Z wielu przyczyn nasz Pan zechciał przyjść na świat, rodząc się z zamężnej dziewicy. Przede wszystkim małżeństwo chroniło Jego własny honor, podobnie jak i reputację Jego dziewiczej Matki. W ten sposób także On i Jego Matka byli wspierani, chronieni i kochani przez ojca i męża. Co więcej, dzięki małżeństwu cudowne poczęcie Chrystusa można było zachować w tajemnicy przed światem, by mógł pozostać nieznanym aż do rozpoczęcia działalności publicznej.
Ale Bóg nie związał Józefa z Maryją tylko dlatego, by przygotować przyjście Jezusa na świat. Przynajmniej jedna z tych przyczyn miała mieć znaczenie dla wszystkich kolejnych wieków. Józef jako mąż i Maryja jako żona mieli stanowić pociągający przykład do naśladowania dla przyszłych żon i mężów. Jeżeli patrząc na Świętą Rodzinę pomijalibyśmy znaczenie małżeństwa Józefa i Maryi jako ideału dla każdego małżeństwa, zlekceważylibyśmy jedną z najwspanialszych nauk, jakich Bóg zechciał udzielić, wybierając sobie dziewiczą Matkę i przybranego Ojca.
Heretycy wszystkich wieków atakowali chrześcijańskie małżeństwo, podobnie jak stan dziewictwa. Teraz także zajadle atakują je współcześni poganie. Jednak zawsze będzie się ono wyróżniać jako stan ustanowiony przez samego Boga, kiedy stwarzał człowieka. W związku Józefa i Maryi Bóg dał nam kolejny znak pochwały stanu małżeństwa, ukazując nam jego świętość i przeciwdziałając próbom ośmieszania go. (…) Wszechmocny Bóg w swojej Opatrzności ułożył wszystko w sposób nadprzyrodzony, aby ta święta para patronowała i służyła za przykład jednocześnie tym obu stanom życia, które normalnie by się wykluczały. Józef i Maryja posiadali pełne prawa małżeńskie, ale z nich nie skorzystali, gdyż ich małżeństwo było dziewicze.
Według (…) papieża Leona XIII, łaskawa Opatrzność powołała Świętą Rodzinę po to, aby chrześcijanie wszelkiego stanu i znajdujący się w jakiejkolwiek sytuacji mieli powód i zachętę do wpatrywania się w Świętą Rodzinę. Dlatego ojcowie rodzin mają w Józefie niezrównany wzór ojcowskiej czujności i troski. W Najświętszej dziewiczej Matce Boga matki otrzymały nadzwyczajny ideał miłości, skromności, uległości i doskonałego oddania. (…)
Świętość małżeństwa
Świętość w małżeństwie chrześcijańskim? Zdecydowanie! Może nie zdajesz sobie sprawy z różnych możliwości prowadzących do uświęcania się w miłości do twego męża czy żony. Żyjesz w pogańskim świecie, gdzie filmy, gazety i radio propagują rozwody, a często i niewierność w małżeństwie. Lekceważą instytucję małżeństwa albo traktują je jako rodzaj umowy handlowej, którą można nieodpowiedzialnie zawrzeć, a potem beztrosko zerwać z byle egoistycznej przyczyny. Nie dziwi więc, że jest ci trudno jasno dostrzegać świętość w swoim życiu. (…)
Pius XI, przemawiając oficjalnie jako przedstawiciel Chrystusa na ziemi, wielokrotnie odwołuje się w swej genialnej encyklice o małżeństwie chrześcijańskim do „ogromnej świętości chrześcijańskiego stanu małżeńskiego”, do „świętego partnerstwa prawdziwego małżeństwa”, do „błogosławieństw płynących z niego jako… zasady i podstawy wspólnoty rodzinnej”. (…) Posłuchajmy: Chrystus, nasz Pan, wynosząc małżeństwo swoich wiernych do godności sakramentu Nowego Prawa, uczynił je znakiem i źródłem tej szczególnej łaski wewnętrznej, dzięki której doskonali się miłość naturalna, potwierdzona zostaje nierozerwalność związku, uświęcając męża i żonę… Obowiązującą wiernych przysięgę małżeńską Chrystus ustanowił znakiem łaski. Dlatego charakter sakramentalny jest tak ściśle związany z chrześcijańskim małżeństwem, że nie może zaistnieć prawdziwy związek małżeński między osobami ochrzczonymi inaczej jak tylko za sprawą sakramentu. (…)
Korzyści płynące z sakramentu małżeństwa
Dwa społeczne sakramenty (…) to święcenia kapłańskie i sakrament małżeństwa. Święcenia kapłańskie obdarzają duchową mocą potrzebną do rządzenia i uświęcania członków Kościoła Chrystusowego. Małżeństwo wynosi naturalnie szlachetny związek męża i żony, którzy we właściwy im sposób współpracują ze Stwórcą wydając na świat Jego stworzenia, potencjalnych spadkobierców Nieba. (…) Panna młoda i pan młody udzielają sobie nawzajem tego sakramentu, gdyż jego istota tkwi w umowie, jaką obie strony zawierają między sobą. Ksiądz LeBuff przekonująco wyjaśnia, co to w pełni oznacza: W każdym małżeństwie chrześcijańskim pierwszym darem pana młodego dla żony jest wzrost łaski uświęcającej, a pierwszym darem panny młodej dla jej męża jest również wzrost łaski uświęcającej! Jedno udziela drugiemu prawa do pełniejszego udziału w niewysłowionym szczęściu życia wiecznego samego Boga.
Nie jest to jeszcze pełna lista korzyści płynących z sakramentu małżeństwa. Sakrament ten nie kończy się z chwilą jego udzielenia. Oprócz łaski uświęcającej, uposaża on w tym momencie oboje małżonków w prawo do łask uczynkowych, które są tymi szczególnymi darami od Boga, udzielanymi wedle potrzeb tak, aby mąż i żona mogli doskonale spełniać obowiązki swego stanu.
Jednak o ten zasiew łaski należy się troszczyć za pomocą modlitwy i woli. Pochodzi on od Boga jako natchnienie Ducha Świętego i należy z tą łaską współpracować. (…)
Jak mówi Sobór Trydencki: Ten, który ustanowił i udoskonalił czcigodne sakramenty, sam Chrystus, zasłużył dla nas przez swoją mękę na łaskę, która ma doskonalić tę naturalną miłość, ma umacniać nierozerwalną jedność i ma uświęcać parę małżeńską. Ta sama miłość męża i żony, uświęcona łaską uświęcającą, jednoczy ich tak bardzo, że Chrystus obrał ją za symbol Jego miłości do Kościoła.
W liście św. Pawła do Efezjan czytamy: Mężowie, miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie… Mężowie powinni miłować swoje żony tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus – Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła (Ef 5, 25. 28–32). Sakramentalny związek męża i żony jest tak święty i tak intymny, że symbolizuje związek Jezusa z Kościołem, który założył, by doprowadzić wszystkich ludzi do życia wiecznego.
Łaski uczynkowe
Równie pocieszająca i inspirująca jest wiedza o łaskach uczynkowych, jakimi Bóg obdarza wszystkich związanych tym sakramentem. Boża hojność jest tak szczodra, że Bóg zobowiązuje się towarzyszyć tym parom nie tylko tak długo jak żyją i trwa ich małżeństwo, lecz dopóki istnieje potrzeba pomocy w wychowaniu dzieci, gdy jeden z małżonków umrze.
Na czym dokładnie polega ta pomoc? Po raz kolejny parafrazując słowa księdza LeBuffa czytamy, że łaski te pomagają w następujących przypadkach:
1. do życia zgodnego z prawem Bożym co do poczęcia i zrodzenia dzieci;
2. do radowania się i uświęcania przyjemności życia małżeńskiego (które zostały stworzone przez Boga, aby łagodzić trudy życia i jeszcze mocniej zjednoczyć męża i żonę);
3. do znoszenia trudów życia małżeńskiego w sposób święty;
4. do wzajemnej troski i wzrastania w bezinteresownej miłości wzajemnej, znosząc nieuniknione wady, istniejące w każdym człowieku;
5. do prawidłowego wychowywania dzieci, zaprawiając je do dobrego i pożytecznego życia na ziemi, które będzie wstępem do nadprzyrodzonego życia w Niebie.
(…) Dla tego idealnego związku miłości męża do żony i żony do męża Bóg dał za przykład Józefa i Maryję.
Udziel nam tej wzajemnej miłości…
Twoje małżeństwo jest czymś, co należy cenić coraz bardziej. Od czasu do czasu zastanów się nad tym skarbem, jak to sugeruje na przykład poniższa modlitwa do Najświętszego Serca Jezusa, do indywidualnego odmawiania dla mężów i żon. Nie możemy lepiej podsumować rozważań o duchu małżeństwa chrześcijańskiego niż tą właśnie modlitwą.
Najświętsze Serce Jezusa, Królu i centrum wszystkich serc, mieszkaj w naszych sercach i bądź naszym Królem. Spraw, byśmy dzięki Twej łasce darzyli się wzajemnie prawdziwą i czystą miłością, tak jak Ty umiłowałeś Twoją nieskazitelną Oblubienicę – Kościół Święty – wydając się za Nią.
Udziel nam tej wzajemnej miłości i chrześcijańskiej wyrozumiałości, które są miłe Tobie oraz cierpliwości we wzajemnym znoszeniu swoich wad, bo wierzymy, że żadne stworzenie nie jest od nich wolne. Nie dozwól, by choć najmniejsza skaza przyćmiła pełnię łagodnej harmonii ducha, z której wyrasta wzajemne wsparcie w wielorakich trudnościach życia, dla którego to celu została stworzona kobieta i nierozerwalnie zjednoczona ze swoim mężem.
Panie Boże, spraw, aby między nami panowało nieustannie święte współzawodnictwo w drodze do życia doskonale chrześcijańskiego, dzięki któremu coraz mocniej i wyraźniej zajaśnieje Boski obraz Twego mistycznego związku z Twoim świętym Kościołem, tak jak zechciałeś odzwierciedlić go w nas w szczęśliwy dzień, kiedy nas złączyłeś.
Spraw prosimy, aby nasz dobry przykład życia chrześcijańskiego był mocnym natchnieniem dla naszych dzieci, by kształtowały swoje życie według Twego świętego Prawa. A wreszcie, po tym wygnaniu, daj nam dostąpić Nieba, gdzie dzięki Twojej łasce, o którą szczerze prosimy, będziemy mogli złączyć się z naszymi dziećmi na zawsze i wielbić i błogosławić Ciebie na wieki. Amen.
Jeśli małżeństwo nie ma dzieci, koniec modlitwy jest następujący: Panie Boże, spraw, aby między nami panowało nieustannie święte współzawodnictwo w drodze do życia doskonale chrześcijańskiego, dzięki któremu coraz mocniej i wyraźniej zajaśnieje Boski obraz Twego mistycznego związku z Twoim Świętym Kościołem, tak jak zechciałeś odzwierciedlić go w nas w szczęśliwy dzień, kiedy nas złączyłeś, abyśmy tak żyjąc, mogli oboje dostąpić Nieba i zasłużyć na to, by Cię wielbić i błogosławić na wieki. Amen.
Ks. Francis L. Filas SI, Święta Rodzina wzorem dla rodzin, Wydawnictwo Diecezjalne I Drukarnia w Sandomierzu, 2007, s. 51-65.
Tytuł i śródtytuły od redakcji.
Pamiętajmy jednak, że cierpieć dla Chrystusa, to nie tylko przelać za niego krew, ale również zaprzeć się siebie i poświęcić swoje życie dla służby Bogu i bliźniemu. To dokładne i z miłością wykonywanie obowiązków, zwłaszcza tych przykrych; to pokorne przyjmowanie wszelkich osobistych dramatów, trudów i przeciwności – tak jak nas tego nauczył nasz Pan: Ojcze, jeśli chcesz, zabierz ode Mnie ten kielich! Jednak nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!
Pani Renata należy do parafii pw. Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Suchej Beskidzkiej. Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi wspiera już od 2005 roku, a w 2013 roku przystąpiła do Apostolatu Fatimy.
Pani Renata urodziła się w Poznaniu, skąd po kilku latach wraz z rodzicami wyjechała do Opola, gdzie jej tata pracował jako zawiadowca stacji kolejowej. W Opolu spędziła lata szkoły podstawowej i średniej. Po ukończeniu edukacji wyszła za mąż i zamieszkała w Sosnowcu. – Tam było wówczas ciężkie powietrze przy kopalniach i nasz syn zachorował na astmę. Wtedy mąż dostał przeniesienie służbowe z pracy właśnie do Suchej Beskidzkiej i tu przywędrowaliśmy, gdy syn miał dwa latka. Tak że mieszkamy tutaj już od 50 lat – opowiada.
Stowarzyszenie i Apostolat
– O istnieniu Stowarzyszenia dowiedziałam się chyba, jeśli się nie mylę, w 2005 roku. Właśnie gdzieś wyczytałam, być może, że to była ulotka albo coś takiego, i się zapisałam, a po pewnym czasie przystąpiłam do Apostolatu Fatimy.
– Lubię te wszystkie wizerunki Matki Bożej, jakie mam w kalendarzu „365 dni z Maryją”, który otrzymuję ze Stowarzyszenia. Zresztą kalendarz zamawiam też dla rodziny i dla koleżanki. Z kolei „Przymierze z Maryją” zbieram, a jak jest jakiś artykuł, który może zainteresować moją przyjaciółkę, to jej zanoszę. Mnie najbardziej ciekawią świadectwa Apostołów Fatimy.
Jest ktoś, kto nad nami czuwa
– Myślę, że warto wierzyć, warto modlić się na różańcu, bo zawsze Ktoś jednak nad nami czuwa, tam gdzieś z góry i te modlitwy prędzej czy później zawsze zostają wysłuchane. Staram się odmawiać Różaniec codziennie, a poza tym bardzo lubię śpiewać pieśni Maryjne.
– W swojej parafii chodzę od niedawna na nabożeństwo do św. Charbela, a 22 dnia każdego miesiąca jeżdżę z koleżanką do Sanktuarium Matki Bożej Opiekunki i Królowej Rodzin w Makowie Podhalańskim na nabożeństwo do św. Rity. Święta Rita pomogła mi w pewnej sprawie. Jeździłam co miesiąc przez rok i po prostu ta moja prośba została wysłuchana.
Pani Renata darzy zaufaniem i szacunkiem osoby duchowne, co wynika między innymi z jej osobistego doświadczenia: – Gdy miałam trudny okres w życiu, udałam się do jednego z naszych księży i on bardzo mi pomógł – wspomina.
– Kiedyś byłam nad morzem, w Kołobrzegu. Tam jest zupełnie inaczej. Nie ma takich pełnych kościołów jak w Suchej – zauważa różnice w pobożności różnych regionów Polski. – To rodzice wychowali mnie w takiej, a nie innej wierze. Pamiętam, jak mama nas budziła rano i na szóstą chodziliśmy na Roraty. Wspólnie udawaliśmy się też na majówki.
Miłośniczka pielgrzymek autokarowych
– Teraz ze względów zdrowotnych nie mogę dużo chodzić, ale za to chętnie jeżdżę na pielgrzymki autokarowe. Zawsze raz w roku jadę ze swojej parafii na całonocne czuwanie do Matki Bożej, do Częstochowy. Z parafii towarzyszą nam dwaj, czasem trzej księża; jadą trzy, a nawet cztery autobusy. Wszystko zaczyna się o dziewiątej wieczorem i trwa do piątej rano. Specjalnie dla nas jest przygotowane miejsce blisko ołtarza, gdzie śpiewamy pieśni, modlimy się i odprawiana jest Msza. Towarzyszy nam nasza parafialna schola. Czasami do naszej modlitwy dołączają się również inne grupy – opowiada pani Renata.
Dużo bliżej miejsca zamieszkania pani Renaty znajduje się Sanktuarium Pasyjno-Maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej. – Do Kalwarii jeżdżę z rodziną. Zwłaszcza w okresie bożonarodzeniowym, jak jest tam taka piękna, żywa szopka ze zwierzętami. Ostatnio zabrałam ze sobą prawnuczkę, żeby jej to pokazać.
– Jak tylko mam okazję, to jeżdżę z przyjaciółką do Lichenia, do sanktuarium Matki Bożej. W Licheniu jest przepięknie. Wyjazd trwa dwa dni i organizuje go prywatna osoba z sąsiedniej Białki.
– W 2000 roku, który był Rokiem Jubileuszowym, byłam w Rzymie, żeby przejść przez wszystkie Drzwi Święte – wspomina pani Renata. I dodaje: – Byłam też w Ziemi Świętej, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jednak być tam na miejscu i widzieć jak ludzie są chrzczeni w Jordanie, czy być pod ścianą płaczu, to jest coś niesamowitego.
Oprac. Janusz Komenda
Szczęść Boże!
Cieszę się z każdej kampanii przeprowadzanej przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej im. Ks. Piotra Skargi. Myślę, że spotkania z wykładami dotyczącymi historii Polski pomogłyby wielu osobom, szczególnie młodym, zapoznać się z naszymi historycznymi dziejami. Życzę powodzenia w realizacji Waszej misji!
Ewa z Warszawy
Szanowni Państwo!
Uczestniczyć w Waszych kampaniach to tak, jakby komuś spadającemu podać rękę i zatrzymać go. Wasza działalność jest potrzebna wszystkim. Dlatego z radością pragnę udzielać Wam wsparcia!
Janina
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Ogromnie się cieszę, że Stowarzyszenie Ks. Piotra Skargi podjęło się opublikowania książki pt. „Proroctwa nie lekceważcie. Przepowiednie dla Polski”. Ta książka jest mi ogromnie bliska, ponieważ w niej zawarte są bardzo ważne chwytające za serce przekazy dotyczące przyszłości Polski – naszej Ojczyzny. Narodowi jest to bardzo potrzebne. To święta prawda, że jest to głośne wołanie o przebudzenie Polaków oraz refleksję nad przyszłością naszego kraju i całego świata. Skoro w taki sposób wyrażają Państwo swoje przywiązanie do naszej Ojczyzny, to jakże ja bym miała nie poprzeć tej inicjatywy? Przepięknie wybrzmiały te słowa Pana Prezesa prosto z serca. Serdecznie dziękuję za te budujące szczere słowa oraz za pakiet zawierający broszurę, a także piękny poświęcony przez kapłana obrazek z wizerunkiem Matki Bożej Częstochowskiej – naszej Hetmanki! Przesyłam pozdrowienia całemu Zespołowi Redaktorskiemu, który włożył tyle trudu w przygotowanie tej książki. Kieruję również pozdrowienia dla obecnych i przyszłych czytelników. Książka ta jest dla mnie bardzo pouczająca. I jestem przekonana, że dla katolików będzie jak balsam na zranione serce. Wierzę, że rozejdzie się, jak przysłowiowe „świeże bułeczki”. Pod warunkiem jednak, że trafi na prawdziwych katolików, a nie takich, którzy tylko takich udają – czyli „farbowańców”. Prawdziwy katolik jest gotowy poświęcić nawet życie dla swojej katolickiej Ojczyzny. Kończąc ten list życzę Panu Prezesowi i całemu Stowarzyszeniu powodzenia w tej jakże potrzebnej i wartościowej kampanii. Szczęść Wam Boże!
Apostołka Fatimy Janina z Łukowa
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Jestem wdzięczna za to, co robicie dla wszystkich Polaków. Dzięki Waszym kampaniom rośnie świadomość ludzi i ich refleksja nad swoim życiem, pogłębia się też wiara w Pana Boga. Dlatego wspieram Wasze akcje. Szczęść Boże!
Małgorzata z Zielonej Góry
Szczęść Boże!
Bogu dzięki, że jest Stowarzyszenie, które dba o dobro Polaków i Polski. Dziękuję osobiście i cieszę się, że jestem Waszym Przyjacielem.
Jan z Ustronia
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Zdecydowałem się być odbiorcą Waszego czasopisma Maryjnego. Muszę przyznać, że jest w nim wiele tekstów bardzo pożytecznych i mocno złączonych z tradycją Kościoła Katolickiego. Dla kapłana także jest wiele materiałów ubogacających. Piszę ten list, bo w 146. numerze „Przymierza z Maryją” (dział Strony Maryjne) na końcu pisma w ramach Sanktuariów Maryjnych został opublikowany tekst o Matce Bożej Skoszewskiej z mojego dekanatu brzezińskiego. Bardzo się ucieszyłem z publikacji tego artykułu. Serdecznie pozdrawiam całą Redakcję, życząc błogosławieństwa Bożego.
Ks. Krzysztof
Szanowny Panie Prezesie!
Bardzo dziękuję za to, że od roku 2018 miałam możliwość i zaszczyt uczestniczenia w Apostolacie Fatimy. Bardzo dziękuję za życzenia urodzinowe, za kalendarze, za wszelkie przesyłki i za Wasze wartościowe pisma. Dziękuję także za miłe i krzepiące słowa. Za Was wszystkich gorąco się modlę. Życzę błogosławieństwa Bożego i opieki Matuchny Fatimskiej. Bóg Wam zapłać!
Elżbieta
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Szanowna Redakcjo, pragnę podzielić się moim świadectwem dotyczącym łask, jakie nasza kochana Matka Maryja wyjednała dla mojej cioci u swojego Syna. Moja ciocia cierpi na depresję. Lekarze nie potrafili jej pomóc, choroba trzymała ją w swoim uścisku bardzo mocno. Wtem przypomniałem sobie, że jest modlitwa „nie do odparcia”, czyli Nowenna Pompejańska. Chwyciłem się więc tej nowenny jako ostatniej deski ratunku, gdyż bardzo chciałem pomóc cioci. Zacząłem się modlić mając nadzieję na pomoc. Gdy kończyłem część dziękczynną, nie było żadnych rezultatów poprawy u cioci, jednak ostatniego dnia nowenny stał się cud. Odebrałem telefon, że ciocia już o wiele lepiej się czuje, a depresja przeszła jak ręką odjął. Wiem, że to nasza Najświętsza Matka wyjednała u swojego Syna tę łaskę zdrowia dla niej. Dodatkowo podczas nowenny uzyskałem niespodziewane łaski dla siebie, abym mógł bardziej uczciwie spojrzeć na swoje życie. Zapoczątkowałem proces zmian w moim życiu, które pozwoliłyby mi przybliżyć się bardziej do Pana Boga. Mam nadzieję, że nie zawrócę z tej drogi. (…) Dzięki Nowennie Pompejańskiej zobaczyłem, że można żyć inaczej oraz inaczej przeżywać swoją wiarę!
Właśnie zacząłem kolejną, trzecią nowennę w intencji rodziny mojego brata stryjecznego, która jest w rozsypce, a węzeł zła jest tak mocno zaciśnięty, że tylko Boża interwencja może tutaj pomóc. Wierzę jednak, że nasza kochana Matka wyjedna odpowiednie łaski dla tej rodziny. Nawet jeżeli od razu nie doświadczymy namacalnych cudów tej modlitwy, to Jezus Chrystus wie, jakie łaski na daną chwilę nam zsyła i możliwe, że poznamy je dopiero po tamtej stronie. Dlatego warto odmawiać święty Różaniec, o czym sam się przekonałem. Z Panem Bogiem!
Paweł