie myśleć, tylko swoje zbawienie mieć na względzie. Dlatego każdy, kto m.in. doradza popełnienie grzechu, nakazuje go popełnić, milczy, gdy ktoś bliski popełnia grzech, nie chce ukarać grzechu, kiedy może i powinien to zrobić, a nawet chwali grzech bliźniego, dopuszcza się współudziału w grzechu innych, tym samym popełnia grzech.

W naszej konkretnej sytuacji, rodzice i ci, którzy ich w pewnym sensie zastępują, opiekunowie, dziadkowie, przełożeni itd., mają obowiązek dać do zrozumienia dzieciom żyjącym z „partnerami” bez ślubu, że nie popierają i nigdy nie poprą takiego związku. Sytuacja powinna być jasna. Matka, ojciec, nie mogą wyrzec się swoich dzieci, nawet kiedy bardzo zbłądzą, jak nie wyrzekł się ewangeliczny ojciec swego marnotrawnego syna. Niemniej, nigdy nie mogą stwarzać choćby cienia pozoru, że godzą się na taki stan rzeczy. Powinni jasno dać swemu synowi czy córce do zrozumienia, że chociaż zawsze będą ich kochać, to nigdy nie pogodzą się z tym, by żyli oni w grzechu śmiertelnym, bez możliwości uzyskania rozgrzeszenia. Taki kategoryczny sprzeciw będzie prawdziwym aktem miłości, która ma na względzie dobro doczesne i wieczne dziecka. Jakże często chorobliwa tolerancja, która jest tylko kapitulacją wobec tzw. politycznej poprawności, bywa mylona z prawdziwą miłością, która jasno nazywa dobro - dobrem, a zło - złem.

Może jednak być i tak, że pomimo naszego sprzeciwu, dorosłe dziecko wybierze drogę życia w grzechu, obrażając się na nas, że stajemy na drodze do jego szczęścia. Wówczas nie powinniśmy się lękać, nasze serce może czuć się zranione, odrzucone, ale trzeba nam mieć świadomość, że jest to akt miłości w stosunku do dziecka. Być może kiedyś, zaintrygowane naszą jednoznaczną postawą, zacznie się zastanawiać nad swoim życiem, jak ów syn marnotrawny, i powróci do nas i - co najważniejsze - do Chrystusa. Pamiętajmy, każda „miłość” wbrew Bożym przykazaniom i nauce Kościoła jest w gruncie rzeczy samolubstwem, egoizmem, który wcześniej czy później wyciśnie z oczu niejedną łzę.

Nie możemy potępiać człowieka, ale stanowczo musimy potępić jego grzech.

Ks. Adam Martyna
 

O rozważaniu Męki Pańskiej
Przeżywamy Wielki Post - czas, w którym staramy się wniknąć głębiej w tajemnicę Bożej Miłości. Objawia nam się ona najwyraźniej w Męce naszego Zbawiciela. Pan Jezus podjął wszystkie cierpienia za nas, by nas uwolnić od kary piekła i otworzyć nam niebo. St
O cierpieniu człowieka
Ksiądz Tomasz A. Dawidowski FSSP odpowiada na pytania związane z doktryną katolicką. Tym razem zastanowimy się, jaki jest sens cierpienia. 1. Jaki jest sens cierpienia osobistego, jak się z nim obchodzić? Ból i cierpienie są złem, towarzyszą człowiekowi od narodzenia aż do
O CNOTACH KARDYNALNYCH
Pytanie: Co to są cnoty kardynalne i jak je rozumieć? Odpowiedź: Są cztery cnoty kardynalne: roztropność, sprawiedliwość, wstrzemięźliwość i męstwo. Nazwa kardynalne pochodzi od łacińskiego słowa cardo, tzn. "zawias", "przegub", coś, co spaja elementy w jedną ca
Bluźnierstwo - największa zniewaga Boga
Niewątpliwie każdy grzech popełniony przez człowieka, jest wielką niewdzięcznością względem Boga jako największego Dobroczyńcy. Bóg daje nam bowiem życie, to, co do życia potrzebne oraz, co ważniejsze, daje nam łaskę uświęcającą. Łaska ta czyni nas dziećmi samego Boga, s
Pobożność a dewocja
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Dopiero co przeżywaliśmy tajemnicę Zmartwychwstania Chrystusa Pana, a zaraz potem był maj – miesiąc maryjny, który kieruje naszą uwagę na rolę Matki Najświętszej w tajemnicy odkupienia. Niestety, są ludzie, którz
Godny wypoczynek
Dzień odpoczynku został ustanowiony przez Stwórcę już w Starym Testamencie. Pan Bóg powiedział do ludu izraelskiego na pustyni: Sześć dni będziesz pracować i wykonywać wszystkie twe zajęcia. Dzień zaś siódmy jest szabatem ku czci Pana Boga twego. W sz
Wielka odpowiedzialność rodziców chrzestnych
Zanim rodzice przyniosą dziecko do chrztu, skrupulatnie rozglądają się za odpowiednimi kandydatami na rodziców chrzestnych. Przy „doborze” kandydatów bierze się pod uwagę różne motywy: pokrewieństwo, stopień przyjaźni z rodzicami dziecka, czasem majątek.